reklama

Czy nowy Kinect upowszechni przenoszenie siebie do gier?

Strona główna Aktualności

O autorze

Miłośnik gier komputerowych, konsolowych i nowych technologii, zwłaszcza owoców azjatyckiej myśli technicznej. Recenzent, czasem doradca oraz fotograf, zawsze otwarty na innych ludzi. Filolog.

Śledzący rynek konsolowych akcesoriów optycznych zapewne pamiętają, jakie to rewolucje miało oznaczać wprowadzanie na rynek różnorakich kamerek. PlayStation 2 z Eye Toy'em chociażby umożliwiało nałożenie własnej twarzy na bohatera w kilku grach (głównie sportowych), ale pomysł nie spopularyzował się nawet na PS3, korzystającym z usprawnionej technologii Sony. Microsoft z o wiele dokładniejszym Kinectem na Xboksie 360 wolał poświęcić czas ruchowemu napędzaniu awatarów, niż w jakiś sensowny sposób zaoferować swym fanom opcję dosłownego wskoczenia do gry. Ponoć z Xbox One i nowym sensorem jednak wreszcie się oto „zdigitalizujemy”.

Producenci konsoli zaznaczają, że do tej pory nie dysponowali po prostu odpowiednią technologią, ale kolejny Kinect jest tak potężny (sama rozdzielczość rejestrowanego obrazu chociażby znacznie wzrosła), że każdy, kto zechce skorzystać z wizualizacji gracza w swoim projekcie, ma obsługę tego zapewnioną na poziomie systemowym. Jeśli twórcy poświęcą funkcji nieco uwagi, kamerka zeskanuje nie tylko oblicze osoby siedzącej przed telewizorem, aby nanieść je na postać w grze, lecz też odzwierciedli całą jej posturę, skutecznie klonując kogoś cyfrowo. Sensor odczytywać będzie nawet mimikę czy drobne ruchy palcami, ale ilu producentów ostatecznie z tego skorzysta?

© dobreprogramy

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieKosztuje prawie milion złotych rocznie. Aplikacja mObywatel oferuje bardzo mało