Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Uruchamiamy program partnerski i dzielimy się przychodami z reklam!

Dzisiaj uruchamiamy program partnerski dla naszych blogerów, dzięki któremu trafi do Was około trzy czwarte przychodów z reklam emitowanych na łamach Waszych blogów!

Udział w programie partnerskim jest otwarty dla wszystkich zainteresowanych, także dla tych, którzy jeszcze nie prowadzą u nas bloga. Dlaczego warto zacząć? Jesteśmy największym, uznanym w polskim internecie serwisem o nowych technologiach, docieramy do kilku milionów unikalnych użytkowników miesięcznie. Wszystkie dobre wpisy naszych blogerów promujemy na stronie głównej bloga, a te najlepsze - na stronie głównej całego portalu, gdzie występują na równi z artykułami tworzonymi przez naszą redakcję. To jednak nie koniec, bo nasi blogerzy korzystają także z bardzo dobrego pozycjonowania treści z naszej domeny w wyszukiwarkach internetowych, a także z udziału w takich kanałach jak Google News czy chociażby grupy blisko stu tysięcy fanów na Facebooku.

Od dzisiaj jest jeszcze jeden powód, dla którego warto z nami współpracować - reklama. Portal dobreprogramy jest bezpośrednim uczestnikiem największych sieci reklamowych na świecie.

O diodzie, co szyfrem Cezara chroniła ostatnie pytanie

Konkurs z diodą na łamach naszego portalu kolejny raz przechodzi do historii, pozostało już tylko ogłosić oficjalne rozstrzygnięcie i rozdać nagrody. Jestem Wam jeszcze winien wyjaśnienie ostatniego zadania specjalnego, co niniejszym z przyjemnością czynię :-) O co chodziło tym razem? Chyba jednak było trochę łatwiej niż poprzednio... ;-)

Zacznimy od początku. W zadaniu spotykamy ponownie naszych meksykańskich przyjaciół, Carlosa i Diego. Nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, ale tak jakoś się do nich przywiązałem, więc dałem im szansę wystąpić po raz kolejny :-) Rozmowa wygląda następująco:

– Z tą bezpieczną linią to pojechałeś, Carlos… – xmseedqasohqspev! – Co ty znowu bredzisz? – Bierz Juliusza i sprawdźcie wersję Avasta, a potem zajrzyjcie tutaj: http://dioda.dobreprogramy.pl

Chyba komuś nie spodobała się ta bezpieczna linia... No nic, ale czas goni, a zadanie nierozwiązane.

O diodzie, co pisała wirusy meksykańskim politykom

Za nami pierwsze zadanie specjalne w konkursie z diodą, który organizujemy pod patronatem merytorycznym producenta Avast Free Antivirus. Aby tradycji stało się za dość, jako ojciec tej (mam nadzieję) błyskotliwej łamigłówki przystępuję do wyjaśnienia, co też autor miał pokręconego na myśli... :-)

Zadanie, jakie otrzymaliście składa się tak naprawdę wyłącznie z krótkiego dialogu pomiędzy dwoma, jak można się domyślić, podejrzanymi jegomościami. Rozmawiają zapewne o czymś supertajnym, bo jeden z nich, Carlos, wydaje się bardzo wrażliwy na punkcie poufności ich rozmowy. Chce on rozmawiać tylko wtedy, gdy jego partner Diego zadzwoni przez "bezpieczną linię". Upewniwszy się, że tak właśnie odbywa się ta rozmowa, dyktuje adres: xxx.dobreprogramy.pl.

– Carlos, masz to?– Ciszej Diego, na pewno dzwonisz przez bezpieczną linię?!– Masz mnie za idiotę?– Dobra, dyktuję adres: xxx.dobreprogramy.pl.

Szybka analiza sytuacji: mamy tylko adres (nazwę hosta), a potrzebujemy wpisać odpowiedź. Wpisujemy adres w przeglądarkę, dostajemy błąd. No, tak łatwo nie może być ;-)

Przystępujemy więc do analizy treści.

Jak Intel z Hyper-V się pogryźli, czyli brak dźwięku przez HDMI

System z Windows 10 Pro na pokładzie. Podłączamy notebook do telewizora kablem HDMI, przełączamy dźwięk z wbudowanego głośnika na urządzenie HDMI i... dźwięku brak. Brzmi znajomo? A może raczej nie brzmi...

