Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Kurnik.pl — kontrowersyjna legenda gier online

Strony, które już istniały, nie podobały mi się estetycznie i funkcjonalnie - opowiada Marek Futrega. - Pełno w nich było dekoracji, bajerów. A przecież facet grający w brydża czy szachy nie potrzebuje esów floresów na monitorze, bo chce się skupić tylko na grze. To przecież zupełnie inni użytkownicy niż dzieci czy młodzież. Zabrałem się więc do roboty i pół roku później powstała strona zatytułowana "Kurnik".

Geneza, czyli jak to wszystko się zaczęło

Jak prawie każdy fan gier wie. Kurnik.pl to jedna z najstarszych i zarazem najpopularniejszych stron internetowych w Polsce. Serwis miał swoją premierę w 2001 roku, a korzystanie z niego jest całkowicie darmowe. Od samego początku stanowił swoisty fenomen, jeżeli chodzi o darmowe rozpowszechnienie gier online na terenie RP. A w niedługim czasie po swoich powstaniu stał się popularny i za granicami naszego kraju, wersji dostępnej pod adresem PlayOK.com.
Twórcą tego bardzo znanego serwera gier jest Marek Futrega – i tylko dzięki jego niebywałej wizji twórczej, strona osiągnęła tak spektakularny sukces. Czy zasłużenie? - o tym będzie w dalszej części tego wpisu. Zapewne wielu też z was zastanawiało się nad tym, dlaczego ten serwis, ma tak banalną nazwą, wydawałoby się niemająca nic wspólnego z grami logicznymi. Sam twórca jej wyjaśnia to najlepiej:

Dlaczego kurnik? Miało być polsko, swojsko i lekko. Nazwa miała być z jajami. A gdzie jest więcej jaj niż w kurniku?

Marek Futrega — geniusz czy kombinator?

Żeby opisywać rozwój tego serwisu oraz jego wpływ na użytkowników, trzeba przede wszystkim przedstawić postać jego twórcy, bez którego zapału, pomysłowości, no i też cwaniactwa, nie powstałaby zapewne w naszym kraju tak potężna platforma darmowych gier online. Zatem kim jest Marek Futrega? Ciężko jednoznacznie stwierdzić, tym bardziej posiłkując się informacjami zawartymi w necie, których nie ma za dużo. Wiadomo tylko, że Informatyka od zawsze była jego pasją i to już od najwcześniejszych lat dzieciństwa. Korzystanie z komputera jest dla niego najważniejsze. Co za tym idzie jeszcze w szkole podstawowej, osiągnął swój pierwszy sukces, tworząc program do odgrywania muzyki Grajek:

Wtedy też zarobiłem pierwsze pieniądze na komputerach - opowiada - Nie były one duże, ale dla nastolatka w zupełności wystarczyły. Wtedy wiedziałem już, że chcę związać przyszłość z komputerami. To był mój świat. Spędzałem przed monitorem kilkanaście godzin dziennie. Później poszedłem na studia informatyczne do Warszawy i tam już zostałem.

W trakcie studiów jego wiedza programisty poszerzyła się, dzięki temu był w stanie samodzielnie wprowadzić własną wizję twórczą, zakładając na początku XXI wieku serwis, jakiego w owych czasach w naszym kraju nie było. Można rzec, że jego ascetyczny wygląd, który przed te kilkanaście lat nie uległ większej zmianie, poniekąd współgra z osobowością jego twórcy – minimalisty, dla którego pieniądz nie odgrywa większego znaczenia, a liczy się tylko pasja.

r   e   k   l   a   m   a

Dokładne powstanie serwisu datuje się na 1 maja 2002 roku. Jedną z pierwszych na nim gier było gomoku. Dopiero później gra nazywała się na stronie „kółko krzyżyk”. Na początku ranking był jedynie w formie drabinki. Taki jak obecnie, pojawił się on dopiero z oficjalną datą powstania tego serwisu, a był on wzorowany na rankingu szachowym. W tym czasie można było grać też w scrabble, dostępne pod nazwą Szkrable. Jednakże firma Cronix,
która jako jedyny prawowity właściciel praw do rozpowszechniania tej gry przez Internet, zapowiedziała przejście na drogę prawną, w przypadku niewycofania gry z sieci. Marek Futrega wymyślił wtedy polską alternatywę tej gry. Wychodząc z założenia, że to jest najlepsze rozwiązanie z całej sytuacji. A co nim wtedy kierowało, najlepiej obrazuje ten poniższy cytat.

Bez sensu jest oferować grę, która różni się od oryginału tylko wyglądem planszy i nazwą – znacznie lepiej zaoferować inną grę, która może być do niej konkurencyjna

Grę tę nazwał Literaki, a od pierwowzoru, nieznacznie różniła się tylko zasadami, ale na pewno nie była już jej kopią. Nazwę tą uczynił swoją własnością publiczną. Za granicą występuję ona jako Literaxx.

