Ilja Żytomirski — nieodżałowany współtwórca Diaspory

Ilja Żytomirski — był genialnym rosyjsko-amerykańskim programistą i przedsiębiorcą, który stał się powszechnie znany z bycia współzałożycielem sieci społecznościowej Diaspora. Żytomirski napisał również darmowe oprogramowanie Diaspory, będące „kołem napędowym” tego projektu. Diaspora jako open-source'owa alternatywa dla Facebooka — miała być pierwszym serwisem społecznościowym, o którego sile decydują tylko użytkownicy. Niewątpliwie był to bardzo szczytny cel, ale ostatecznie nie wypalił. Natomiast idealizm, który przyświecał w realizacji tego zamysłu „zgubił” Ilję, doprowadzając go do samobójstwa.

To tragiczne wydarzenie nasuwa wiele nurtujących pytań. Czy była szansa, aby ustrzec Żytomirskiego przez tak tragicznym końcem? Co by udało mu się osiągnąć, gdyby do tej pory żył? Oraz dlaczego Diaspora, dla której się tak poświęcił, wbrew wszystkiemu okazała się niewypałem? Nie przedłużając, przedstawiam Wam historię życia jednego z największych męczenników współczesnej informatyki — Ilji Żytomirskiego.

Lata najmłodsze w Rosji

Ilja Aleksijewicz Żytomirski (ang. Ilya Alexeyevich Zhitomirskiy), urodził się 12 października 1989 w Moskwie, ówczesnej stolicy Związku Radzieckiego. Był najstarszym dzieckiem Aleksieja Medowiczowa i Inny Żytomirskej. Miał też młodszą siostrę Marię. Żytomirski wywodził się z rodziny naukowców. Zarówno jego ojciec, jak i dziadek ze strony matki — Garri Żytomirski byli wykładowcami matematyki elitarnego Uniwersytetu Moskiewskiego. Nie powinno więc dziwić, że Ilja Żytomirski mając takie geny, był ponadprzeciętnie uzdolniony matematycznie. A przedmioty ścisłe były jego najbardziej ulubionymi od pierwszych lat nauki, w których to zaczął tworzyć pierwsze swoje programy na komputerze. Warto też wspomnieć, że od samego początku korzystał z wolnego oprogramowania, a jego wielkim idolem był twórca GNU/Linux Richard Stallman.

Ilja Żytomirski w czasach dzieciństwa oprócz programowania miał jeszcze jedną wielką pasję, która pochłaniała go bez reszty. Był to balet. Uwielbiał tańczyć już jako kilkulatek: Rodzice widząc, jego świetną koordynację ruchową, kiedy miał 7 lat zapisali go do jednej z najbardziej prestiżowych szkół baletu na świecie — Moskiewskiej Państwowej Akademii Choreografii. Od samego początku, jego wzorem do naśladowania był słynny baletmistrz rosyjski Michaił Barysznikow. Jak się później okazało, wzorem swojego Mistrza — Żytomirski również został zawodowym tancerzem baletowym.

Ilja, jak na przyszłego geniusza przystało, był ponadprzeciętnie uzdolniony w nawzajem przenikających się dziedzinach. I tak, oprócz programowania i baletu, bardzo dobrze malował, rzeźbił, pisał wiersze oraz rozwiązywał coraz to poważniejsze obliczenia matematyczne. Takie unikatowe połączenie nieprzeciętnej wrażliwości z logiką myślenia, uczyniły z niego postać niejednowymiarową, zdolną do osiągnięcia wielkich rzeczy.

Ciężki okres dorastania w USA

W 2000 roku w życiu dorastającego Żytomirskiego doszło do wielkiej zmiany. Wtedy to 11-letni Ilja razem z rodzicami i siostrą wyjechał na stałe do Stanów Zjednoczonych. Ilja bardzo nie chciał wyjeżdżać z Rosji, a najbardziej przeżył rozstanie z ukochanymi dziadkami — Galiną i Garrim Żytomirskimi, z którymi spędzał bardzo dużo czasu kiedy jego rodzice byli w pracy. W tym czasie, dziadek pod nieobecność ojca uczył go matematyki i programowania, a babcia odprowadzała na zajęcia baletowe.

