Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Avast 2014 - Dysk ratunkowy w akcji

Wydanie nowej wersji popularnego programu antywirusowego Avast 2014 zaowocowało wprowadzeniem do niego kilku przydatnych funkcji - pisałem o nich w moim poprzednim blogowym wpisie: Avast 2014 - zmiany oraz nowe, przydatne funkcjonalności. Jedną z nich jest tytułowy dysk ratunkowy dla systemu Windows. Pomijając samą skuteczność programu - gdyż może być ona różna w zależności od zastosowanej paczuszki szkodników, systemu oceniania skuteczności czy w końcu subiektywnego podejścia do własnego, cyfrowego bezpieczeństwa - skupimy się w tym wpisie przede wszystkim na interfejsie ratunkowego dysku.

Krok pierwszy - tworzenie obrazu dysku ratunkowego

Pierwsze wydanie Avasta 2014 - w wersji językowej innej niż angielska - posiadało dość znaczną wadę: obraz ratunkowy systemu nie tworzył się poprawnie, gdy program nie posiadał zainstalowanego dodatkowo języka angielskiego. Na szczęście kolejne aktualizacje Avasta zniosły ten defekt, dzięki czemu możliwe jest bezproblemowe wykonanie płytki ratunkowej z poziomu polskiej wersji językowej.

Przygotowanie do tworzenia obrazu płyty ratunkowej bądź bootowalnego klucza USB jest w dużej mierze zależne od szybkości naszego połączenia z siecią. W początkowym etapie pobierane jest bowiem środowisko Avast Windows PE x86/x64 oraz Windows Deployment Tools - narzędzia te umożliwiają stworzenie obrazu bootowalnego opartego o najnowszy system Windows 8. Katalog ze stosownym oprogramowaniem zajmuje na dysku - uwaga - nieco ponad 1,45 GB, co przy wolniejszych łączach internetowych może wystawiać na próbę cierpliwość nawet najspokojniejszego użytkownika; nie wspominając już o łączach limitowanych, w których zużycie 1,5GB transferu może posiadacza niezbyt dobrze nastroić. Sam wynikowy obraz iso bootowalnego krążka zajmuje około 250 MB.

r   e   k   l   a   m   a

Krok drugi - wirtualizacja

Jak najprościej przetestować działanie i interfejs aplikacji zawartej na płycie bootowalnej? Odpowiedź nasuwa się sama - z wykorzystaniem wirtualnego systemu. I tutaj niestety niemiła niespodzianka dla posiadaczy procesorów, które nie posiadają sprzętowego wsparcia dla wirtualizacji. Najprościej rzecz ujmując, jeśli nie możesz uruchomić wirtualnego systemu Windows 8, to o bootowalnej płycie ratunkowej też można zapomnieć! Jeśli nie zobaczymy informacji o konieczności włączenia w maszynie wirtualnej obsługi PAE, to uraczy nas śliczny bluescreen.

Krok trzeci - interfejs programu

Nie zrażony niepowodzeniami postanowiłem uruchomić płytkę bez użycia wirtualizacji - potrzebny był zatem dowolny komputer (w moim przypadku laptop Acer Asipre 3690) oraz aparat cyfrowy - jakoś zdjęcia bowiem trzeba było zrobić, by wpis nie był tylko zlepkiem słów. :P

Uruchomienie płyty ratunkowej wita nas bardzo dobrze znanym komunikatem o konieczności naciśnięcia dowolnego przycisku, by bootowanie się rozpoczęło. Zaraz po nim widzimy logo Windowsa 8; nic dziwnego - w oparciu o taki system funkcjonuje dysk ratunkowy.

Po około minucie naszym oczom ukazuje się główne menu programu. I tutaj mała niespodzianka. Nie ma co spodziewać się rozbudowanych opcji, paska menu czy pulpitu. Pojawia się tylko i wyłącznie okno programu, w którym możemy wybrać, czy skanowane będą wszystkie dyski twarde, czy tylko obszary zdefiniowane przez użytkownika.

Skanowanie przeprowadzane jest bardzo sprawnie i ze zdecydowanie większą prędkością niż w przypadku skanera uruchomionego z poziomu standardowo działającego systemu operacyjnego. Po jego wykonaniu pojawia się log informujący o wykonanych operacjach.

Oprócz loga program wyświetla informacje w postaci graficznego podsumowania. I tak w przypadku partycji o rozmiarze około 30 GB na dysku z interfejsem ATA i RPM 5 400, skan trwał nieco ponad pół godziny. W jego czasie przeskanowano ponad 59 000 plików o łącznym rozmiarze 23 233 MB; na partycji nie znaleziono żadnych zagrożeń, więc żadne akcje nie zostały podjęte.

Krótko podsumowując można śmiało napisać, że dysk ratunkowy Avasta to narzędzie do usuwania wirusów w naprawdę minimalistycznej formie. Jeśli ktoś wcześniej bał się korzystać z tego typu rozwiązań bądź obawiał się wklikiwania w odpowiednie funkcje, może śmiało zdecydować się na rozwiązanie ze stajni Avasta - tutaj nie da się wybrać czegoś nieodpowiedniego, a sama obsługa jest tak skomplikowana, jak budowa cepa! :) 

windows oprogramowanie bezpieczeństwo

Komentarze