Czas największego rozwoju

Na przełomie 2002-2005 przybyło kilkanaście nowych gier tj. remik, ogórek, kierki amerykańskie, makao, piki, skat, czwórki, renju i pente, 66, binokel, dureń, euchre, kanasta, kribydź, domino, kalambury, piłka, chińczyk, szogi, netopol, kości, mankala, szachy chińskie, mahjong, kulki, 7 liter. Użytkownicy partie rozgrywali w tzw. pokojach, większości o bardzo wymyślnych nazwach i tutaj również dała znać o sobie bogata wyobraźnia twórcy Kurnik.pl

Poszczególne pokoje zostały zatytułowane nazwami miejscowości z okolic Morąga. - Znów wygrała prostota.
Po co nadawać skomplikowane nazwy - "z księżyca"? Ja wybrałem najprostszy sposób. Później pojawiało się coraz więcej graczy i trzeba było szukać nowych nazw dla pokoi. Na szczęście wsi i miasteczek na Warmii i Mazurach nie brakuje. Przynajmniej jak dotąd nie zabrakło.

Był to też, okres najbardziej ustawicznego postępu, serwis zyskał własne kultowe już logo, powstaje blog. Popularność rosła do tego stopnia, że pewnego dnia ze względu na zbyt dużą liczbę grających w jednym czasie padł serwer. Ogłoszono wtedy zbiórkę. Wielu graczy rzuciło jakiś „grosz”. Odzew był fenomenalny, bo zebrano około 24 tysiące złotych (w pierwszej), a w drugiej 64 tysiące złotych. To była naprawdę „złota era” dla Kurnika. Tego typu granie w necie było czymś nowym. Rzesze ludzi wręcz zachłysnęło się taką formą gry, na dobre odchodząc od tej tradycyjnej.
W 2004 roku Kurnik.pl zaczął współpracę z polskim komunikatorem internetowym Tlen.pl, stając się dostępny w sieci serwisów portalu O2.pl. Dwa lata później, powstały grupy dyskusyjne, przemianowane później na forum. Wprowadzono „czarną listę”.

Kurnik na żywo

Bardzo ciekawą inicjatywą był „Kurnik na żywo”, który w latach 2005-2007 był organizowany przez Stowarzyszenie Gier Popularnych, a jego głównym zadaniem było rozgrywanie pomiędzy uczestnikami gier dostępnych na Kurniku. Na tych sesjach odbywały się różnego rodzaju turnieje, zloty, spotkania towarzyskie i rekreacyjne, imprezy kulturalne i sportowe, na których można było wygrać puchary, dyplomy okolicznościowe, jak i gadżety sygnowane logiem Kurnik.pl. Serwis był jednym z patronów medialnych. Ludzie na tych
spotkaniach integrowali się ze sobą, zostało zawartych wiele nowych, interesujących znajomości. Skupiały ludzi w bardzo różnych wieku, których łączyła jedna pasja do gier towarzyskich. Niestety z braku środków pieniężnych ta inicjatywa trwała tylko dwa lata. Ogółem doszło do dwunastu takich spotkań w miastach rozsianych na terenie całej Polski. Brak kontynuacji tych zlotów„na żywo” na pewno jest sporą stratą dla samego serwisu,
ponieważ była to bardzo udana próba przeniesienia wirtualnej kreacji na codzienną rzeczywistość. A o to link do galerii z tych spotkań http://www.warmia.net/galeria.htm


... i nastąpił marazm

Rok 2009 przyniósł już sporo zmian in minus: choćby zlikwidowano bloga i forum, gdzie można było się podzielić własnymi opiniami, wymienić poglądy, ludzie w jakimś stopniu integrowali się ze sobą. Myślę, że likwidacja tego była początkiem końca jakichkolwiek zasad panujących na tym serwisie, zanikła forma panującej tam początkowo więzi, wymiany myśli. Co za tym idzie, użytkownicy stracili wpływ na to, co się działo na Kurnik.pl. A wprowadzenie w tym samym roku, możliwości rozgrywania turniejów, na dobre podniosło fale kombinatorstwa, wszelakich forteli, gry na emocjach, żeby tylko osiągnąć lepszy wynik. Reasumując zasady fair play, stały się passé.

