Marek Futrega — enigmatyczny twórca serwisu Kurnik.pl

O Kurniku słyszała prawdopodobnie każda osoba lubiąca wzajemną rywalizację w grach logicznych online, niezależnie od tego czy jest z Polski albo z zagranicy. Nie da się bowiem ukryć, że serwis ten osiągnął międzynarodowy sukces, efektem czego po dziś dzień regularnie użytkuje go niemałe grono osób ze wszystkich kontynentów. Jest tak od blisko dwóch dekad, a to najlepiej świadczy o ponadczasowości Kurnika. Jednakże nijak ma się to do popularności twórcy tego serwisu Marka Futregi, który z każdym kolejnym rokiem staje się coraz bardziej anonimową postacią. Zresztą do tej pory on nie doczekał się strony na naszej Wikipedii. Bacząc na to, że Futrega jest jednym z najbardziej kreatywnych polskich informatyków mamy tutaj do czynienia z kardynalnym zaniedbaniem. Dlatego postanowiłem samemu coś więcej napisać na temat tej tajemniczej postaci, posiłkując się lakonicznymi informacjami znalezionymi w archiwalnych artykułach i wywiadach.

Lata wczesne

Marek Futrega urodził się w 1978 roku w Morągu. Od samego początku był umysłem ścisłym i szybko odkrył zamiłowanie do informatyki i programowania. W rozbudzeniu tych pasji pomogli Futredze rodzice, którzy sprezentowali mu pierwszy komputer, gdy uczęszczał do szóstej klasy szkoły podstawowej. Był rok 1991, więc sprzęt nie powalał na kolana swoimi parametrami technicznymi. Futrega jednak się tym nie przejmował i na tym składaku opracował swój pierwszy program do odgrywania muzyki „Grajek”. Uczynił to w wieku raptem 15 lat i smykałką do interesów bił na głowę swoich rówieśników, gdyż już wtedy potrafił skutecznie przedstawić walory swojego programu. Futrega wysyłał bowiem w każde możliwe miejsce dyskietki „Grajka” i reklamował go na łamach prasy komputerowej jako: „Pierwszy polski odtwarzacz modułów”. Przyniosło to wymierny efekt, bo w ten sposób zarobił swoje pierwsze pieniądze i choć nie za duże to dla nastolatka w zupełności wystarczyły.

Był to moment przełomowy, albowiem w tym czasie Futrega na dobre postanowił związać swoją przyszłość z komputerami. Jednak po podstawówce nie poszedł do technikum informatycznego tylko do morągowskiego Liceum Ogólnokształcącego nr II im. Leona Kruczkowskiego. Aczkolwiek bycie uczniem ogólniaka w żaden sposób nie kolidowało u Futregi w rozwijaniu komputerowej pasji. Przykładowo został finalistą IV ogólnopolskiej olimpiady informatycznej 1996/1997, na której zajął 16 miejsce.

Ktoś może stwierdzić, że nie był więc najlepszym z najlepszych. Jednak to tylko pozory Futrega bowiem w przeciwieństwie do swoich olimpijskich konkurentów wyróżniał się nie tylko ponadprzeciętną wiedzą, ale również wielką kreatywnością. Ta przenikliwość rozumowania spowodowała, że z każdym dniem przybliżał się do tego, aby stworzyć coś wyjątkowego.

MAF i POLChat

Futrega, żeby to ziścić, każdego dnia spędzał po kilkanaście godzin przed komputerem, powiększając ustawicznie swoje umiejętności programistyczne. Zanim jednak obmyślił swój hit internetu, to w latach 1995-1997 udzielał się na demoscenie i pod pseudonimem MAF był jednym z bardzo znanych koderów grupy Camorra (PC) odpowiedzialnej za takie produkcje jak: Disust, Planet Logus, Gustar, Gustation i jeszcze kilka innych. Pierwsze dwa z nich są dostępne na YouTube i nawet po tylu latach robią wrażenie.

Wszystkim osobom, które chcą dotrzeć do innych demoscenowych produkcji Futregi polecam zapoznanie się z materiałem zawartym na serwisie Demozoo (LINK). Bez wątpienia warto się z nim zapoznać, ponieważ pokazuje, iż stworzone przez niego dema i intra zaskakująco dobrze się zestarzały, biorąc pod uwagę, że były tworzone na początku drugiej połowy lat dziewięćdziesiątych.