Wyjazd ten jednak musiał dojść do skutku, ponieważ jego rodzicom nie odpowiadało życie w Rosji, zarówno pod względem finansowym, jak i politycznym — wynikało to z tego, że jego ojciec będący zwolennikiem proeuropejskiej Rosji nie mógł się pogodzić z tym, że władzę w kraju przejął Putin. Tak więc jako „dar losu” przyjął ofertę pracy nauczyciela matematyki na jednym z uniwersytetów w Massachusetts, gdzie zaoferowano mu 3-krotnie większą pensję niż w Rosji. Pierwszym miejscem pobytu w nowej ojczyźnie dla Ilji było miasto Acton w Massachusetts. Tam też Ilja Żytomirski rozpoczyna naukę w szkole średniej w Acton-Boxborough (ABRHS). Później Żytomirski wraz z rodziną przeprowadził się do Filadelfii gdzie w 2007 r. w Lower Merion (LMHS), ukończył szkołę średnią z wynikiem bardzo dobrym.

Jednak bardzo dobre wyniki w nauce były tylko „zasłoną dymną” tego, że dorastający Ilja bardzo ciężko adaptował się do życia w Stanach Zjednoczonych. W szkole średniej Żytomirski miał opinie milczka żyjącego we własnym wyidealizowanym świecie. Nie pomagała w tym nawet jego bardzo dobra znajomość języka angielskiego. Za ten stan w dużym stopniu odpowiadał fakt, że mentalnie Żytomirski zawsze czuł się Rosjaninem. Rozpowszechniony w USA styl życia polegający na udawaniu, że wszystko jest ok i liczą się tylko zwycięzcy — zdecydowanie nie przystawał do jego osobowości. Przez to nie mógł znaleźć wspólnego języka z rówieśnikami, którzy myśleli zupełnie innym kategoriami niż on.

I chociaż już żyjąc w Rosji, nigdy nie był duszą towarzystwa — to w Stanach ten stan diametralnie się spotęgował:

Ja jestem samotnikiem, odkąd pamiętam nigdy nie potrzebowałem towarzystwa innych ludzi. Zawsze wolałem trzymać się z boku, siedzieć w domu z książką, przed komputerem itp. Pamiętam że przez swoje zachowanie miałem w szkole niesamowite problemy, każdy uważał że jestem dziwny, głupi itd.

Wyalienowanie Żytomirskiego spowodowało, że kontakty towarzyskie zastępowało mu ciągle doskonalenie swoich umiejętności programistycznych, treningi baletowe i czytanie książek naukowych. W tym czasie zachorował też na depresję, co spowodowało, żeby móc w miarę normalnie egzystować musiał zażywać leki antydepresyjne.

Problemy psychiczne nie przeszkodziły mu jednak w byciu tancerzem baletowym w San Francisco Ballet i w obraniu aż trzech kierunków studiów. I tak na Tulane University (TU) studiował matematykę, na University of Maryland (UMD) administrację biznesową, a na New York University (NYU) informatykę w Courant Institute of Mathematical Sciences (CIMS).

Diaspora - niedokończone dzieło życia

W 2010 roku podczas studiów w Nowym Jorku Żytomirski razem z trójką przyjaciół: Danielem Grippim, Maxwellem Salzbergiem i Raphaelem Sofaire założył sewis społecznościowy Diaspora.

Inspiracją do stworzenia tego projektu był wykład Ebena Moglena, profesora Columbia University, prawnika Free Software Foundation i działacza EOF, mający miejsce w lutym 2010 roku. Wykład poświęcony był zagrożeniom prywatności pochodzącym z komercyjnych serwisów internetowych. Wysłuchanie tego wykładu, zrodziło w głowach założycieli Diaspory pomysł powstania społeczności internetowej, która dawałaby użytkownikom, a nie samym stronom internetowym, kontrolę nad udostępnianą przez nich informacją. Profesor Moglen, który niedługo potem zapoznał się z założycielami Diaspory, zaaprobował ten pomysł, uznając Ilję Żytomirskiego największym idealistą grupy:


Niezwykle utalentowany i zaangażowany młody matematyk... Mógł wybrać ukończenie szkoły albo ukończenie tego projektu. Zdecydował się na wybór projektu, ponieważ chciał zrobić ze swoim czasem coś, co pozwoliłoby mu na bycie wolnym.