Jak to Allegrowicze z Kurnika jaja sobie zrobili :)

4 sierpnia 2009 roku, Kurnik.pl postanowił znaleźć inwestora, co się bezpośrednio wiąże z tym, że twórca i właściciel serwisu, Marek Futrega szukał sponsora po tym, jak portal o2.pl, mający wyłączność na reklamę w serwisie, po 5-letnim okresie współpracy postanowił zaprzestać dalszej współpracy. Co, dziwiło o tyle, że łączyła go z Kurnik.pl dość korzystna dla obu stron umowa, na zasadzie, że (jak czytamy w Pulsie Biznesu)


Oddawał portalowi statystyki Kurnika i innego swojego projektu, serwisu ze zdjęciami Garnek.pl. Do tego o2. pl miał tam wyłączność na reklamę. W zamian Marek Futrega dostawał co miesiąc okrągłą sumę.

Nic dziwnego zatem, że na wszelkiego rodzaju zapytania potencjalnych inwestorów, odpowiadał wymijająco:

Dziękuję, proszę odezwać się za rok.

Niedługo potem zmienił taktykę. Jak sam przyznaje, podjęcie takiej decyzji spowodowane było obostrzeniami tyczącymi się nie inwazyjności reklam.
Teraz będę pozwalał na więcej, ale wciąż w pewnych granicach - jak zapowiadał.

Jednak ta opieszałość w podjęciu ostatecznej decyzji odnośnie sprzedaży serwisu, jak i nagłe zerwanie umowy z Tlenem, spowodowały, że ostatecznie Futrega zdecydował się go wystawić na Allegro.
Od początku aukcja budziła spore kontrowersje, a jej popularność zaczęła przyjmować bardziej absurdalne efekty - kiedy to jej uczestnicy coraz to bardziej zaczęli podbijać cenę do wręcz horrendalnych sum. W pewnym momencie wynosiła już 900 mln zł, dlatego zamiast skończyć się w planowanym terminie (piątek o godz. 14:04), została zamknięta przez sprzedającego, który jako powód decyzji podał to, że: Użytkownicy robili sobie jaja.

Jednakże osoby biorące udział w tej licytacji Allegro nie potraktowało już tak pobłażliwie, karząc wszystkich żartownisiów dożywotnim banem. Były też próby wyciągnięcia wobec nich konsekwencji prawnych, groźby ze strony prokuratory, ale z tego co mi wiadomo ostatecznie wszystko „rozeszło się po kościach”.

A media dały się zrobić w bambuko

Po latach sam Marek Futrega stwierdził, że nigdy nie zamierzał sprzedać swojej strony za pośrednictwem Allegro. Cała sprawa była wyłącznie prowokacją, a z jego słów wynikało, że tej „gry pozorów” dziennikarze po prostu nie zaczaili, dając się wywieść w pole, pisząc wszystko, co tylko im, powiedział. Po raz kolejny pokazuje to, jak potrafi on skutecznie manipulować otoczeniem. W tej chwili nie wiadomo czy serwis ponownie zostanie wystawiony na Allegro, czy też właściciel postanowi szukać inwestora w inny sposób. Najbardziej realne wydaje się jednak to, że Kurnik zostanie sprzedany poza Allegro, ewentualnie przejmie go jakiś zagraniczny inwestor, tym bardziej że od wielu lat tego typu propozycji jest sporo, co automatycznie będzie końcem tego, że będzie dalej darmowy.

Lubisz nieuczciwą grę? Na tym serwisie szybko się odnajdziesz

Niestety ten portal od samego swego początku jest skażony na brak panowania na nim jakichkolwiek zasad „fair play”. Od nieuczciwie nabijania sobie rankingu, po bardziej wyszukane sposoby, tworzenia specjalnych programów służących do oszukiwania podczas gry, migania — co ma na celu rozproszenie uwagi rywala, na prowokacjach słownych kończąc. Zważywszy na to, że te praktyki, są wręcz nagminne na Kurnik.pl. W dużym stopniu winę ponoszą też administratorzy samego serwisu, którzy bardzo mało robią, żeby przeciwdziałać temu problemowi. W przeciwieństwie do MMORPG admin z zasady nie banuje cheaterów, wychodząc z założenia, że lepiej mieć dziesięciu nieuczciwych graczy niż dwóch uczciwych.

Dlatego, że dla wielu graczy na Kurnik.pl. ważne jest, żeby w jak najkrótszym czasie, rozegrać jak najwięcej partii, czas ich jest najkrótszy - dajmy na to najpopularniejsze w szachy, są trzy minutowe, co samo przez się, narzuca ekspresowe tempo gry, a jest to wielkim polem do popisu, na tzw. graczy na czas co wręcz do perfekcji opanowali, umiejętność wygrywania takich partii, nawet gdy większość na normalnej szachownicy przegraliby z kretesem. Ten proceder tyczy w zasadzie większości występujących gier na Kurniku, a im bardziej zawiła, wymagająca skupienia to częściej do takich sytuacji dochodzi. Wymienione tutaj praktyki zostały doprowadzone już do takich kuriozum, że swego czasu producent programu szachowego FRITZ, w dowód wdzięczności za wartość serwera jako poligonu testowego, zapowiedział wydanie specjalnego, w pełni darmowego programu FRITZ Kurnik Edition. W planach była też m.in. funkcja Samograj, automatycznie logująca się i grająca na serwerze bez potrzeby kontroli użytkownika oraz funkcja „Nie migaj”, żeby nikt się nie zorientował, że gra z oszustem. W końcu, które ostatecznie nie zostały wprowadzone, ale to nie zmienia faktu, że problem związany z wszelkiego formami kombinatorska, na Kurniku trwa w najlepsze.