W 1999 roku Futrega stworzył natomiast serwis POLChat, za pomocą którego każdy mógł mieć prywatny czat na swojej stronie, dodając dwie linijki kodu HTML. Zarządzał nim w pierwszym okresie działania, później podjął współpracę z portalem o2.pl, z którym notabene programista miał jeszcze do czynienia. Przy okazji wypada wspomnieć, że dzisiaj bardzo mało wiadomo o działaniu Futregi w tym serwisie. Jedno jest jednak pewne, że na przełomie XX i XXI wieku był to jeden z najważniejszych polskich serwisów czatowych.

W międzyczasie Futrega po zrobieniu matury dostał się na Uniwersytet Warszawski, gdzie podjął studia na Wydziale Matematyki, Informatyki i Mechaniki. Jak się później okazało, pomysłowy twórca już na dobre zakotwiczył w Warszawie.

Dzieło życia 

Tam to na III roku studiów Marek Futrega stworzył serwis gier online, z którym jego nazwisko niepodzielnie jest kojarzone. Rzecz jasna chodzi tutaj o Kurnik.pl, którego programista działalność zainicjował 15 czerwca 2001 roku. Okazał się on strzałem w dziesiątkę, o czym najlepiej świadczy, iż od 19 lat każdego dnia gra na nim za darmo setki tysięcy internautów/ek z Europy, Azji, Afryki, Oceanii i obu Ameryk.

Nasuwa się zatem pytanie, w czym tkwi międzynarodowy sukces serwisu Futregi? Według mnie w tym, iż Kurnik.pl to serwis jedyny w swoim rodzaju, który trudno przyrównać do jakieś innej strony internetowej. Było to zwłaszcza widoczne na początku jego działania, a fakty są takie, że te 17/19 lat temu możliwość zagrania z kimś w sieci było czymś niesamowitym, a jeśli dana postać była z innego kraju lub kontynentu, to już był najprawdziwszy kosmos. Tym bardziej w Polsce gdzie mało kto miał własny komputer i przez dobre kilka lat z Kurnika korzystało się głównie w kafejkach internetowych. Zresztą samemu dowiedziałem się o tym serwisie, kiedy kumpel dał mi znać o tym, że podczas „kafejkowego” surfowania po internecie odkrył niesamowite miejsce, gdzie można zagrać z kimś online w szachy. W połowie 2002 roku brzmiało to dla mnie wręcz niesamowicie, bo na ten czas nigdy nie grałem w przestrzeni wirtualnej z żywym przeciwnikiem, a grę królewską znałem tylko przez pryzmat klasycznej rozgrywki na drewnianej szachownicy. Futregowy Kurnik zmienił ten stan rzeczy, dzięki czemu zacząłem się coraz częściej mierzyć z arcymistrzami szachowymi. Niedługo potem na tym serwisie odkryłem niesamowite gomoku, a trochę później megazrecznościową piłkę, przy okazji na maksa wprawiając się w znanych mi w realu grach karcianych (tysiąc, sześćdziesiąt sześć) i liczbowych (domino). Widzicie więc, że zaletom nie było końca... i to nie tylko dla mnie.

W pierwszej dekadzie XXI wieku w naszym kraju bowiem wręcz oszalano na punkcie online'owego grania na Kurniku: najpierw we wspomnianych kafejkach internetowych a później już na domowych komputerach. Marek Futrega niewątpliwie w dużym stopniu się do tego przyczynił wzbogacając menu gier swojego serwisu najwartościowszymi logicznymi planszówkami. Do połowy 2005 roku pojawiło się ich 40, a pod względem alfabetycznym przestawiały się następująco: 3-5-8, 7 liter, 66-sznap, binokel, chińczyk, czwórki, domino, dureń, euchre, gomoku (zwane również jako go, pente, renju oraz kółko i krzyżyk), hex, kalambury, kanasta, kości, kribydź, kierki, kierki amerykańskie, kulki, literaki (kurnikowa wersja scrabble), mahjong, makao, mankala, młynek, monopol, pan, piki, piłka, planowanie, ogórek, remik, reversi, skat, szachy, szachy błyskawiczne, szachy chińskie (teraz xiangqi), szkrable, szogi, tryktrak, warcaby. Wiadomo, gry te na Kurniku nigdy nie występowały w takiej liczby, albowiem sukcesywnie przybywają i ubywają.

