Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

„Chcieć to móc”

Wstęp

Jakiś tydzień temu, na pewnym portalu, w pewnym komentarzu, po pewnej wymianie zdań, ktoś postawił tezę, że na starym sprzęcie (powiedzmy Pendium 133 + 32MiB RAMu) jeśli się chce mieć prosty komputer służący jako maszyna do pisania i wysyłania mejli, to można z powodzeniem wykorzystywać Win95 z MS Officem i to jest jedyna opcja, bo żadna łatwo dostępna dystrybucja GNU/Linuksa nie da sobie rady na tak archaicznych parametrach.

Co by było gdyby…

Nie wiedzieć czemu wczoraj mnie coś naszło by dokopać się do powyższego komentarza, dokładnie przeanalizować czego oczekuje autor, by później sprawdzić jak to się ma w praktyce. Szybkie rozeznanie dało mi kilka odpowiedzi:
– lekkie Ubuntu typu Lubuntu, czy Xubuntu jest lekkie jak na Ubuntu, czyli niczego to jeszcze nie determinuje, zaś doczytanie wyjaśniło sprawę, czyli lekki = wymaga zaledwie 128MiB RAMu (bynajmniej nie chcę deprymować tych osiągów, bo ubuntupodobne dystrybucje są bardzo przyjemne w pracy (może poza Kubuntu, w którym skutecznie popsuto KDE) i praktycznie nie trzeba w nich niczego ustawiać, żeby móc z nimi w zgodzie pracować), jednak na wspomnianą konfigurację sprzętową takie rozwiązanie się nie nadaje,
– mikroskopijne dystrybucje służące za systemy wbudowane z powodzeniem by sobie poradziły na wyżej opisanej konfiguracji, jednak komputer biurkowy to nie urządzenie dla tego typu systemów (przynajmniej zakładając, że będzie on wykorzystywany tak jak się zwykło taki sprzęt wykorzystywać).
W końcu trafiłem na jakąś stronę, gdzie ktoś zestawił kilka lżejszych dystrybucji do użytku domowego, z czego część miała wedle zapewnień działać na 64MiB RAMu, czy nawet mniejszej ilości. Ostatecznie wybrałem dystrybucję Damn Small Linux (DSL), która w teorii miała działać nawet przy 8MiB pamięci RAM!!!

I co teraz?

W zasadzie, usatysfakcjonowany, mógłbym na tym poprzestać, bo teza była taka, że „czegoś nie ma”, a w praktyce okazało się, że „to coś jest”. Ciekawość jednak wygrała i postanowiłem upewnić się, czy faktycznie DSL poradzi sobie na tak ubogiej konfiguracji. I tutaj zaczynają się schody… Bo skąd wytrzasnąć komputer o takich parametrach? Mimo, że pierwszy komputer jaki mój tata kupił miał bardzo podobne parametry (Pentium 166 + 32MiB RAMu), obecnie taki sprzęt jest dla mnie egzotyką (pierwszy komputer został kiedyś komuś podarowany). Najtańsze komputery do kupienia na Allegro znacznie przewyższają parametrami tak proste urządzenie (gotowe do pracy maszynki, do kupienia już za 50zł, mają co najmniej 128MiB RAMu). Jestem też pewny, że wielu ludzi byłoby skłonnych za darmo dużo lepszy sprzęt oddać by pozbyć się zajmującego miejsce pudła. Nie ma się co oszukiwać, dziś takie urządzenia mają wartość sentymentalną, czy nawet muzealną. Więc pomysł zdobycia takiego sprzętu wydaje mi się być nietrafionym.

r   e   k   l   a   m   a

Głupio byłoby sobie odpuścić

Mimo wszystko uznałem, że dystrybucję warto by było przetestować. Często czytałem o wykorzystywaniu maszyny wirtualnej do testowania, więc sam postanowiłem z tego skorzystać. Sama maszyna wirtualna, to temat na inny wpis, dla kogoś kto się na tym zna, nie dla mnie. Proszę się nie śmiać, że ja pierwszy raz stawiałem maszynę wirtualną (wybrałem VirtualBoksa) i nie bardzo wiedziałem z czym to się je. No więc ucieszył mnie sposób organizacji, gdyż mogłem ustawić ilość dostępnej pamięci na 32MiB oraz przydzielić czas procesora na około 5% jednego rdzenia. Nie twierdzę, że do jest odwzorowanie warunków pracy na maszynach 10 letnich, jednak jest to zawsze jakaś namiastka :)

Pierwsze konkrety

Pierwsza konfiguracja wydawała mi się być poprawną. Prócz wyżej wymienionych parametrów ustawiłem też około 1GiB partycję, a ustawień pamięci dla grafiki nie zmieniałem (domyślnie jest chyba 16MiB).

Teraz strona praktyczna. Pierwsze podejście: bootowanie płyty, ładowanie się DSLa i… czarny ekran. Coś nie gra, ale, w końcu, zdarza się. Drugie podejście: bootowanie płyty, ładowanie się DSLa i… tym razem ruszyło, ale już na początku pojawiły się problemy przy wykrywaniu dysków. Mimo wszystko system się załadował i mogłem przejść do procesu instalacji. Niestety dysk wciąż nie był wykrywany, przez co nie mogłem nawet zacząć partycjonowania. Znów postanowiłem maszynę zresetować… I tak kilka razy, aż po któreś z kolei porażce i braku znalezienia rozwiązania na forach DSLa, miałem zamiar dać sobie spokój. Jednak żeby nie było, że nie sprawdziłem każdej możliwości gdzie mogłem popełnić błąd, postanowiłem dać jeszcze jedną szansę tej dystrybucji i zrobiłem jeszcze raz, od nowa maszynę wirtualną. Tym razem grafice dałem tylko 1MiB żeby zbliżyć się do optymalnych warunków, zmieniłem format partycji (na ślepo :P ), a rozmiar ustawiłem na dokładnie 1GiB (przedtem to było takie mniej-więcej). Resztę pozostawiłem jak poprzednim razem.