https://www.youtube.com/watch?v=kjhpKzC8in0

Myślę, że właśnie te mechanizmy działające na Kurniku od lat, miały znaczący wpływ na zepsucie mentalne korzystających z niego graczy. Wychodzących z założenia, że liczy się sama wygrana, a nie styl jej osiągnięcia. Co jest pochodną takich kuriozalnych sytuacji, że wielu tam sławnych szachistów i karciarzy, realnie nie ma większego pojęcia o tajnikach tych gier. Mój główny zarzut polega na tym, że łatwo byłoby zminimalizować tę patologię, wprowadzając pewne innowacje. Choćby uniemożliwiania wygrywania przegranych partii na czas, do tylko realnego stanu gry, wydłużenia czasu gry, przede wszystkim w szachach do minimum siedmiominutowych (na turniejach oficjalnych do 15 minut), dożywotni ban kont w przypadku posiłkowaniu się zakazanymi programami, zakaz gry na czas (co jest zmorą choćby w tysiąca), wycofanie możliwości migania itp.

Oznaczenie kolorami prawdę o graczu Ci powie

To, że wzrok jest najważniejszym zmysłem człowieka, nie podlega żadnej dyskusji, a co za tym idzie odbieranie znaczenia barw, odgrywa, bardzo ważną rolę wpływającą na naszą podświadomość i tą właśnie wiedzę, w pełni wykorzystał Marek Futrega, oznaczając hierarchię rankingu konta, najbardziej wyrazistymi kolorami (według zasady im intensywniejszy, tym bliżej Kurnikowego Olimpu). :)
Podział ten kształtuje się następująco:

-> Czerwoni – Ścisła kurnikowa elita, tzw. wymiatacze w grze. Charakteryzuje ich to, że grają rzadko, bojąc się straty tak cennego rankingu, kierują też się specyfiką danej gry np. w szachach (grają tylko na Interpido), na innych grach unikają turniejów oficjalnych, bo mają kategorię open. Oczywiście ranking nabijają miedzy sobą. Połowa takich graczy profesjonalnie zajmuje się daną grą, druga połowa to cheaterzy, o których zresztą już wcześniej pisałem.

-> Pomarańczowi – Wiadomo ich głównym celem, jest dostać się do elity, tzw. gracze na dorobku. Poza tym, że częściej można ich spotkać na turniejach oficjalnych, wyznają bardzo podobne zasady, co „czerwoni”.

-> Żółci – Pośredni typ graczy, tacy co jak nie oszukają coś umieją, stali bywalcy turniejów oficjalnych, bardzo często grają na Kurniku, mniejszą wagę przykładają do pozycji rankingowej.

-> Zieloni – Najczęściej występujący typ graczy, raczej nie posiłkują się programami dopingującymi, bo nie mają większych ambicji rankingowych.

-> Niebiescy – Dzielą się na takich co albo nie umieją grać, lub po prostu nie mają farta, co w sumie na jedno wychodzi. :)

Walka o te „kolory” stworzyła cały zastęp grup kurnikowych, dzielących się pod względem przyjętych postaw mentalnych, formy poziomu demoralizacji czy stopnia uzależnienia od serwisu. A wszystko w jednym celu, żeby mieć tylko wyższy ranking w tej odrealnionej przestrzeni gier online.
Do najbardziej znanych można zaliczyć Noobów (takich co nabijają konto, grając tylko ze słabszymi), Omnibusów (grają we wszystkie możliwe gry), no i wiadomo ta najgorsza Cheaterów (wszelkiego rodzaju kombinatorzy, których jest tam bez liku). Wychodzi na to, że Kurnik ma jedyną rodzaju specyfikę panujących tam zachowań, kreowanych odgórnie.

W klanie siła twa! Jesteś z nami, czy przeciwko nam?

