Dobre, bo polskie, czyli recenzja DICE+

Strona główna Lab Inne

O autorze

Niewiele jest w świecie produktów elektronicznych, z których my, Polacy, możemy być dumni. Warto więc przyjrzeć się kostce DICE+, która jest projektem pomysłu Patryka Strzelewicza oraz Michała Bąka. Tym bardziej, że ten gadżet spodobał się nawet Apple'owi, który zdecydował się na jego sprzedaż w swoich sklepach.

W ładnym, białym opakowaniu (które budzi mimowolne skojarzenia z produktami Apple'a), poza kostką znajdziemy także krótki kabel zasilający microUSB, niebieski woreczek do przechowywania zestawu oraz instrukcję obsługi urządzenia. Ta ostatnia zaleca nam pobranie aplikacji z grami (jest ona dostępna w naszej bazie), dzięki której będziemy mogli także na bieżąco kontrolować stan naładowania kostki.

DICE+ jest standardowym sześcianem z białymi ściankami i niebieskimi krawędziami. Kostka waży 25 gramów, a jej krawędzie boczne mają 26 milimetrów długości. Urządzenie posiada wbudowany kontroler z czujnikiem temperatury, czujnik magnetyczny i akcelerometr. Pod ścianką wyświetlającą cyfrę jeden znajdziemy port microUSB pozwalający na ładowanie naszej kostki.

Bateria, która została wbudowana w kostkę, pozwala spokojnie na 20 godzin ciągłej gry, zgodnie z zapewnieniem producenta, co się bardzo chwali. Hardcorowi gracze będą więc szczęśliwi, że mogą z niej korzystać przez cały dzień, zaś tym grającym od święta DICE+ powinna wystarczyć spokojnie na tydzień grania. Poziom naładowania baterii możemy stwierdzić po kolorze wyświetlania cyfr. Zielony to w pełni naładowania bateria, żółty oznacza, że mamy jej mniej niż pół, zaś czerwony sugeruje natychmiastowe podłączenie jej do zasilania. Nieużywana kostka sama się wyłącza, dzięki czemu nie marnuje baterii, a żeby ją włączyć wystarczy poturlać ją po stole lub, jeśli akurat jest podłączona do urządzenia mobilnego z uruchomioną grą, obrócić „do góry nogami”. Podłączanie kostki jest banalnie proste — wystarczy wybrać ją z listy wykrytych urządzeń Bluetooth na smartfonie lub tablecie.

Wykonanie kostki jest jednocześnie jej wadą i zaletą. Nie da się ukryć, że została wykonana bardzo estetycznie i minimalistycznie, jednak zastosowanie białego materiału na ściankach niekoniecznie jest najlepszym wyborem, jeżeli mają z niej korzystać małe dzieci — a w końcu to do nich głównie adresowany jest ten produkt. Lepkie rączki maluchów bardzo szybko ją ubrudzą, a domycie jej może okazać się nie lada problemem. Odradzamy więc korzystanie z niej, jeżeli planujecie w trakcie rozgrywki zajadać chipsy, czekoladę czy inne typowe dla graczy przekąski :-).

Pewne wątpliwości budzi wyważenie kostki. Testy przeprowadzone na dwóch egzemplarzach pokazały wyraźnie, że kostka ma tendencje do ściągania na krawędź, przy której znajduje się port microUSB. Przy mocniejszym rzucaniu kostką po twardej powierzchni, jak stół, może się też zdarzyć, że w trakcie turlania minimalnie otworzy się ścianka z jedynką. Nie wszyscy w redakcji byli zadowoleni z „toporności” z jaką kostka się toczy. Nie są to jednak problemy na tyle duże, by zwrócili na nie uwagę „zwykli” gracze. Kostka, mimo nie do końca doskonałej konstrukcji, zapewnia mnóstwo frajdy.

Wspomniałam wcześniej, że kostka ma kilka kolorów podświetlenia. Warto zwrócić uwagę na to, że niektóre gry potrafią to wykorzystać. Świetnym przykładem jest „Chińczyk” (figurujący w DICE+ Games jako Heroes). Cyfry na ściankach kostki będą mrugać na kolor pionków, których właściciel powinien wykonać teraz rzut. Niestety, nie wszystkie pozycje zostały w takie mechanizmy wyposażone i w większości przypadków widzimy cyfry tylko z zielonym podświetleniem, a gra informuje nas o potrzebie wykonania rzutu charakterystyczną animacją. Warto zaznaczyć, że wszystkie pozycje, w które możemy grać z DICE+, posiadają to samo charakterystyczne menu ustawień kostki.

Pozostaje więc pytanie, czy warto zakupić DICE+. Odpowiadam – nie tyle można, co nawet się powinno, jeżeli lubi się planszówki. Kostka wraz z aplikacją jest idealnym rozwiązaniem na problem wiecznie zagraconych pudłami półek. Poza tytułami dla najmłodszych, producent zapewni niedługo także takie klasyki jak chociażby „Talizman” — odpowiednik gry „Magia i miecz” (polscy gracze dobrze znają również jej przeróbkę, czyli „Magiczny miecz” wydawnictwa Strefa). Po tej premierze DICE+ na pewno przyciągnie uwagę miłośników „poważniejszych” planszówek.

Przy cenie 150 złotych (przypominam, że gry dołączone do DICE+ są darmowe!) jedyne, co możecie zobaczyć, to oszczędności (planszówki nie są tanie, oj nie są...) i doskonałą zabawę. Jedyny problem, jaki można ewentualnie napotkać, to tłok przy tablecie. Tak więc, jako że jutro jest Dzień Dziecka, sama sobie sprawię taki prezent ;-).

© dobreprogramy