Do widzenia, Campfire. Windows 10 jednak nie trafi na Chromebooki

Strona główna Aktualności
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

O autorze

Po Google I/O 2019 wiemy, że wszystkie Chromebooki, które trafią na rynek będą "Linux-ready". Mówiąc prościej, uruchomią linuksowe aplikacje. Nie zaoferują jednak dual-boota, co miało być częścią tzw. Projektu Campfire, a co za tym idzie nie uruchomią bezpośrednio innych systemów operacyjnych. Na to jeszcze do niedawna wskazywały przecieki.

W 2018 r. pojawił się commit do Chromium Gerrit z flagą Alt OS i odniesieniem do "go/vboot-windows". Na tej podstawie wywnioskowano, że Google pracuje nad implementacją w Chome OS-ie dual-boota, ze szczególnym naciskiem na uruchomienie Windowsa 10. Później jeszcze media parokrotnie wiązały tę sprawę ze wspomnianym Projektem Campfire. Na nieszczęście wszystkich zainteresowanych, inicjatywa raczej nie ujrzy światła dziennego.

Na reddicie zauważono, że ślady po funkcji Alt OS znikają z repozytoriów. Swoje dodał również serwis "AboutChromebooks", wedle którego Projekt Campfire został całkowicie porzucony. Bardzo możliwe, że ambitny pomysł przerósł relatywnie skromny potencjał sprzętowy Chromebooków.

Jak zauważono, statystyczny Chromebook ma od 16 do 32 GB własnej pamięci na dane. Więcej nie potrzebuje, bazując głównie na chmurze i aplikacjach internetowych. Inaczej jest z Windowsem 10. Wraz z aktualizacją majową minimalne wymagania wobec przestrzeni dyskowej dla wydania 64-bitowego wzrosły, z 20 GB, do 32 GB. A przecież w przypadku laptopów Google'a trzeba pamiętać ponadto o samym Chrome OS-ie i programie rozruchowym.

Mało prawdopodobne, że firma z Mountain View oficjalnie potwierdzi zabicie Projektu Campfire. Koniec końców od początku był to pomysł utajniony. Tak czy inaczej, nie wydaje się, aby zamknięcie Campfire'a było jednoznaczne z niedoborem pomysłów na rozwój sektora laptopów. Tyle że, jak wynika z prezentacji na Google I/O, motorem napędowym będą własnościowe usługi.

© dobreprogramy