Wartym dodatkowego opisania są też występujące na turniejach kurnikowych klany, które z samego założenia grupują ludzi, którzy łączy chęć do grania pod wspólnego banderą. Przynależność ta wynika z zafascynowania daną grą np. remika czy domino. Głównym celem ich działalności jest rywalizacja z konkurencyjnymi klanami, na turniejach razem przez siebie organizowanych, na których każdy członek z osobna walczy o jak najlepsze miejsce dla swojego teamu, czy to ogrywając prywatne osoby, czy z innego klanu. Oby tylko ktoś z ich drużyny zdobył jak najlepsze miejsce, wiadomo im wyższe, tym lepiej. Coś na zasadzie wyścigów kolarskich, gdzie wszyscy pracują na konto swojego lidera. Każdy członek ma przed nazwą specjalne litery przy nicku (np. K-y, ML-y, czy NKK-y), co jest znakiem rozpoznawczym danego klanu. Na klanach obowiązuje podział graczy na zasadzie dwudzielności. Gdzie jeden większy klan coś na zasadzie podziału ligowego, grupuje -dwa, -cztery lub -osiem pomniejszych łączących się w rozgrywkach między klanowych. Im większa popularność klanu tym ma większą pozycję w hierarchii. Wymaganą regułą to minimalna ilość 5 graczy, żeby administracja poszczególnych lig, dopuściła taki klan do sezonu. Dlatego, tak ważna w tym aspekcie jest dobra rekrutacja, który zajmują się admini, chociaż tutaj lepiej pasowałby termin menedżerowie. Najlepiej tacy „co umieją przemówić do mas”, a co za tym idzie, mają bardziej dopracowanie sposoby rekrutacji, żeby zdobyć jak najwięcej nowych Klanowiczów. Swoją drogą, te wzajemne podbieranie sobie członków przypomina trochę nabór do jakiejś partii w okresie wyborczym. A jak się już uda zwerbować nowego zawodnika, procedura jego przyjęcia nie należy zanadto do zawiłych, z reguły sama akceptacja regulaminu wystarczy. Często też dochodzi do podbierania sobie nawzajem graczy.

Wracając do tematu, kiedy mamy już odpowiednią dla nas liczbę graczy, najczęściej zebranych na publicznych serwerach, bądź kumpli z jednego bloku czy szkoły, możemy przystąpić do rejestracji takiego klanu w wybranej przez nas lidze. Nie możemy oczywiście zapomnieć o wcześniejszym ustaleniu lidera, który będzie pociągał za sznurki w klanie oraz o osobie odpowiedzialnej za kontakty z innymi klanami. Tajemnicą poliszynela jest to, że na rozgrywkach klanowych, podczas rozgrywania turniejów oficjalnych nie ma atmosfery wzajemnej adoracji. Za to notorycznie dochodzi do wulgarnych prowokacji, czy to podczas samej gry, jak i w postaci wiadomości prywatnych. Kolejną przywarą tego typu rozgrywek jest wszechobecne kombinatorstwo, jak i wszelakie fortele. W najróżniejszej postaci choćby przez logowanie, aby dostać lepszą kartę, kostkę czy to zamierzonego zaniżania czasu, tak bardzo często stosowane względem drugiego gracza. Taka postawa na dłuższą metę może doprowadzić Klanowiczów do kurnikofobii. Ogólnym podsumowanie tych rozgrywek jest tzw. Duży Klan, skupiający wszystkiego pomniejsze klany w celu wyłonienia tego, których jest z nich w danym okresie najlepszy. Najwięcej ich występuje na domino, tysiącu, piłce itp. Są też na Kurniku, niezrzeszone turniejowo klany, ale występują one tylko w gronie najbliższych znajomych, żeby nikt „zewnątrz” nie miał do nich dostępu. Jest to jednak marginalne występujące zjawisko. W ogólnym rozrachunku można stwierdzić, że klany na kurniku, robią więcej złego niż pożytku i są przeciwieństwem tego, jakie było samo założenie ich powstania. Czyli ekipy ludzi, złączonych w celu wzajemnej rywalizacji między sobą, niezapominających przy tym o zasadach fair play.

Turnieje kurnikowe

Z chwilą wprowadzenia możliwości rozgrywania turniejów oficjalnych na Kurnik.pl, nie ukrywam, do minimum ograniczyłem przy tym gry towarzyskie, wynika to poniekąd, że lubię rywalizację, a tutaj wiadomo, gra się o jak najwyższą lokatę. Chociaż, daleki jestem od tego, żeby w jakiś sposób je gloryfikować, bo nie są wolne od przywar tutaj występujących. Jest na nich dużo kombinatorstwa, gry psychologicznej, zaczepek, gry na czas. A w turniejach gier losowych np. tysiąc czy domino. To w zasadzie najwięcej zależy od rozdającego, uczestnik jest tylko trybikiem w tej grze. Dlatego więc preferuje te bardziej logiczne gdzie cokolwiek, zależy ode mnie i jak coś wygram, zasługuję tylko sobie.
Najwięcej tego typu turniejów oczywiście jest szachowych, w tym trzy cykliczne. Najbardziej renomowany z nich to Interpido rozgrywany każdego dnia o godzinie 18:15 w systemie szwajcarskim, który od lat cieszy się sporą popularnością, grają tam często zawodnicy powyżej rankingu FIDE 2000, z racji tego, że ma się tylko trzy minuty na zdobycie mata, nie ma możliwości na używanie cheatów. Inna sprawa, że takie sprinterskie tempo, odstrasza wielu i jest dużym polem do popisu dla cwaniaków szachowych, dla których w wygranej nie liczy się styl, tylko czas.