W kwietniu 2010 r., kiedy Diaspora zaczęła szukać funduszy, w filmie opublikowanym na Vimeo, Ilja Żytomirski opisując swoją wizję tego projektu. Tak oto powiedział do przyszłych użytkowników:

Już nie będziecie dłużej zdani na łaskę wielkich sieci korporacyjnych, które chcą Wam wmówić, że dzielenie się oraz prywatność wykluczają się wzajemnie.

Żytomirski najbardziej utalentowany z kwartetu założycieli Diaspory, obdarzony był wizjonerskim zmysłem i błyskotliwością myślenia przy tym jako zwolennik idei wolnego oprogramowania, był zadeklarowanym przeciwnikiem wszelkiego rodzaju zarobkowych korporacji. Szybko doszedł on do wniosku, że istnieje zapotrzebowanie na open source alternatywę dla Facebooka. To właśnie w Diasporze upatrywał poważnego konkurenta dla „znienawidzonego” serwisu Zuckerberga. 

I tak, kierując się idealizmem i nieskrępowaną uczciwością pragnął stworzyć pierwszy serwis społecznościowy, który miał służyć w rozpowszechnianiu wartościowych treści, a nie kampanii zarobkowej kosztem ogłupiania społeczności portalowej. Co najważniejsze, decydujący wpływ na jego działanie mieli mieć tylko użytkownicy. Zdeterminowany Żytomirski stał się przy tym członkiem ruchu technologii wyzwolenia, który postrzega konglomerację danych osobowych gromadzonych przez duże korporacje i organy rządowe jako zagrożenie dla swobód obywatelskich i praw człowieka.

W wywiadzie z września 2010 roku dla New York Times, Ilja Żytomirski powiedział, że model platformy dla Diaspory nie sprawi, że on i jego partnerzy będą bogaci. Tym samym dał jasno do zrozumienia, że dla niego ten projekt stanowi głębsze przedsięwzięcie, nie podyktowane wyłącznie zarabianiem pieniędzy. Powiedział przy tym znamienne słowa, który były mottem działania Diaspory:


Bycie współtwórcą tworzenia przedmiotów dla wszechświata jest nadzwyczajne.

Ostatecznie, projekt Diaspora ukazał się 23 listopada 2011 r. Niestety Żytomirskiemu nie było dane dożyć tej chwili. Zmarł w wieku 22 lat, kilkanaście dni przed publicznym ukazaniem wersji beta Diaspory.

Tragiczna śmierć 

Wieczorem 14 listopada 2011 r. Żytomirski został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu w San Francisco. Policja przybyła tam po anonimowym telefonie informującym o możliwym samobójstwie. Przyczyna śmierci programisty nie była od razu znana, ale media otrzymały informację z rzetelnego źródła - CNNMoney, potwierdzającą samobójstwo Żytomirskiego z dnia 12 listopada 2011 roku.

Według tych wieści, matka Żytomirskiego nie miała w ciągu ostatnich trzech dni kontaktu z synem, więc zadzwoniła do mieszkających wraz z nim współlokatorów — i tak po wyważeniu drzwi sypialni Ilji, odkryto straszną i szokującą prawdę. Było to rzeczywiście starannie zaplanowane i wykonane samobójstwo. Ilja pozostawił szczegółową notatkę samobójczą, wyjaśniającą, dlaczego zdecydował się odebrać sobie życie. Treść jej poznała tylko pogrążona w żałobie najbliższa rodzina programisty i narzeczona Amanda James, z którą planował wziąć ślub w 2012 roku.

Pożegnanie godne Mistrza

Pogrzeb Ilji Żytomirskiego, który się odbył w Filadelfii oprócz rodziny i wielu znanych amerykańskich programistów (Moglen, Raymond, Stallman) zebrał też całe grono zwolenników Diaspory oraz fanów programisty. Tak duża liczba żegnających była najlepszym dowodem tego, że Żytomirski słynący z uczciwego podejścia do użytkowników internetu, był postacią bardzo cenioną przez prawie wszystkich interesujących się zagadnieniami komunikacji w mediach społecznościowych.