Taka sytuacja spotkała mnie wczoraj. Jestem już coraz starszy, a Windowsy coraz głupsze (albo odwrotnie?), więc zdarza mi się czasem machnąć ręką na takie drobne życiowe niepowodzenia. Nie tym razem jednak, zawziąłem się i postanowiłem ten problem rozwiązać. Niestety ani restarty systemu, ani aktualizacje sterowników nie pomogły, telewizor milczał jak zaklęty. Pomogło dopiero intensywne korzystanie z Google, choć na rozwiązanie nie było wcale tak łatwo trafić, bo kto normalny połączyłby w jednym zapytaniu do wyszukiwarki niedziałający dźwięk po HDMI z maszynami wirtualnymi? Tymczasem właśnie to połączenie okazało się trafne i szczęśliwie odnalazłem je na jednym z for dyskusyjnych Microsoftu. Problem dotyczy sterownika Intel Display Audio.

Rozwiązanie przytoczone w dyskusji polegało na wyłączeniu usługi zarządzającej Hyper-V, co jednak w moim przypadku nie zawsze działało. Po wyłączeniu usługi i zrestartowaniu komputera dźwięk faktycznie się pojawił, ale po odłączeniu i ponownym podłączeniu kabla znowu znikał.

Zainstalowałem Windows 10, zaraz wracam

Przyglądałem się rozwojowi Windows 10 z zainteresowaniem, ale na podstawowym komputerze, na którym wykonuję większość codziennej pracy nie odważyłem się zainstalować wersji beta. Nawet wczoraj miałem jeszcze obawy, ale jednak pękłem – odezwała się we mnie dusza geeka, ostatnio jednak tłumiona przez dochodzącego coraz częściej do głosu starzejącego się hipstera. Zainstalowałem Windows 10… i chyba zaraz wracam do Ósemki.

Proces aktualizacji niby prosty, ale jakby nie do końca. Nie ma to żadnego wpływu na moją ostateczną ocenę, ale ustawia całe doświadczenie w pewnej perspektywie. W Windows Update żadnej aktualizacji mi nie zaoferowano, więc pobrałem narzędzie Windows 10 Media Creation Tool i wybrałem opcję uaktualnienia. Korzystam z angielskiej wersji systemu i narzędzie zgłosiło się po angielsku, ale po pobraniu obrazu okazało się, że instalacja rozpoczyna się w języku polskim.

Intuicyjność systemu Windows na przykładzie zmiany domyślnej przeglądarki – studium (ciężkiego) przypadku

Przychodzi w życiu taki moment, w którym ma się przejmujące wrażenie kompletnego zestarzenia i nieprzystosowania do panujących w świecie realiów. Jest jednak cień nadziei, że to nie moja ignorancja postępuje, tylko powiększa się głupota otaczającego nas świata, a w tym wypadku, systemu Windows. Oceńcie to jednak sami na podstawie tego przypadku, który przydarzył mi się dzisiaj z rana.

Ostatnio podczas instalacji Firefoksa ustawiłem sobie tę przeglądarkę jako domyślną. Sęk w tym, że akurat na co dzień nie jest to przeglądarka moich marzeń, dlatego postanowiłem to zmienić i przywrócić swoją ulubioną. Którą? Jak już wspominałem, czasem już męczy mnie ta myśl, że świat gna szybciej niż ja, dlatego w ramach kryzysu wieku średniego postanowiłem zostać hipsterem i na przekór wszystkiemu i wszystkim używać Internet Explorera. Proste zadanie więc przede mną, ustawić sobie domyślną przeglądarkę z powrotem na IE. System, w jakim dane mi to będzie zrobić to Windows 8.1, czyli obecnie jeszcze przez dwa dni najnowsza wersja Okienek.

Bardzo rzadko zaglądam do tego typu zaawansowanych ustawień jak domyślne programy, ale system jest przecież intuicyjny i łatwy w obsłudze, więc postanowiłem mu zaufać.

Nie siejmy paniki, nie wyłączajmy automatycznych aktualizacji w Windows

W ostatnich dniach obserwuję bardzo niebezpieczną kampanię w mediach technologicznych, a także na poczytnych blogach: z przerażeniem patrzę, jak uważający się za ekspertów dziennikarze i/lub blogerzy wielkimi czcionkami zalecają swoim czytelnikom, aby wyłączyć mechanizm automatycznych aktualizacji w Windows i publikują ilustrowaną instrukcję, jak to szybko i łatwo zrobić. To już nie jest ignorancja, to jest zwyczajna głupota.

