Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Uważaj co kupujesz! - czyli nówka ale używana

Jak jeszcze byłem małym DjLeonkiem to mamusia zawsze mi powtarzała - spiesz się syneczku powoli. A babcia dorzucała - jak się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy. Obie wersje w pewnym sensie znaczą to samo, jednak człowiek z jakiś dziwnych powodów raz na jakiś czas, zaniża swoją czujność i przeważnie wtedy dzieje się coś, co w większości przypadków nie jest przyjemne. Nie to, żebym nie słuchał mamy czy babci, ale niestety roztargnienie czasami dopada każdego.

I co wtedy?

Utrata koncentracji, zamyślenie, senność, ogólne zmęczenie oraz wiele innych, to czynniki, które mogą powodować problemy w naszym życiu. Najczęściej są to źle podejmowane decyzje. Przykładowo jadąc samochodem, może to skutkować w najlepszym wypadku kolizją. Wielu osobom wydaje się, że na taki stan rzeczy, muszą zwracać szczególną uwagę osoby, które wykonują zawody wymagające dużej koncentracji. Na przykład kierowca w firmie spedycyjnej, tokarz, elektryk i masa innych zawodów. Ale nie informatyk, czy jak to kiedyś sam miałem w umowie napisane: "operator urządzeń elektronicznych".

Rozgraniczmy jednak dwie rzeczy. Czym innym jest w przypadku w/w koncentracji, utrata zdolności aby należycie wykonywać swoją pracę (np. programista), z sytuacją w której należy uważać aby nie popełniać błędów, które mogą wiązać się z dotkliwymi konsekwencjami.

r   e   k   l   a   m   a

Nie chodzi też tak na prawdę o pracę, ale o to co robimy poza nią, w życiu codziennym (choć praca to też jego część). Czasami zwykły zakup telewizora, przy złym samopoczuciu, może skutkować niezadowoleniem z dokonanego wyboru. Przykładów można mnożyć.

W tym wpisie chciałbym zwrócić uwagę na to, że jest to jeden z dość istotnych czynników w naszym życiu.

A było to tak.

Podążam w pośpiechu do sklepu komputerowego. Jest 18:50 o 19:00 zamykają sklep, jutro nieczynne. W dodatku jestem umówiony na 19:30 na drugim końcu miasta. Więc gnam samochodem po miejskich ulicach, podjeżdżam pod sklep i jak na złość wszystkie miejsca parkingowe zajęte. Ale na szczęście jest szczelina pomiędzy dwoma samochodami. A co tam, zmieszczę się. Na centymetry, ale dam radę. No to wcisnąłem się, choć prawie nie dałem rady wyjść z auta. Za to na pewno kierowca samochodu po prawej stronie nie otworzyłby drzwi. Ale wiedziałem, że to dosłownie na 2 minuty więc, nie miałem czasu się zastanawiać i dywagować. Wskoczyłem więc do sklepu, w którym dobrze mnie już znają. A że za towar nigdy nie płacę od razu, to akcja była szybka. Wszedłem, jeden podpis, towar pod pachę i wychodzę. I co dalej? Wchodzę do samochodu, próbuję wyjechać z tej "szparki" w jaką się przed chwilą wcisnąłem. Na szczęście nie było problemu (poza samym wejściem do pojazdu). No i gnam do klienta na drugą stronę miasta. Kolejna szybka akcja i powrót do domu. To na dzisiaj wszystko (z mobilnych spraw).

W domu zabieram się za montaż sprzętu zakupionego w sklepie. Nic specjalnego to nie było, jedynie podmiana płyty głównej wraz z procesorem i nowymi pamięciami. No ale przy okazji reinstalacja systemu i wszystko co się z tym wiąże. Niestety podczas otworzenia pudełka z procesorem ujrzałem dość nieciekawy widok. Niech zdjęcia przemówią same za siebie.

Odciski palców na procesorze.

Upaćkany radiator.

Ale to nic wielkiego w sumie. Nie miało by to wielkiego wpływu na działanie. Jednak kolejna rzecz była odrobinę niepokojąca.

Ubicie (zgniecenie) na rogu płytki pod procesorem, to zapewne wynik upadku procesora ze znacznej wysokości lub użycia na nim dużej siły. Na prawdę trzeba być niezłym specem aby w taki sposób uderzyć procesor.

Postanowiłem jednak zaryzykować (czasu było zbyt mało) i go zamontowałem. Na szczęście procesor działa dobrze i nie ma z nim problemów.

To nie wszystko.

Postanowiłem jednak opisać sytuacje handlarzowi z jakim wszystko załatwiam. No i zachował się bardzo w porządku, przeprosił za zaistniałą sytuacje i obiecał, że następnym razem będzie dokładniej patrzył na sprzęt, czy jest używany czy nie. Oczywiście jeżeli dostaje sprzęt używany lub w naruszonym stanie, to go mam prawo wymienić na nowy.

Czy to w porządku?

Zastanawia mnie teraz taka kwestia. Wiele razy, a przynajmniej kilka, brałem router czy inne urządzenie, które później oddawałem do sklepu. Sklep tak mi idzie na rękę, jak muszę coś przetestować, ewentualnie nie wiem co się lepiej sprawdzi i biorę 3 urządzenia na raz po czym 2 oddaje. Oczywiście przy zwrocie sprzęt jest sprawdzany czy wszystko z nim ok. Co prawda ja zawsze pakowałem je możliwe jak najstaranniej. Ale zapewne wielu tak nie robi. Taki sprzęt (ze zwrotów), trafi wcześniej czy później do klienta, mało tego serwis w sklepie również często podmienia elementy montowanego komputera z wielu różnych przyczyn (prawdopodobnie tak samo było z tym procesorem). Co w takim wypadku, mówi gwarancja?

Jak często dostajemy towar używany?

Analizując sytuacje z przeszłości, zdałem sobie sprawę, że często otrzymuję sprzęt używany. Oczywiście większość tego sprzętu jest nowa i oryginalnie zapakowana, jednak czasami zdarza się brak jakiegoś kabla, lekkie porysowanie obudowy np. w routerze itp. W każdym z wymienionych przypadków, przysługuje mi możliwość wymiany sprzętu. Generalnie nie ma problemu, jednak należy szczególnie zwracać na to uwagę, bo co w sytuacji kiedy sprzęt który otrzymaliśmy w stanie wskazującym na zużycie bedziemy chcieli zareklamowac? W przypadku tego procesora mogłbym mieć problemy z gwarancją ze względu na fizyczne uszkodzenie.

Tym krótkim wpisem chciałem tylko zwrócić waszą uwagę na to aby zwłaszcza w pośpiechu, dokładnie sprawdzać towar kupowany w sklepie. Czy to komputerowym czy każdym innym. Pewnie wieli z was miało podobne przejścia. Pytanie tylko ile osób miało z tego powodu nieprzyjemności lub problemy z gwarancją.

Na zakończenie banany.

Pozdrawiam
DjLeo

 

sprzęt porady

Komentarze