Po śmierci Żytomirskiego wiele pisano o jego zasługach dla rozwoju Diaspory. Według rzecznika Diaspory, Petera Schurmana, "Ilja był świetnym gościem. Był wizjonerem i współzałożycielem firmy, która miała w planach ulepszyć usługi sieci społecznościowych, wszyscy ogromnie żałujemy, że odszedł. To wielka strata dla nas wszystkich, włączając w to rodzinę." "Ilja była niesamowitą osobą" - tak najczęściej opisywano go w internecie "Jego serce było naprawdę napędzane przez wprowadzanie pozytywnych zmian w tym świecie. Diaspora była dopiero początkiem". - w taki piękny sposób pożegnano Ilję na stronie Diaspory. Natomiast opiniotwórczy tygodnik "Voice of Greenwich Village" napisał, że Żytomirski "był najbardziej idealistycznym i świadomym członkiem grupy", uznając jego śmierć za "ogromną stratę" w rozwoju projektu Diaspory. Warto też dodać, że na swoich oficjalnych stronach hołd pośmiertny Żytomirskiemu złożyły najznamienitsze postaci IT z Linusem Torvaldsem i Markiem Zuckerbergiem na czele.

Pośmiertny raport i związane z tym spekulacje

Wydany w kwietniu 2012 r. w raporcie z autopsji wykonanej przez lekarza sądowego, formalnie orzeczono, że Żytomirski popełnił samobójstwo wdychając ksenon. Podczas gdy doniesienia prasowe informowały o tym, że najprawdopodobniej presja związana ze stresującą pracą nad rozwojem Diaspory doprowadziły Żytomirskiego do samobójstwa, współzałożyciel Diaspory, Maxwell Salzberg, nie zgodził się z tymi spekulacjami. Salzberg stwierdził: "Tak, zgadzam się, że bycie założycielem startupu jest stresujące, ale to nie stres spowodował, że Ilja się zabił , miał on własne problemy. Był chory". Matka Żytomirskiego, nie komentowała doniesień o rzekomej chorobie psychicznej syna, ale mówiła o przemożnym wpływie, jakie miało uczestnictwo w Diasporze na jego życie: "Mocno wierzę, że gdyby Ilja nie rozpoczął tego projektu i pozostał w szkole, byłby zdrowy i żył dzisiaj." 

Te informacje czynią bardzo prawdopodobnym to, że samobójstwo Ilji Żytomirskiego było spowodowanym przez depresję. Tym bardziej że depresja zaś jako „stan psyche” jest w istocie najczęstszą przyczyną samobójstw i często się zdarza, że czynią to ludzie wysoce inteligentni. Zastanawia w tym wszystkich to czy „czyste sumienie” ma rodzina Żytomirskiego i jego bliscy znajomi. Głównie tutaj chodzi o kumpli z Diaspory, którzy w wywiadach wielokrotnie wspominali, w jak ciężkim stanie psychicznym był Ilja. A fakty są takie, że mało zrobili, żeby mu pomóc z nich wyjść. Ponieważ liczyła się dla nich tylko ich kariera! Dodatkowym czynnikiem świadczącym o nieporozumieniu Żytomirskiego z kompanami z Diaspory był brak zgodności co do dalszego rozwoju tego serwisu. Dlatego też w prasie pojawiły się wzmianki, że samobójstwo Ilji — było spowodowane rozgoryczeniem z braku zrozumienia jego wizji projektu Diaspora przez pozostałych jej współtwórców. 

