Dlaczego Windows 10 to crap (opinia własna)

Zacznijmy od początku

Microsoft wypuszcza pierwszą betę W10. Tak naprawdę jeszcze wtedy miał to być Windows 9.
Pierwsze bety niewiele różniły się od Windowsa 8.1. Największą "innowacją" było wprowadzenie starego-nowego Menu Start

Stare menu połączone z kaflami z ósemki. Fajne. Oh wait... Zapomniałbym o jeszcze jednym. Dodano nowe "płaskie" ikony jak widzimy na powyższym screenie.

Project Spartan

Nowa przeglądarka od Microsoftu, która miała za zadanie wyprzeć IE i udowodnić że przeglądarka od firmy z Redmond nie jest kupą. Spartan, miał być przeglądarką szybką i lekką. W wersji RTM został przemianowany na Edge, co spowodowało że zła passa "E" od M$ się nie skończyła.

Użytkowników przeglądarki mało, ona sama nie posiada żadnych funkcji odróżniającej jej od konkurencji. Chyba że mowa o notatkach na stronach które nie są do niczego przydatne.

Build 10240

Produkt "finalny" Microsoftu. Wszyscy napalili się na aktualizację do "dziesiątki". Miliony komputerów na świecie, a.d. 29.07.2015r zostało uaktualnionych do "najlepszego systemu Windows w historii". Oczywiście jak to zwykle bywa, nie obyło bez problemów w trak w cie czy po aktualizacji.

Windows jako usługa

Przy wydaniu systemu w wersji 10, Microsoft oznajmił że następnego Windowsa nie będzie. Dziesiątka ma być ostatnią wersją systemu do której będą wypuszczane regularne aktualizacje.

Wydajność nowego systemu na słabszych komputerach

Windows 10 wcale taki szybki i lekki nie jest. Weźmy tutaj przykład z tabletu który posiadam. Lark Ultimate 7i WIN. 1GB ramu, 16GB pamięci flash, Atom Z3735(tu wstaw literkę i tak nie różnią się prawie niczym).

Typowy low-end z Windowsem. Oczywiście o aktualizacji przez wspaniałomyślny program Get Windows X/10 nie ma mowy. Wiecznie za mało pamięci. Prosi o 3GB wolnego miejsca na dysku C:\. Wolne mam 2. Usuwam pliki, 3,5GB do użytku. Taki c**j. Prosimy o 8GB (co było niemożliwe bo partycja C: miała 8,92GB całkowitego miejsca przez partycję WIMBoot.). No dobra. Złączka OTG, Hub, Pendrive i cała reszta. Podłączamy. Wyłączam tablet po czym bootuje instalkę w UEFI. Wszystko się instaluje, nawet urządzenia niektóre wykryło. Konfiguracja Wi-Fi, konto M$, updaty itd. Napisałem że wykryło niektóre urządzenia? No właśnie. Instaluje sterowniki, dźwięk, dotyk. Nieszczęsny dotyk. Wszystko oprócz niego działa. Wyłączam tablet, znowu bootuje instalator. Montuje partycję Recovery której nie usunąłem. Kopiuje FW i .INF dotyku. Bootuje system i podmieniam je w katalogu system32\drivers. Reboot. Ok wszystko działa. Instaluje podstawowe rzeczy takie jak Firefox i Messenger. Oczywiście chcę wypróbować nową przeglądarkę. Pierwsze odczucie na jej temat: "Ale to muli". Zamykam Edge, odpalam IE. Chodzi nieporównywalnie żwawiej. Pobieram instalatory, zamykam wszystko. Z ciekawości patrzę w taskmgr.exe. Sekcja pamięć 85% zajęte. Tap na napis pamięć. 500MB samo jądro systemu. Ale to nie wpis o moim tablecie...

Windows 10+Laptop na Celeronie

Asus R512C.

Laptop z wgranym od nowości Windowsem 8.0. Zaktualizowany do 8.1 a następnie do 10. Problemów z miejscem nie było. GWX zaktualizował bez problemów. Wrażenie? To samo co na tablecie. Muli. Szybki skok do ustawień, i powrót na 8.1. Stoi tak do dziś. PS. Specyfikacje laptopa to
*Intel Celeron 1007U 1,5GhZ dwurdzeniowy
*4GB RAM DDR3
*500GB Dysk Hitachi 5400RPM
*Grafika HD Graphics Intela.

I na koniec

Jestem szczęśliwym posiadaczem Windowsa 8.1. Na 10 raczej nigdy się nie przesiądę z racji mojego drewnianego sprzętu. Ale nie tylko ja tak sądzę. Mam znajomego któremu 10 muliła na całkiem High-Endowym sprzęcie (i7 5820K, 32GB RAMu, jakiś nowszy GeForce). Ale to już temat na inny wpis. Pozdrawiam, puszekkk