Co ciekawe Futrega na potrzeby stworzonych przez siebie scrabble-podobnych literaków w 2002 roku obmyślił serwis SJP.pl, który stanowi słownik języka polskiego, ortograficzny, wyrazów obcych i słownik do gier w jednym. Jego najnowsza i najpełniejsza wersja z odmianami poszczególnych wyrazów zawiera ok. 200 tysięcy haseł i oprócz graczy korzystają z niego również uczniowie, studenci, nauczyciele, a także obcokrajowcy.

Futrega w czerwcu 2003 roku zdobył wyższe wykształcenie, a jego praca magisterska nosiła tytuł „Internetowy serwis gier sieciowych” i jak się łatwo domyślić była dedykowana Kurnikowi. Kiedy ją pisał był już wschodzącą gwiazdą polskiego internetu. Futrega pomimo tego pozostał sobą i w wywiadach dla Gazety Olsztyńskiej (2007) oraz Pulsu Biznesu (2008) stwierdził, iż dla niego bycie bogatym nie jest najważniejsze, a założył Kurnik, bo sam jest zadeklarowanym fanem gier logicznych. Dodając przy tym, że zamiast samochodem woli jeździć rowerem, a nazwy kurnikowych pokoi wywodzą się od podmrągowskich wiosek. Niewątpliwie ten jego pragmatyczny minimalizm i oddanie dla idei zadecydowały o sukcesie Kurnika, który 17 lat temu doczekał się także wersji ogólnoświatowej pod nazwą PlayOK. Niedziwne więc, że ów serwis stał się łakomym kąskiem dla potencjalnych nabywców. 2 kwietnia 2004 r. to pomogło Futredze zawrzeć umowę z o2, na mocy której zerodwójkowy portal zaczął mieć wyłączność na reklamę na Kurniku, wliczając sobie jego statystyki. Zatem za wielką popularnością zaczęła iść także odpowiednia kasa.

Nic dwa razy się nie zdarza

Marek Futrega podbudowany wielkim sukcesem growego Kurnika postanowił wystartować z nowym serwisem swojego autorstwa. Chodzi tutaj o Garnek.pl, na którym to do tej pory można udostępniać zdjęcia w sieci. Serwis wystartował 1 września 2007 roku i w założeniu Futregi miał się wyróżniać wśród polskiej i zagranicznej konkurencji. Na serwisie bowiem zrezygnowano z szeregowania zdjęć w albumach i wprowadzono innowacyjną metodę wrzucania ich na własne konto „do jednego garnka” (stąd nazwa).

Futrega robił wiele, aby Garnek osiągnął podobny sukces do Kurnika. Dlatego od chwili wystartowania kusił możliwością bezpłatnego i nielimitowanego dodawania fotek z komputera lub przez komórkę za pomocą MMS-a. Ponadto pod adresem m.garnek.pl przez kilka lat znajdowała się uproszczona wersja serwisu przystosowana dla telefonów komórkowych. Trzeba przyznać, że 10-13 lat temu oferta ta jak na polskie realia była nader okazała. Jednak na dłuższą metę koncepcja działania serwisu się wyczerpała i Garnek.pl już po kilku latach działania nie wytrzymał konkurencji z innym polskim fotoblogami, na czele z Photoblog.pl i Plfoto.com. Futrega więc szybko zaniechał pracy nad jego rozwojem i w lipcu 2011 roku serwis został przejęty przez Goldenline, a później Fotka.pl, które zawsze traktowały/-ują go po macoszemu. Świadczy o tym najlepiej, iż Garnek od lat nie jest rozwijany pod względem wyglądu i funkcjonalności a jego strona jest niezabezpieczona. Niedziwne więc, że z zaniedbywanego fotobloga korzysta coraz mniej użytkowników, a sam Futrega raczej nie chce, żeby go z nim utożsamiać. Każda osoba, która ma jakieś pojęcie o działaniu współczesnych stron internetowych pewnie czułaby to samo na jego miejscu.

Przejście do podziemia

Fakty są takie, że ostatnio w krajowych mediach o Marku Futredze pisało się przez pryzmat niesławnej aukcji Allegro. Miało to miejsce między 4 a 5 sierpnia 2009 roku, kiedy na tym portalu aukcyjnym próbował sprzedać swój serwis gier.