Sprawa dotyczy oczywiście wydanej niedawno aktualizacji do systemu Windows 7, oznaczonej numerem KB3004394, która po instalacji spowodowała dość istotną awarię systemu. Nie wdając się przesadnie w techniczne zawiłości, poprawka ta uszkadzała rejestr zaufanych urzędów certyfikacji w systemie, co powodowało problemy ze skorzystaniem z certyfikatów. Certyfikaty to jednak nie tylko połączenia szyfrowane z wykorzystaniem protokołu SSL, ale także uruchamianie wielu ważnych, systemowych aplikacji. W wyniku tej awarii duża część systemu po prostu przestawała działać. Problem został ostatecznie

Nagradzamy najlepszych blogerów września

Czas na rozstrzygnięcie konkursu, który co miesiąc zajmuje ważne miejsce w życiu naszej portalowej blogosfery. Przed nami ogłoszenie piątki najlepszych blogerów minionego miesiąca, a także dwójki szczęśliwców, która oddała swoje głosy i w drodze losowania otrzyma dodatkowe upominki. Oczywiście najciekawsze wpisy jak zwykle wytypowaliśmy wspólnie z Wami. Ich autorzy będą mogli wybrać nagrody z bardzo atrakcyjnej puli.

Dla przypomnienia, od 4 do 10 października, każdy aktywny bloger (z przynajmniej jednym wpisem opublikowanymi na stronie głównej bloga) oraz każdy aktywny czytelnik (minimum 100 komentarzy pod blogowymi wpisami) mógł głosować w plebiscycie na najlepsze wpisy opublikowane na blogu dobrychprogramów we wrześniu. Wybieraliście po maksymalnie 3 wpisy z miesiąca. W ten sposób powstała lista najlepszych z najlepszych, czyli "finałowa dziesiątka".

Spośród finalistów redakcyjne jury wybrało 5 zwycięskich wpisów, których autorzy otrzymają jedną z atrakcyjnych nagród do wyboru: drukarka atramentowa Epson L300, smartfon Motorola Moto G 8GB, kamera sportowa CamOne Infinity HD, zestaw 2 x Raspberry Pi (płytka + obudowa + zasilacz) lub smartwatch Samsung Galaxy Gear 2 Neo.

Cyfrowe wersje gier coraz popularniejsze? Wolne żarty...

Do napisania tych paru zdań refleksji skłonił mnie dzisiejszy artykuł Tomka, w którym stawiana była teza o rosnącej popularności cyfrowej dystrybucji gier. No cóż, być może tylko gier na PC i być może nie w Polsce. Oto dlaczego.

Jestem graczem raczej niedzielnym, nie mam zbyt wiele czasu na granie i jest naprawdę niewiele rodzajów gier, które są w stanie mnie pochłonąć. Na pececie nie gram. Alternatywa w postaci konsoli z prostym w obsłudze padem, wygodnej kanapy i dużego telewizora jest znacznie ciekawsza, a poza tym nie muszę się zastanawiać, czy mam najnowsze sterowniki i czy gra będzie w miarę płynnie działać na ultrawysokich detalach, czy tylko na wysokich. A nie daj Boże jakiś Flash Player mi się zaktualizuje w trakcie gry, o zgrozo!

Tak więc gram na Xboksie 360, średnio w 2-3 nowe gry rocznie i zbytnio się światem gier nie interesuję. Niedawno naszła mnie ochota na zagranie w GTA V.

O zalecanej aktualizacji KB2871690, która kładzie wirtualny Windows na łopatki

Wydawałoby się, że nie ma nic bardziej koszernego niż uruchamianie maszyn wirtualnych z systemem Windows na hypervisorach opartych o system Windows - w tym przypadku Hyper-V. Co będzie działać lepiej niż Windows wirtualizowany na Windows? Okazuje się jednak, że i tu zdarzają się problemy, o których nawet największym filozofom-sceptykom Microsoftu się nie śniło. Taki właśnie problem postanowiłem opisać, bo mimo że od jego ujawnienia mija już drugi miesiąc, to nadal brak jakiegokolwiek oficjalnego stanowiska czy artykułu KB z zaleceniem, jak go rozwiązać.

Rzecz jest niebagatelna. Nie dotyczy tylko wybranych, skomplikowanych konfiguracji sprzętowych ani nie chodzi tu o kompatybilność z rzadkim, specjalistycznym oprogramowaniem lub kombinacją włączonych usług. Scenariusz do odtworzenia problemu jest następujący: najnowszy Hyper-V 2012 R2 (lub Windows Server 2012 R2 bądź Windows 8.1 z Client Hyper-V), a na nim maszyna wirtualna Generacji 2 z systemem Windows Server 2012. Zakładam że problem pojawi się także na Windows 8, ale osobiście tego nie sprawdzałem.