Czy w 2020 custom romy mają rację bytu? - luźny wywód na temat nieoficjalnego softu

Ten artykuł nie będzie raczej ciekawił każdego z uwagi na zawartą treść i formę, jednak chciałbym w nim opowiedzieć, co uważam o nieoficjalnych dystrybucjach Androida oraz zmianach, które zaszły w tym systemie operacyjnym.

Moja historia

Z zielonym robocikiem swoją przygodę zacząłem na poważnie z wydaniem 4.3 (choć na rynku było już 5.1) na urządzeniu Sony Xperia SP, na którym pracowałem potem z systemami od 4.4.4 do jak się nie mylę 6.0 (CyanogenMod a następnie Lineage OS). Wtedy moim powodem korzystania z tego było wsparcie producenta, a dokładnie jego zakończenie. Podobnie było też z Honorem 7, tylko tam dochodziła do tego jeszcze ociężałość EMUI 4.1. W pewnym momencie udało mi się pozbyć tego złomu od Huawei (nic do marki nie mam, jednak mój egzemplarz sprawiał wiele problemów) i mimo (moim zdaniem) lepszej wydajności zaliczyć regres w specyfikacji zmieniając go na nowego Xiaomi Redmi 5A. Jak wiadomo modele z serii Redmi z literą A na końcu nie są szczytem marzeń, jednak do moich zastosowań o dziwo starczał. I tutaj trochę zdziw z mojej strony, bo przez około pięć miesięcy korzystania z niego nie myślałem o zmianie softu ani zrootowaniu urządzenia, gdyż MIUI chodziło bardzo płynnie i może nie zarzucało funkcjami, ale posiadało wszystko, czego potrzebuję. Jedyna modyfikacja, jakiej dokonałem to odblokowanie bootloadera i wgranie romu Xiaomi.eu będącego przeróbką wersji China, gdyż moim zdaniem lepiej działa od Globala.
Pomiędzy moją teraźniejszą Motorolą One (wspomnianą już w poprzednim artykule) a Redmi 5A nie zadziało się zbyt wiele. Poza najgorszym wyborem Xiaomi w historii (nigdy więcej modelu z serii Mi A), czyli Mi A2 Lite, gdzie większość czasu spędziłem niestety na zbugowanym stocku (było kilka prób z GSI, potem pojawiło się MIUI by Bogdan będące portem z bliźniaczego Redmi 6 Pro) nie miałem styczności z romami ponad rok. Teraz jednak zostałem trochę zmuszony do korzystania z takich rozwiązań.
Motorola One pomimo w miarę sprawnego softu nie przypadła mi jakoś swoim systemem do gustu. Sam Android w wersji 9 i 10 wydaje się brzydszy, nudniejszy i mniej funkcjonalny niż MIUI 10 (nie było mi za bardzo dane korzystać z 11 i 12) oparte o Androida 7, 8 i 9. Z tego też powodu postanowiłem zacząć od nowa korzystać z takich rozwiązań.

Z czego korzystam na co dzień?

O swoim daily phone'ie czyli Motoroli One nie będę wspominał, bo każdy chyba już zauważył, że to jej używam, jednak nie wspomniałem jeszcze, jaki rom został przeze mnie wybrany na ten główny. Wybór nie był dość duży, na Deen (nazwa kodowa mojej Motorolki) romów jest dość niewiele, bo chyba z 5, z czego 2 są porzucone, 1 jest na skraju porzucenia (albo już też zalicza się do porzuconych), a reszta w miarę dobrze się rozwija. Przetestowałem w miarę możliwości każdy z nich (poza czekającym w przygotowaniu MSM Xtended) i wybór padł na Pixel Experience, na początku z gałęzi podstawowej, a potem Plus (dev zmienił gałąź) i mimo, iż wcześniej wspominałem o nudzie płynącej z czystego Androida 10 jest to jak dla mnie wybór idealny. System nie ma miliona niepotrzebnych funkcji, a najpotrzebniejsze i najprzydatniejsze z nich, np. długie zrzuty ekranu. Do tego dochodzą dość częste aktualizacje od dewelopera i poprawki zabezpieczeń podawane pod postacią aktualizacji zabezpieczeń Google Play, jednak lepiej nie rozpisujmy się o funkcjonalności, bo to można znaleźć na stronie romu, a jeszcze trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule.

Czy custom romy nadal mają rację bytu?

Moim zdaniem nie, przynajmniej nie tak wielką jak za dawnych lat. Android w ciągu swoich niecałych 12 lat życia bardzo dojrzał i wersja 10 już sprawuje się niesamowicie dobrze oraz jest bardzo dopieszczona wizualnie, a co dopiero 11 (ci, co oglądali jakikolwiek review wersja beta wiedzą o czym mówię). Nie mówię jednak stanowczego nie, gdyż producenci nadal wydają soft niestabilny (przykładem może być seria Mi A od Xiaomi) albo porzucają swoje telefony bardzo szybko przez co użytkownicy muszą uciekać się do rozwiązań niezależnych twórców. Z biegiem czasu jednak takie twory zaczną odchodzić w zapomnienie z uwagi, jak w ciągu ostatnich 3 albo 4 lat Google przykłada wagę do tego by ich system był coraz lepszy i coraz bardziej mógł konkurować z iOS pod względem wsparcia, prostoty i funkcjonalności, oraz jak zaczyna walczyć z fragmentacją, czego przykładem może być nie do końca udany projekt Treble oraz kolejne projekty idące w coraz szybszą i prostszą dla producentów dystrybucję aktualizacji. Niestety patrząc, jak bardzo firmy takie jak Samsung są przychylne temu boję się, że Android będzie jeszcze długo pod tym w tyle w stosunku do systemu z urządzeń z nadgryzionym jabłkiem.