W podobnym czasie odbywają się też o 18:00 Gwiazdki (7 rund, 7 minut) i o 19:40 Econom (9 rund, 7 minut). Z racji dłuższego czasu na rozegranie partii i trochę niższego poziomu rozgrywanych na nim partii, zbiera, można by rzec „drugi garnitur” graczy turniejowych. Do tego typu turniejów „gdzie trzeba myśleć” należą też te na gomoku, tryktraku, literaków, jak i „młodszego brata” szachów, którym są niewątpliwie warcaby. Szkoda, że nie są już rozgrywane w piłkę, które gwarantowały zawsze wysoki poziom gry. W tej chwili turnieje oficjalne rozgrywa się na 15 grach. Są to odpowiednio chińczyk, domino, gomoku, kanasta, kości, literaki, makao, remik gin, szachy, tryktrak, warcaby, warcaby rosyjskie.
Czas ich rozgrywania ma miejsce przeważnie w godzinach popołudniowo-wieczornych (18:15, 20:15, 21:15, 23:15), rzadziej z rana (9:15, 12:15). Poza turniejami oficjalnymi są też klanowe (rozgrywane między klanami), jak i cała masa towarzyskich. W które każdy może grać, co ma konto na Kurniku. Tak samo, jak je założyć i jak będą chętni, można spędzić na nich nawet 24 godziny na dobę. :)

Czy można stracić konto na Kurniku?

Teoretycznie jest taka możliwość, ale z reguły występuje w skrajnych przypadkach, głównie odnosząca się do tzw. nabijania rankingu, ale żeby doszło do tego, trzeba już na dobre sobie „nagrabić”, grając np. z kimś z rodziny na innym laptopie, żeby ciągle poddawał, wtedy wiadomo ranking, rośnie w tempie ekspresowym. W sumie żałosna to praktyka i tutaj trzeba przyznać administratorom Kurnika, że dosyć sprawnie ją eliminują. Najczęstszym blokowaniem profili jest poprzez grę makao — widać ewidentnie kto jak gra. Jeżeli pod tym względem działa wszystko poprawnie, razi na Kurniku wielka wręcz tolerancja dla wulgarnego słownictwa, występującego nagminnie na tym serwisie, w każdym możliwym języku. Jedynym działaniem serwisu w tej kwestii jest napis: + brzydko! (który i tak bardzo łatwo obejść, robiąc spacje), zero jakichkolwiek konsekwencji, bana, czy coś w tym stylu.

Najlepszym rozwiązaniem, tego typu zaczepek jest niekorzystanie z funkcji rozmowy (bo wielu prowokatorów wykorzystuje ją do prowokacji słownych) ustawiając tylko status obecnych graczy, wtedy nie ma opcji patrzenia co kto do nas, piszę a my się, skupiamy tylko na grze. Z miejsca za to jest się zbanowanym przy próbie założenia konta o wulgarnej nazwie, wtedy okres karencji trwa równy miesiąc, ale są to iluzorycznie występujące sytuacje. W zasadzie to jedyny taki przypadek gdzie Kurnik.pl automatycznie radzi sobie z niecenzuralnym słownictwem. W ostatecznym rozrachunku wychodzi na to, że na Kurniku pod względem obyczajowym panuje tutaj totalna anarchia, a możliwość zablokowania nam konta jest wręcz incydentalna, jedyne ryzyko to kombinowanie z rankingiem.

Kurnikoholizm

Kurnik uzależnia, a wiele osób potrafi zarywać noce, zawalać pracę i zaniedbywać rodzinę tylko po to, aby poćwiczyć umysł, zmagając się z przeciwnikami z całego Świata. Wśród tysięcy graczy w szachy, warcaby, chińczyka, wszelkie możliwe gry karciane, domino, kości i wiele innych są szefowie spółek publicznych, politycy, mistrzowie sportu, jak i ci, którym nudzi się w pracy. Kurnik.pl pod tym względem jednoczy całe grupy społeczne, tutaj nie ma podziału na to, kto, jaką funkcję w życiu sprawuję, liczy się natomiast kto kogo, przechytrzy, kto jest oddany bardziej dla bycia w tej wirtualnej społeczności.

