r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Człowiek Trumpa zakończy neutralność sieci. A co z prywatną cenzurą?

Strona główna AktualnościINTERNET

Neutralność sieci od wielu lat przestała być już zagadnieniem czysto ekonomicznym i technicznym, stając się jedną z kluczowych kwestii internetowej polityki. Nie zaskakuje więc, że polityczne trzęsienie ziemi, jakie zafundował Ameryce i światu Donald Trump, daje się odczuć na tym polu. Nie zaskakuje też, że otwarcie wrogie nowemu prezydentowi media amerykańskie, w tym media IT, nie zostawiają na tych zmianach suchej nitki. Zaskakuje jednak poziom dwójmyślenia, do jakiego media te wzniosły się w swojej refleksji nad tym, co się dzieje dziś z Siecią.

Jednym z gości tegorocznego Mobile World Congress był Ajit Pai, nowy przewodniczący amerykańskiej Federalnej Komisji Komunikacji (FCC), organu regulującego w USA wszystkie sprawy związane z telekomunikacją. Zaufany człowiek człowiek Donalda Trumpa, od lat dziewięćdziesiątych pracujący w organach federalnej administracji, dał się od początku poznać jako przeciwnik urzędniczych interwencji w biznes – w tym właśnie doktryny neutralności sieci. Dla Paia wzrost w dziedzinie informatyki i telekomunikacji możliwy jest jedynie poprzez usuwanie barier prawnych, otwieranie drogi wolnorynkowym inicjatywom.

Z tej perspektywy neutralność sieci, jako narzucona przez regulatora telekomunikacyjnego doktryna o traktowaniu wszystkich podmiotów internetowych na równi przez operatorów infrastruktury, szkodzić ma wzrostowi gospodarczemu i tworzeniu miejsc pracy. W końcu na całkowicie wolnym rynku kto mógłby zabronić Google czy Microsoftowi płacić więcej za uprzywilejowanie ruchu do ich usług od sieci szkieletowych po ostatnią milę? Jasne, mogłoby to doprowadzić do podziału Internetu na „ten lepszy”, traktowany priorytetowo, oraz zwykły, w którym tkwiłyby biedne startupy. Pozwoliłoby to też wchodzić operatorom telekomunikacyjnym w teoretycznie szkodliwe dla konsumentów partnerstwa z dostawcami usług – np. rozliczanie ruchu do wybranych serwisów po zerowej stawce. Czy rynek jest w stanie znaleźć tu sam równowagę? Pai uważa, że jak najbardziej.

r   e   k   l   a   m   a

Dlatego też w Barcelonie przewodniczący FCC powiedział to, co już mówił wielokrotnie – neutralność sieci jest błędem, a traktowanie dostawców sieci jako firm świadczących usługi użyteczności publicznej (ang. utilities) to przestarzała koncepcja, wywodząca się z założeń polityki antymonopolowej lat trzydziestych zeszłego stulecia. Nijak nie nadaje się to do regulacji Internetu. Nowa administracja Trumpa chce, by polityka internetowa była pragmatyczna, a nie ideologiczna. Przyjmujemy to co działa, odrzucamy to, co nie działa – stwierdził Pai.

Zauważył on też, że doktryna neutralności sieci szkodzi postępowi technicznemu: do powstania sieci telekomunikacyjnych 5G potrzebujemy inteligentnej infrastruktury, a nie prostych rur. Tymczasem im rząd będzie biznesowi bardziej utrudniał wdrażanie takiej inteligentnej infrastruktury, tym mniej prawdopodobne jest, że wielcy operatorzy telekomunikacji zechcą włożyć w nią niezbędne miliardy dolarów. Zbył wreszcie zastrzeżenia wobec rozliczania ruchu internetowego po stawkach zerowych dość populistycznym argumentem – klienci lubią za darmo.

Neutralność tam, gdzie nam wygodnie

Temat neutralności sieci jak widać jest trudny i wieloaspektowy – i trzeba go rozpatrywać w świetle fiaska dotychczasowych inicjatyw, które neutralność sieci miały zagwarantować na gruncie ideologicznym, na czele z popieranym przez prezydenta Obamę zestawem regulacji znanych jako Open Internet Order. Dotyczyły one szczególnie dostawców kablowego Internetu, zabraniając im wszelkich form dyskryminacji i blokowania legalnie działających usług, i nakazując bardziej przejrzyste praktyki zarządzania siecią. Wobec dostawców internetu bezprzewodowego regulacje zostały jednak rozluźnione, otwierając drogę do rozmaitych form partnerstwa między telekomami a największymi serwisami internetowymi.

Czemu jednak mówimy o dwójmyśleniu? Problem neutralności sieci w szerokim rozumieniu dotyczy więcej, niż tylko operatorów telekomunikacyjnych. Jeśli ktoś popiera, by na mocy rządowych regulacji dostawcom infrastruktury sieciowej zabraniać faworyzowania usług czy blokowania wszelkich legalnie działających serwisów, to jak uczciwie może popierać praktyki faworyzowania pewnych legalnych treści, czy też blokowania innych legalnych treści przez dostawców wielkoskalowych usług internetowych?

Mamy tu na myśli głównie praktyki serwisów takich jak Facebook czy Twitter, które szczycą się wręcz wprowadzaniem takich rozwiązań, które miałyby uniemożliwić użytkownikom wypowiedzi niezgodne z arbitralnie przyjętymi regulaminami. W imię walki z „fałszywymi newsami” czy „mową nienawiści”, serwisy te blokują użytkowników, banują ich, ukrywają ich wypowiedzi tak by nie mogły dotrzeć do szerszego grona.

Czym to się różni od monopolistycznego koszmaru, przed jakim przestrzegają obrońcy neutralności sieci? Gdyby – jak sugerują niektórzy ludzie w otoczeniu prezydenta Trumpa – przekwalifikować wielkie serwisy internetowe na dostawców usług użyteczności publicznej, te ich cenzorskie praktyki musiałyby się skończyć. Jednak wiodące amerykańskie serwisy IT otwarcie wspierają tę politykę dyskryminacji wypowiedzi konserwatywnych, niezgodnych z wyznawanymi przez wydawców liberalnymi wartościami. W tym obszarze neutralność sieci już dla nich nie istnieje.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.   

Trwa konkurs "Ogól naczelnego", w którym codziennie możecie wygrać najnowsze maszynki systemowe Hydro Connect 5 marki Wilkinson Sword.

Więcej informacji

Gratulacje!

znalezione maszynki:

Twój czas:

Ogól Naczelnego!
Znalazłeś(aś) 10 maszynek Wilkinson Sword
oraz ogoliłaś naszego naczelnego!
Przejdź do rankingu
Podpowiedź: Przyciśnij lewy przycisk myszki i poruszaj nią, aby ogolić brodę.