Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

… ze względu na pewne nadużycie nazwany Miodkiem.

Słowem wstępu
Dzisiejsza dyskusja w komentarzach pod artykułem dotyczącym planowanych zmian w prawie USA związanym z serwisami społecznościowymi, która to związana była raczej z problemem dotyczącym poprawnej pisowni zwrotu postscriptum niż tematu artykułu, zachęciła mnie do napisania o pewnych kwestiach językowych związanych (też) ze światem informatyki, o których część ludzi albo nie wie, albo mimo tej wiedzy posiadania nie stosuje się do pewnych zaleceń. A przecież nie ma w informatyce – ogólnie rozumianej – niczego co by sprawiało, że wyjątkowo ta dziedzina nauki przyzwala na ignorancję w kwestii zasad posługiwania się poprawną polszczyzną. Oczywiście język polski jest dość trudny nawet dla naszych krajanów, więc nie na tym problem polega, że ludzie błędy popełniają, tylko na tym, że negatywnie odbierają zwracanie im uwagi gdy je już popełnią lub nie zwracają uwagi na popełniane błędy przez innych ludzi je dostrzegających. Moje rzadkie próby naprawiania świata raczej problemu nie rozwiążą, ale miło mi jest czasem przeczytać wiadomość, w której ktoś zamiast się obrażać dziękuje mi za zwrócenie uwagi. Sam wiele błędów wciąż nieświadomie popełniam (czasem na znak protestu świadomie, ale o tym później), więc zawsze staram się zachęcać ludzi do zwracania mi uwagi.

Ten wpis to będzie mały miszmasz ponieważ mam zamiar zwrócić również uwagę na pewne nieusankcjonowane sprawy, o których mam własne zdanie poparte pewnymi argumentami.

Trochę ortografii

Słowa mające polskie odpowiedniki, których nieużywanie jest błędem

Postaram się wymienić tutaj kilka polskich słów (czyli te, które sobie przypomnę) często zapisywanych po angielsku (co jest błędem):
– assembler – asembler (a jeszcze lepiej „język asemblera”, ale przyjęło się w potocznej mowie pisać po prostu asembler (chyba, że się mylę?)),
– interface – interfejs, przejściówka, sprzęg (dwie ostatnie wersje podaje Wikipedia, więc pewności co do ich znajdowania się w słownikach nie mam),
– router – ruter,
? switch ? przełącznik,
– debugger – debuger, odpluskwiacz (z tym drugim zwrotem się rzadko spotykam, więc pozostawiam to kwestii gustu),
– slash / backslash – ukośnik (lewy) (ciach) / ukośnik (prawy / wsteczny) (wtyłciach) (o ile te pierwsze zwroty są bardzo popularne i raczej nie ma z tym problemów o tyle drugie to bardziej ciekawostka i w sumie to odradzałbym pisania „wtyłciach” – zwroty te znalazłem kiedyś, w którejś z wersji poradnika do LaTeXa i szczerze to było to jedyne takie miejsce),
– manual – instrukcja, poradnik,
– support – wsparcie, pomoc techniczna,
– topik – temat, wątek,
– pointer – wskaźnik (zarówno w programowaniu jak i przy omawianiu prezentacji (stworzonej np. w PowerPoincie)),
– hacker / cracker – haker / kraker (ale o tym więcej trochę niżej),
– patch – łatka.

r   e   k   l   a   m   a

Spolszczone słowa, mające rodzime odpowiedniki, których nieużywanie nie jest błędem

