Design aplikacji mobilnych: a gdyby tak brutalizm zamiast infantylizmu?

Strona główna Aktualności

O autorze

Dziś Dzień Dziecka – a więc coś przeciw dzieciom, a właściwie to przeciw infantylizacji kultury i estetyki, jaka dokonała się w świecie internetu, w świecie oprogramowania. Widzimy to na każdym kroku: po początkowym zachłyśnięciu skeuomorfizmem, języki wzornictwa największych firm IT prześcigają się w cukierkowości. Ważne newsy? Apple wprowadziło nowe emoji na iPhone’a, Facebook dodał kwiatek do reakcji, o psich buźkach w Snapchacie nie wspominając. Doświadczenie użytkownika zostaje zamknięte w ornamentach naszych czasów. Czy może być inaczej?

Przypomnijmy postać Adolfa Loosa, wiedeńskiego modernistycznego architekta, który na przełomie XIX i XX wieku, u szczytu popularności secesyjnego rozpasania, opublikował esej Ornament und Verbrechen („Ornament i zbrodnia”). W nim to pisał, że ewolucja kultury następuje wraz z eliminacją ornamentyki z obiektów użytkowych, że ornamentyka jest wręcz czymś niemoralnym i zdegenerowanym, a wolność od niej jest dowodem duchowej siły.

Ornamenty z czasem z architektury zniknęły, esteci oddali hołd bryle, właściwie do dziś pozostajemy pod czarem modernizmu sprzed stu lat. Może więcej krzywizn, może bardziej subtelne materiały w stosunku do tego, co widzieliśmy w brutalizmie lat 60 i 70, ale na pewno nie ma powrotu do tej frywolności, jaką charakteryzowała się architektura poprzednich stuleci.

Gdy jednak odwrócimy wzrok od budynków, by spojrzeć na to, na co dziś ludzie patrzą najczęściej, tj. ekran smartfonu, rozbuchaną frywolność widzimy na każdym kroku. To już nie lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte, gdzie interfejsy użytkownika były proste, podporządkowane użyteczności, a nie językom wzornictwa.

Użyteczność nie jest ważna, ważny jest efekt „Wow”, tak jakby interfejs użytkownika miał był dziełem sztuki wystawianym w galerii. Najbardziej widać to po Webie – kiedyś mieliśmy HTML, język znaczników, który po prostu miał wyświetlić strony hipertekstu na dowolnym wyświetlaczu, w sumie nawet i terminalu tekstowym. Dzisiaj mamy do czynienia z HTML5 i CSS3, które zamieniają strony internetowe w stronice ilustrowanych magazynów, w których treść jest niczym wobec formy. A sam język przekazu? Google’owe filmy i rysunki mające promować produkty i usługi mogłyby znaleźć się w książeczce dla czteroletnich dzieci.

Czy można się odwrócić od tego trendu? Szczerze mówiąc, nie sądzimy. Wraz z umasowieniem IT przyszło skłaniać się najniższym gustom, grupy focusowe są bardzo szerokie, aplikacje mobilne mają sprzedać się w milionie pobrań, a nie zadowalać gusta czytelników serwisu Bryła.pl. Można jednak zobaczyć, jak mogłoby być, gdyby projektanci aplikacji odrzucili zepsucie i frywolność, oddając hołd brutalistycznym postulatom. Projektant Pierre Butin, inspirując się stylami z serwisu brutalistwebsites.com, pokazał najciekawsze przeróbki znanych aplikacji. Te formy nie będą raczej podobały się dzieciom – i zinfantylizowanym dorosłym. Monochromatyczne płaszczyzny, tekst zamiast ikon, typograficzna powściągliwość. Oto kilka naszych ulubionych modyfikacji:

Mapy Google

Candy Crush

Facebook

Tinder

© dobreprogramy

Komentarze