W dużym stopniu jest to uwarunkowane chęcią podniesienie swoich umiejętności, jak i zwykły nawyk, chęć zabicia wolnego czasu. Takie połączenie na dłuższą metę bywa niebezpiecznie, bo nie okłamujmy się, uzależnienie od serwisów społecznościowych jest przyczynkiem wielu ludzkich tragedii, oderwania od rzeczywistości, doprowadzenia do tego, że wirtualny matriks, staje się ważniejszy od najistotniejszych spraw życiowych. Mechanizm uzależniający w ten sposób Kurnik.pl. dopracował aż do perfekcji. Czego nie ukrywa sam Marek Futrega, przyznając się do tego, że jedną z jego większych pasji jest poznawanie tajników psychologii doświadczalnej, a wiedza ta bardzo dobrze przydaje się do budowaniu społeczności wokół Kurnika. Jednym z przykładów wykorzystanie tego na serwisie jest wprowadzenie choćby hierarchii oznaczeń kolorów, co dla wielu jest wyznacznikiem wartości danego gracza. Z autopsji wiem, że jest sporym nadużyciem, ponieważ taka gra kolorami jest ukrytą sugestią podprogową, która ma oddziaływać na naszą podświadomość.

Serwis staje się coraz bardziej kosmopolityczny

Kurnik.pl bardzo szybko zaczął się otwierać na graczy poza nasz kraj, bo już według badań gemiusTraffic z grudnia 2004 roku Kurnik.pl odwiedziło 1,2 mln unikalnych użytkowników, z czego 28 tys. odwiedzin było z zagranicy, głównie z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Holandii, Francji i Czech. Na liście krajów, z których odwiedzono serwis, znalazły się też: Demokratyczna Republika Konga, Chile, Nigeria, Mongolia i Syria. Początkiem 2005 roku zaczął uruchamiać specjalne wersje językowe: czeską, węgierską, później powstawały kolejno rosyjska, niemiecka, francuska i włoska, w tej chwili jest równe czterdzieści.

Ta otwartość od samego początku był zamierzonym ruchem marketingowym, ze strony jego Twórcy co poniekąd wynikało z całej filozofii jego założenia, żeby idea wspólnej rywalizacji, była ponad podziałami narodowościowymi. Po wcieleniu tego w czyn serwis stał się międzynarodową grą planszową w przeglądarce, a wchodząc poprzez Playok.com, możemy zmienić język danego kraju. Chociaż nie do końca jest tak tolerancyjnie, bo z autopsji wiem, że według zawartych tam opcji, jedynie na Kurnik.pl jesteśmy w stanie zagrać we wszystkie dostępne gry z planszy. Reszta krajów ma zmniejszoną liczbę gier. Pomimo tego możemy zagrać, w te gry, których nie mamy na liście Kurnik.pl, ale trzeba przejść na wybraną z nich poprzez profil znajomego, który już jest na stołach danej gry. Obecnie kont zagranicznych na Kurniku, procentowo na pewno jest więcej niż rodzimych np. popularny turniej szachowy Interpido, to już prawdziwa Wieża Babel, gdzie jakieś 70% graczy jest spoza Polski.

Jak to (Platforma) gier online stała się aktywnym przeciwnikiem „dobrej zmiany”

Kurnik.pl jako serwis związany z grami logicznymi, raczej mało powinien mieć wspólnego z polityką, ale najwidoczniej jego właściciel sądzi inaczej i w związku z tym, postanowił zabrać jasne stanowisko w dyskusji politycznej mocno przy tym, identyfikując się ruchami opozycyjnymi. Nawołując choćby do uczestnictwa w marszu KOD, zamieszczając przy tym odpowiedni „merytoryczny” nagłówek, o mocno niecenzuralnym zabarwieniu, chociaż sam nie jestem zwolennikiem rządów PiS i poniekąd popieram taki typ działań, na dłuższą metę mocno może dziwić tak daleko idąca działalność polityczna w tym przypadku. Tym bardziej że co niektóre środowiska prawicowe, nagminnie już nakłaniają do korzystania z alternatywnych serwisów gier on-line. Co w ogólnym rozrachunku, może tylko zaszkodzić samemu Kurnikowi, zważywszy na to, co się teraz dzieje w Polsce.

