r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Debian kończy z FTP. Po co dziś komu protokół z lat siedemdziesiątych?

Strona główna AktualnościINTERNET

Kiedy ostatni raz pobieraliście plik po FTP? Oryginalna specyfikacja (RFC 114) tego protokołu przesyłania plików została opublikowana w 1971 roku, w czasach gdy nie istniał jeszcze model TCP/IP. W dawnych czasach, gdy Windows 3.x nie miało nawet wbudowanej przeglądarki, przeglądarki, klient FTP pozwalał pobrać Netscape czy Linuksa z anonimowych serwerów. A dzisiaj? Dzisiaj to już chyba nie ma sensu. Administratorzy Debiana zmierzyli się z realiami współczesności i ogłosili, że wyłączają publiczną usługę FTP, która od 20 lat pozwalała pobrać obrazy instalacyjne i pakiety tego systemu.

Od 1 listopada 2017 roku przestaną działać serwery FTP dostępne pod adresami ftp.debian.org i security.debian.org. Same adresy domenowe pozostaną aktywne, pliki będą udostępniane po prostu po protokole HTTP (jako http://ftp.debian.org oraz http://security.debian.org). Czemu tak? W uzasadnieniu administratorzy Debiana przedstawiają cztery powody:

  • brak wsparcia dla akceleracji sieciowej i cache dla serwerów FTP,
  • stagnacja oprogramowania, które dziś jest niewygodne w użyciu i konfigurowaniu,
  • niewielkie wykorzystanie serwerów FTP, nie korzysta z nich nawet instalator Debiana,
  • niska efektywność protokołu, konieczność kombinowania z zaporami sieciowymi i demonami loadbalancerów.

Wszystko to było jednak prawdziwe już od wielu lat. Właściwie jedynym powodem, dla którego korzystaliśmy w tamtych prehistorycznych latach z FTP, a nie z HTTP, była możliwość wznawiania transferów po ich przerwaniu na modemowym połączeniu. Gdy zaś pojawił się HTTP 1.1, pozwalający na wskazywanie zasięgu żądania – to i ten powód zniknął.

r   e   k   l   a   m   a

W późniejszych latach głównymi użytkownikami FTP byli chyba głównie webmasterzy, korzystający z tych wszystkich współdzielonych hostingów z DirectAdminem czy cPanelem, dla których antyczny protokół był głównym sposobem na (niebezpieczne przecież) wgrywanie plików na serwer webowy. Niebezpieczeństwu próbowano zaradzić przez chwilę za pomocą koszmarka znanego jako FTPS, ale terapia była równie zła jak choroba. Dopiero późniejszy, nie mający nic wspólnego z FTP protokół SFTP przyniósł sensowne i bezpieczne podejście do transferu plików – ale w tych zastosowaniach nigdy nie zdobył popularności, nie można było go też wykorzystać do publicznego udostępniania.

Do dzisiaj więc w praktycznie wszystkich poradnikach dla zakładających strony internetowe możemy znaleźć informację, by pobrali FileZillę, skonfigurowali połączenie, połączyli się z serwerem FTP i wgrali pliki witryny – ponieważ oczywiście nie żyjemy w 2017 roku i nie możemy np. skorzystać z gita czy mercuriala.

Pozostaje mieć nadzieję, że decyzja administratorów Debiana (którzy zrobili zresztą to samo, co administratorzy Kernel.org) jakoś przyspieszy proces modernizacji i zabezpieczania Internetu, i nikt w przyszłości nie będzie musiał obcować z osobliwościami protokołu sieciowego sprzed ponad 45 lat.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.