Jednakże chętni jego kupna zapędzili się w licytowaniu i najwyższa oferta dobiła do 700 milionów złotych. Najlepiej o skali odrealnienia owej aukcji świadczy fakt, iż naówczas Kurnik.pl był wyceniany na 70 razy mniejszą sumę. Zważywszy na to, nasuwa się jeden wniosek, iż osoby w niej licytujące po prostu zrobiły sobie jaja.

Sam Futrega też wystawił Kurnika tylko na pokaz, aby sprawdzić na jaką sumę jest wyceniany, bo w innym razie nie zastrzegłby możliwości zakończenia aukcji przed czasem, co uprawniało go do anulowania wszystkich złożonych ofert. Zresztą nigdy nie planował sprzedać swojego ukochanego serwisu. A mógł to zrobić wielokrotnie, bo w swoim najlepszym okresie Kurnik.pl posiadał blisko 900 tysięcy realnych użytkowników miesięcznie oraz generował w tym okresie 133 miliony odsłon i 11,5 godziny średniego czasu spędzonego przez użytkownika. Futrega jednak ani myśli dopuścić, aby prowadzony przez niego serwis gier online uległ narzuconym z zewnątrz zmianom. Dlatego w połowie lipca 2009 roku zerwał korzystną umowę reklamową z o2.pl, ponieważ stwierdził, iż „gracz miał się koncentrować na grze, a nie na latającym okienku”. Zważywszy na to tradycjonalistyczne podejście niedziwne więc, że wygląd i funkcjonalność Kurnika pozostają niezmiennie takie same, a jedynie liczba gier na serwisie zmieniła się w ostatnich 15 latach. Ta niezmienność dotyczy: layoutu strony, czatu, komunikatora, występowania najważniejszych turniejów, obliczeniowości rankingu i kolorystycznej hierarchii użytkowników.

Ostatnie 4117 dni

Tak to od ponad 11 lat o Mariuszu Futredze nie ma ani widu, ani słychu trochę jakby zapadł się pod ziemię. Jedno natomiast jest pewne, że ciągle dba o swojego Kurnika, o czym najlepiej świadczy podjęcie walki z kurnikowymi hejterami, której naczelnym hasłem jest napis: BLOKUJEMY ZA WYZYWANIE. Działania te zostały podjęte 2 lata temu i w jakimś stopniu ograniczyły wyzywanie na kurnikowych stołach. Ponadto po długim czasie wróciła na serwis mankala, która jest najstarszą grą świata i cieszy się nań sporym uznaniem.

Futrega na swoim serwisie od czasu do czasu angażuje się w działalność opozycyjną, choćby ostatnio popierając w wyborach prezydenckich kandydaturę Rafała Trzaskowskiego. Ta działalność antypisowska na Kurniku trwa zresztą od dobrych kilka lat, można więc domniemywać, że Futrega ma poglądy liberalne albo że w tych działaniach ma swój interes. Cóż ostatnia dekada życia bohatera wpisu niesie o wiele więcej takich niewiadomych, lecz on sam ich nie wyjaśni, ponieważ na dobre zerwał kontakt z mediami.

Zatem Marek Futrega jest jednym z najbardziej tajemniczych polskich informatyków. Przez to tym bardziej wzbudza zainteresowanie co tak naprawdę dzieje się teraz w jego życiu. Acz Futrega robi wszystko, co w swej mocy, żeby zachować anonimowość. Jest tak, ponieważ wychodzi z założenia, że lepiej działać efektywnie w podziemiu niż rozmieniać się na drobne w blasku jupiterów. A Wy jakie macie zdanie na temat Marka Futregi i stworzonych przez niego serwisów? Pod koniec 2020 roku jestem przygotowany zarówno na refleksyjne, jak i „śmieszkowe” odpowiedzi.

Postscriptum

Więcej na temat dzieła życia Futregi dowiecie się z mojego artykułu pt. „Kurnik.pl — kontrowersyjna legenda gier online”. Choć chcę zaznaczyć, iż od jego napisania upłynęło już prawie 4 lata i od tego czasu na serwisie ubył wyraźny procent osób, które dopuszczały się wyzywania na czacie i grania dopingującymi programami.

Może więc Marek Futrega przeczytał ten wpis zaraz po ukazaniu i stwierdził, że najwyższa pora coś z tym zrobić? Albo mamy tutaj do czynienia z pozytywnym zbiegiem okoliczności.