Tytułem podsumowania

in minus

Z tego, co wynika, mam skrajne odczucia do tego serwisu, tym bardziej że ciągle jestem jego użytkownikiem, co wynika z pasji do wszelkiego rodzaju gier logicznych. Tutaj właśnie rodzi się kolejny zarzut, skierowany nawet nie do samego Kurnika. Jak czasów, w których żyjemy. Bo ciągle w mej pamięci żywe są, wspomnienia jak grało czy się w szachy, karty czy w jakieś gry planszowe w realu, w towarzystwie znajomych. Miało to nie wątpliwie duży aspekt integracyjny, scalało ludzi, można mile było spędzić czas, przy okazji wyostrzając trochę „szare komórki”. To z czasem jak na dobre zagościł w domach Internet tak na przełomie przełomu XX-XXI wieku, korzystanie z Internetu w naszym kraju stało się czymś powszechnym. Zmieniają się też realia życia, Polska wkracza w fale galopującego kapitalizmu, którego punktem przewodnim jest hasło „czas to pieniądz a pieniądz to czas”. Ludzie przez to zaczynają być coraz bardziej pochłonięci pracą. A co za tym idzie w wolnym czasie, zamykać w zaciszu domowym, gdzie komputer staje się takim centrum dowodzenia całego naszego wirtualnego życia, rozrywką i pracą. Marek Futrega wręcz proroczo wyczuł ten zaistniały trend, tworząc wtedy Kurnik.pl. No i jakie są tego efekty?

Gra w karty w gronie znajomych to już czysty archaizm, upadają kluby szachowe, mało kto jeszcze wie, że zestaw domino, scrabble, warcabów też można kupić, w tradycyjnej formie. Gra w kółko i krzyżyk, czy w statki stała się wśród młodzieży obciachem, cóż takie mamy czasy. A czy te zmiany, wyszyły na dobre? Oceńcie sami, ja wychodzę z założenia, że większości gier logicznych, nie za bardzo. Do powyższego zarzutu, trzeba dodać już te wcześniej wymienione tj. nieudolność w walce z cheatowaniem, co jest wbrew zasadom fair play i w ogóle zabija pasję gry na tym serwisie. Tak samo, jak akceptacja na bezkarne epatowanie wulgaryzmami, co jest tutaj normą. Kurnik.pl był też inicjatorem bardzo skróconego czasu na rozegranie partii, czego wcześniej w Polsce nie było. To zaś narzuca ekspresowe tempo gry, automatycznie wprowadzające mechanizm wykonywanych zagrań, co bardzo negatywnie się odbija na kreatywności samego grania.

in plus

Co by tu jednak złego o Kurniku nie napisać, ma on też zalety i to wcale nie jest ich tak mało. Główną z nich jest to, że jest propagatorem w naszym kraju, wiele jak do tej pory nieznanych gier, najczęściej wywodzących się z Chin. W końcu kolebki logicznych łamigłówek. To dzięki niemu poznałem, tajniki gry w chińskie szachy, gomoku (taki bardziej rozwinięty odpowiednik naszego kółko i krzyżyk), mahjong. Odkryłem też pasję gry w bardziej swojskie choćby baśkę, czy piłkę, której notabene stałem się entuzjastą i tu trzeba Kurnikowi oddać, że jakby nie istniał, raczej mało prawdopodobne, żeby umiał w to grać. Kolejną jego zaletą jest to, że od lat zachowuje swój niepodrabiany styl, jego szata graficzna się nie zmienia, zasady gry są czytelne, wszystkie w zgodzie z ogólnie przyjętymi regułami. Serwery też lepiej chodzą niż kiedyś i coraz rzadziej dochodzi do zerwania łącza podczas gry, co jeszcze kilka lat temu było czymś bardzo częstym.

Jego głównym atutem ciągle jest to, że pozostaje darmowy i raczej nie zanosi się na to, żeby kiedykolwiek miało się to zmienić. No, chyba że, pod inną nazwą, co już nie jest tak prawdopodobne, jak kiedyś to było. Wychodzi na to, że jest w tym wszystkim
ponadczasowy, wciąż ma wielką popularność, przyciągającą wielotysięczną liczbę wejść każdego dnia. Co jest ewenementem, jeżeli chodzi o polskie serwisy internetowe, gdzie o
Naszej Klasie, Tlenie, Gadu-Gadu czy Emule, zaczynają pamiętać coraz to starsi. A one
już dawno solidarnie poniosły klęskę, na przestrzeni raptem kilku lat. Myślę też, że pomimo budzenia wielu kontrowersji, to ciągle jest potrzebna strona w necie, tylko trzeba racjonalnie umieć z niej korzystać, skupiając się głównie na grze i traktować ze sporym dystansem. Wtedy to wyciągniemy z tego serwisu gier, co najlepsze. Dla mnie i tak priorytetem będzie gra rzeczywista tzw. face to face. Natomiast Kurnik na zawsze pozostanie dodatkowym narzędziem, służącym do pomocy w treningu, tego już nic nie zmieni.

Oczywiście z mojej strony, bo jestem bardzo ciekaw jak do tego tekstu, odniosą się komentujący, bo na pewno, jest wielu graczy Kurnika, na DP.
.  

internet gry serwery

Komentarze