Szczęśliwie tym razem dysk został wykryty i mogłem przystąpić do instalacji. Ta przebiegła bez problemu (nie ma w niej w sumie nic ciekawego, więc obrazków nie będę dawał). Przy pierwszym uruchomieniu jesteśmy proszeni o skonfigurowanie metod wyświetlania dla serwera X-ów (rozdzielczość, głębia kolorów, itd.).

Ostatnie konkrety

DSL na takiej konfiguracji ładuje się około 4 minuty (łącznie z załadowaniem X-ów), a po pierwszym uruchomieniu prezentuje się w sposób następujący:

domyślny pulpit w DSL

Domyślnym menadżerem okien jest JVM, jednak zainstalowany jest też Fluxbox, do którego możemy się przełączyć po naciśnięciu jednego przycisku.

Ponieważ w założeniu autora komentarza, od którego wszystko się zaczęło, najważniejsze było, by komputer był prostą maszyną do pisania i przeglądania Internetu, kolejną rzeczą po samym uruchomieniu systemu, jaką trzeba było sprawdzić, było przetestowanie DSLa pod kątem prostych czynności. W praktyce udało mi się jednocześnie otworzyć całkiem sporą ilość aplikacji, z czego istotnymi są: edytor tekstu Ted, który pozwala na całkiem dużo, a pisząc mamy do dyspozycji przestrzeń z marginesami. W pakiecie jest oczywiście jeszcze kilka innych edytorów (np. arkuszy kalkulacyjnych), edytor tekstu z kolorowaniem składni dla popularnych języków programowania. Do przeglądania stron jest dołączona lekka przeglądarka oraz Firefox dla potrzebujących (jednak tego drugiego nie ma sensu włączać (ja po minucie czekania na włączenie sobie dałem spokój w każdym razie)). W ofercie jest też garść prostych, ale nieśmiertelnych gier, jak Freecell :)

Wnioski

Według mnie są jednoznaczne: jeśli DSL obsłużyłby konkretny sprzęt, to same parametry komputera nie powinny stanowić problemu. Mimo, że według założeń DSL ma działać przy 8MiB RAMu, to mam sporę wątpliwości, czy z włączonymi X-ami taka konfiguracja była by wystarczająca. Trudno jest też w maszynie wirtualnej odtworzyć zachowanie konkretnego procesora i te 5% to był już całkowicie strzał na ślepo. Muszę też przyznać, że przy rozdzielczości 800x600 i 32 bitowej głębi kolorów kursor nie działał zbyt płynnie. Jeśli komuś na prawdę zależy wyłącznie na pisaniu dokumentów, mejli i czytaniu samego tekstów ze stron internetowych, to spokojnie by mu wystarczyło bardziej minimalistyczne ustawienie, np. 640x480 przy 16 bitach to ustawienie pozwalające na płynniejszą pracę, a ustawić można nawet 8, czy 4 bitową grafikę (rozdzielczości też można zmniejszyć, choć nie wiem czy to dobry pomysł).

PS Trudno mi oceniać na ile ten system przy takiej konfiguracji, czy samo posiadanie komputera z taką konfiguracją, nie jest masochizmem. DSL z powodu nieporozumień między członkami (tak przynajmniej zrozumiałem z tego co doczytałem) od 2008 roku nie jest rozwijany, więc trochę kłopotliwe może się okazać doinstalowywanie nowych programów (trzeba szukać kopii zawartości oficjalnego repozytorium, które obecnie jest niedostępne). Z drugiej strony warto się czasem zastanowić, czy częste zmiany sprzętu są tak na prawdę uzasadnione. Z trzeciej strony technika idzie do przodu, a ceny spadają. Ponadto prawie za darmo można mieć dziś znacznie lepszy sprzęt. Z czwartej strony trzeba pamiętać o otaczającym nas środowisku naturalnym, które niszczeje zalewane złomem. Z piątej strony trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, czy czasem potrzeba ochrona środowiska nie bezsensownym dogmatem, a poświęcanie czasu na ograniczanie emisji spalin nie oddala od nas możliwości szybkiego rozwoju technologii i opuszczenia Ziemi.
PPS Jeszcze jedna istotna uwaga. Generalnie rzecz biorąc założeniem było na minimalistycznej konfiguracji odpalić jakieś distro i przetestować na nim jakiś edytor tekstu imitujący maszynę do pisania (bo chyba o to chodzi w marginesach, podglądzie drukowania, itd?) oraz przeglądarki (bo to implikuje możliwość pisania mejli). Problemem w DSL są polskie znaki, których… nie ma. Z tego co doczytałem da się je ustawić (nawet jest w repozytorium dość fajny programik z GUI pt. XKeyCaps, w którym można mapować pod kombinacjami klawiszy nasze polskie literki), a do wyświetlania trzeba mieć czcionkę z polskimi znakami. Ponieważ nie mam zamiaru w przyszłości wiązać się z DSLem, ani nie to jest głównym tematem tego wpisu, rozwiązywanie problemów z polskimi znakami, wam i sobie, podarowałem.
PPPS Spodobał mi się pierwszy komentarz, więc potraktowałem fragment jako tytuł :) Mam nadzieję, że autor nie ma mi tego za złe. 

linux

Komentarze