Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

[Felieton] Kosz

Czytając ostatni wpis @kraju zwróciłem uwagę na kwestie kosza i podejścia autora do problemu:

Mam także standardowo wyłączony Kosz (nigdy nie korzystałem, to kwestia odpowiedzialności za własne czyny ;-)

Już prawie napisałem komentarz dla kolegi @przemor25, gdzie na moje pełne dramatycznych wątpliwości pytanie:
I o co chodzi z tym koszem?

postanowił mi odpisać w taki oto sposób:
Ja mogę wyjaśnić bo mam taką samą filozofię jak autor wpisu. Po instalacji systemu ustawiam kosz, żeby natychmiast usuwał pliki/foldery/dokumenty a nie umieszczał je w Koszu. Można zaznaczyć odpowiednią opcję w właściwościach Kosza. Dodatkowo jeszcze usuwam ikonke z pulpitu bo niepotrzebny jest :)

W komentarzu chciałem wytłumaczyć czemu nadal nie jest to dla mnie jasne… i drugi raz uznałem, że lepiej rozwijać felieton.

Rozpoznanie problemu

Do rzeczy! Ciekawi mnie jaką wartością dodaną jest takie skonfigurowanie kosza by działał jak spalarnia śmieci, a nie muzeum naszego życia. Wiecie, mnie się nawet zdarzało z własnego kosza pod zlewem coś wyjmować, jak ja (lub ktoś inny) sobie wyrzuciłem coś, czego wyrzucać sobie nie powinienem. Tak więc skoro jestem zdolny omyłkowo pozbawić się czegoś namacalnego, to niechcący nawet łatwiej mi coś wyrzucić na komputerze. Dlatego wychodzę z założenia, że dobrze jest mieć pod ręką możliwość przywrócenia danych przypadkowo usuniętych.

Niemniej z kosza jako takiego korzystam dość rzadko i najczęściej usuwam rzeczy z dysku z pominięciem tegoż. Mam jednak ustawioną opcję by mnie dręczył i męczył ten kosz i za każdym razem kiedy coś chcę permanentnie z dysku usunąć, dostaję jeszcze zapytanie, czy aby na pewno tego chcę:

Czy aby na pewno tego chcesz? (czy jakoś tak)

Wystarczy, że niecący zamiast zaznaczyć jeden plik, zaznaczam całą gromadę i nie zdążę pomyśleć zanim nacisnę kombinację [SHIFT] + [DELETE] przez co pozbawiam się kolekcji prac zaliczeniowych, zdjęć z imprezy, którą chcę sobie przypomnieć, czy wreszcie zbioru filmów przyrodniczym…

r   e   k   l   a   m   a

Zaletą posiadania przeze mnie kosza jest wygoda. Kiedy sobie przeglądam większą ilość zdjęć, korzystam z jakiegoś programu wspierającego panowanie nad nimi (np. DigiKam) i po prostu naciskam [DELETE], kiedy na zdjęciu nie mam tego wyjątkowego wyrazu twarzy (patrz awatar). Tak oto bez pytania zbędne wlatują do kosza i tam zostają. Ktoś powie, że mógłbym równie dobrze dzielić zdjęcia na foldery:

Mógłbyś równie dobrze dzielić zdjęcia na foldery! W jednym zdjęcia, które sobie zostawisz, w drugim zdjęcia do ponownego przejrzenia, a w trzecim zdjęcia do wyrzucenia.

Cóż, mógłbym też skakać na jednej nodze, a chodzę na dwóch… Tak jest mi po prostu wygodniej. A po co mi cała ta zabawa z dodatkowym przenoszeniem do kosza zdjęć, których nie chcę? Może jakiś przykładów z życia: kiedy pomagam mamie ogarnąć jej zdjęcia to czasem słyszę
Wyrzuć to. To też. To też. To też. To też. To też. To też… Albo jednak nie wyrzucaj tamtego!

i wtedy do kosza zaglądam. Poza tym jak słyszę 20 razy
To też…

to sam zaczynam mechanicznie wyrzucać za dużo zdjęć.

Z reguły po skończonej pracy kosz opróżniam, więc problemów z zapchaniem dysku nie mam żadnych. Mógłbym również ustawić czas przechowywania rzeczy, co by jeszcze mniej razy machać ręką (w zasadzie to chyba teraz tak zrobię).

A co to trzymania ikonki kosza na pulpicie… Dla wygodny rozwiązałem to w ten sposób u siebie:

Ważne

Czujesz wzrok obcych na sobie? Źle sypiasz? Mieszasz bigos kolanem? Pamiętaj, tłumienie emocji to nie wyjście! Napisz w komentarzu jak ty korzystasz ze swojego kosza. Ja i na pewno wielu czytelników chętnie przeczytamy Twoją historię. Śmiało! 

inne

Komentarze