Pomimo raportu koronera i tego, że Żytomirski w ostatnich latach życia był w nie najlepszej kondycji psychicznej — co jasno daje do zrozumienia, że odebrał sobie życie, znalazły się też głosy, że ktoś w jego śmierci „dopomógł”. Dziennikarz śledczy George Hunt wysnuł podobne podejrzenie i od kilku lat, w różnych filmach i artykułach próbuje rozwiązać zagadkę związaną ze śmiercią Żytomirskiego. Wyszedł on z założenia, że w śmierci programisty było zbyt dużo zbiegów okoliczności i niedomówień... a dla niego nie ma czegoś takiego jak zbieg okoliczności. Tym bardziej, zważając na to, że współtwórca sieci Diaspora posiadał wiele poufnych informacji, które mogły być dla wielu niewygodne. Z tego tytułu Hunt utrzymuje, że Żytomirski mógł zostać zabity, a jako najbardziej prawdopodobną wersją śmierci Żytomirskiego (wzorem prasy rosyjskiej) uważa morderstwo popełnione na zlecenie amerykańskiego wywiadu zagranicznego, czyli CIA. Chociaż w historii znane są przypadki takich morderstw dokonane przez służby specjalne opresyjnych mocarstw. Domniemania Hunta można potraktować głównie jako ciekawostkę, bo nie są one jednak potwierdzone poważniejszymi dowodami.

summa summarum

Żytomirski był bardzo zdolnym programistą i umiejętności swe postanowił wykorzystać do stworzenia prawdziwie wolnej sieci społecznościowej. Determinacja, którą się kierował, spowodowała, żeby w pełni móc się poświęcić w tworzeniu projektu Diaspora, zakończył obiecującą karierę naukową. Czy jego pasja i idealizm zostały zgubione? W przypadku Diaspory - niestety tak! Jak mówią fakty, pozostali jej współtwórcy po śmierci Żytomirskiego — całkowicie się pogubili, popełniając przy tym szereg nieprzemyślanych decyzji. A najgorszą z nich był brak odpowiedniego wsparcia dla rozwoju Diaspory, co zdecydowanie przyczyniło się do dezorganizacji serwisu, wprowadzając wszechobecny chaos i zagubienie społeczności.

Po śmierci Żytomirskiego dało się też zauważyć deficyt jego charyzmy i zaangażowania, którymi niejako „zarażał” pozostałych członów teamu Diaspory. W ostatecznym rozrachunku spowodowało to, że ta społecznościówka jest teraz znana głównie tym korzystającym z wolnego oprogramowania, a także fanom Żytomirskiego. I w skali globalnej korzysta z niej zaledwie 667 tysięcy użytkowników — zamiast planowanej wielomilionowej diasporowej armii. To sprawia, że serwis jest w głębokim podziemiu i w żadnym stopniu nie może się równać z popularnością Facebooka i Twittera. Niestety powodując że Diaspora nie spełniła pokładanych w niej wielkich nadziei.

Zważając na ten stan nasuwa się jeden wniosek, że Diasporą nie miał kto odpowiednio pokierować. Taką właśnie osobą mógł być Ilja Żytomirski, którego olbrzymi potencjał myślowy i programistyczny doceniał sam twórca Facebooka Mark Zuckerberg (o ironio będący zwolennikiem Diaspory), mówiąc że Żytomirski to: "Pasjonat tworzenia przestrzeni hakerskiego świata, dzielenia się, a przy tym twórca kultury oraz zwolennik jazdy na rowerze i zadowolenia z życia" - te słowa najlepiej oddają, jaki miał olbrzymi potencjał. Dając jednoznacznie do zrozumienia, że przedwczesna śmieć Ilji Żytomirskiego jest niewątpliwie wielką stratą dla świata IT — bo był nie tylko jednym z najzdolniejszych programistów ostatniej dekady. Ale też człowiekiem, który w swoim życiu kierował się etosem zasad, z których najważniejsza była uczciwość i wolność obywatelska. I to szlachetne podejście do życia na dłuższą metę go zgubiło...

Pamięć jednak po nim przetrwała, czego najlepszym dowodem jest założona przez Diasporę Fundacja Ilji Żytomirskiego, z której dotacje są przekazywane najzdolniejszym studentom w szkołach, do których Ilja uczęszczał. Trzeba przyznać, że stypendia te cieszą się dużą estymą i dzięki nim powstało dużo wartościowych projektów technicznych i nowatorskich sztuk tanecznych. Ilja jakby żył na pewno byłby z tego bardzo dumny!

 Finito  

Komentarze