Teraz zestaw słów, których używanie w obu formach jest poprawne, ale może kogoś zaskoczy kilka rodzimych zwrotów i zwróci uwagę na fakt, że czystym językiem polskim można żyć i nikt na tym nie traci:
– pendrive / pen-drive / pen drive / pamięć USB / pamięć flash (?) – pamięć przenośna, gwizdek (?), pendrak (?) (co do pierwszego, to jest to forma trochę niejednoznaczna, ale za to bezpieczna, gdyż, choć nie będące ewidentnym błędem, użycie formy angielskiej jest wątpliwe ponieważ nie widnieje oficjalnie ona w żadnym słowniku (ale jeśli ktoś bardzo potrzebuje jej użyć, to na Poradni Językowej PWN znalazłem temat o tym słowie, w którym zwrócono uwagę, że najlepiej jest pisać „pendrive”), zaś co do drugiego to nie mnie oceniać jakość tego słowa („gwizdka”) – po prostu spotkałem się z nim już wielokrotnie i myślę, że o ile „pendrive” nie istnieje jeszcze oficjalnie w słownikach języka polskiego, o tyle słowo „gwizdek” widnieje już w słownikach, choć nie o takim znaczeniu, a zaś trzecią formę podrzucił mi w komentarzu użytkownik Jaahquubel_),
– enkapsulacja – hermetyzacja (wydaje mi się, że to drugie brzmi znacznie lepiej),
– mapować – odwzorować,
– link – odnośnik, hiperłącze (co do pierwszego to z radością odnoszę wrażenie, że to druga forma jest popularniejsza, a co do drugiego to kolega mi zwrócił uwagę, że takie coś znalazł w MS Wordzie, a w praktyce sam też kojarzę takie słowo w jakimś odpowiednim kontekście – różnica polega na tym, że hiperłącze częściej jest używane w stosunku do dokumentów, a odnośnik do protokołu HTTP),
– plugin – włączka, dodatek, wtyczka (co do pierwszego to być może to był czyjś żart, na który dałem się nabrać :P , a co do drugiego to patrz Dodatki dla programu Firefox !, co do trzeciego to jest to chyba wierne tłumaczenie),
– edytowanie – redagowanie, zmiana, ustawianie (nie będę zawracać rzeki kijem (tym bardziej, że samemu używam słowa edycja (przyzwyczajenie zapoczątkowane niewiedzą) – chcę tylko zwrócić uwagę, że nie trzeba było edytować języka polskiego, bo mieliśmy już słowa oznaczające to samo),
– e-mail – mejl i analogicznie: konto mejlowe, adres mejlowy (trzeba jednak pamiętać, że słowo mejl (jeszcze) nie znajduje się w żadnym słowniku i powinno się unikać jego stosowania w oficjalnych pismach – najbezpieczniej jest pisać wtedy list elektroniczny, gdyż nie będzie to ani język angielski, ani nieoficjalny angielski spolszczony).

Inne słowa, którym niepotrzebnie wymyślano polskie odpowiedniki

Kilka słów, przy których pozytywne (według mnie) działanie jakim jest słowotwórstwo w przypadku zwrotów branych z obcych języków, było nadużyciem:
– nadpisywanie – zastępowanie (nie dostrzegam istotnej różnicy między intencją autora pierwszego, a znaczeniem drugiego),
– współdzielenie – dzielenie (co więcej mówi o tej czynności pierwsze słowo?).

Słowa, co do których mam wątpliwości

Na koniec słowa (słowo), co do których mam wątpliwość, które formy są względnie i bezwzględnie poprawne:
– backup – kopia zapasowa (bezpieczeństwa) / składowanie (polskie odpowiedniki są bezpieczniejsze, gdyż słowo backup CHYBA jeszcze nie widnieje w żadnym słowniku i raczej ciężko mi sobie wyobrazić jego odmiany).

Trochę gramatyki.
Dość często można się spotkać z próbami poprawnej odmiany zagranicznych słów w polskich tekstach, które niestety kończą się fiaskiem. Weźmy pod lupę słowo „Linux”. Czasem gdy ktoś próbuje napisać to słowo w dopełniaczu pisze: Linux'a. Zgodnie z zasadami języka polskiego apostrof przy tego typu odmianie słów stosuje się wyłącznie w przypadku, kiedy słowo kończy się samogłoską, np. Dodge -> Dodge'a. Ze słowem „Linux” wiąże się też istotna kwestia litery „x” na końcu i wątpliwości co z nią zrobić. Na szczęście wątpliwości rozwiała Rada Języka Polskiego i zarówno „Linuksa” jak i „Linuxa” obecnie są formami poprawnymi (a pewności nie mam, ale wydaje mi się, że do niedawna obowiązkowo trzeba było przekształcać „x-” na „ks-”).

Trochę interpunkcji

Najbardziej zaniedbywane (do niedawna również przeze mnie) jest kwestia używania wszelkiego rodzaju kresek, czyli: dywizu, pauzy, półpauzy, myślnika i znaku minusa. Nie pamiętam ani jednej lekcji języka polskiego, na której ktokolwiek zwróciłby mi uwagę na różnice między sposobem zapisu i znaczeniem poszczególnych znaków, a, jak się okazuje, nawet w piśmie odręcznym powinno być to wyraźnie rozróżniane. Nie chcę dublować tutaj wpisów z Wikipedii, które chyba wyczerpują temat, więc tylko pokażę wam, że istnieją różne symbole i wyglądają one zdecydowanie inaczej:
- to dywiz,
– to półpauza,
— to pauza,
- to znak minusa.

Druga sprawa (na którą zwrócenie uwagi dziękuję osobie ukrywającą się pod nickiem niektoinny) to kwestia cudzysłowu. Z przyzwyczajenia korzystałem zawsze ze znajdującego się na klawiaturze symbolu ", choć równie łatwo jak wypisywać półpauzę można poprawne symbole cudzysłowu, czyli symbol 201E ? „ i 201D ? ” . Czytając Wikipedii dodatkowo wyczytałem o pewnej ciekawostce dotyczącej zagnieżdżaniu cudzysłowu, a najprościej będzie mi to pokazać na przykładzie: „Cycat zewnętrzny »Cycat wewnętrzny«”. Po więcej informacji (np. dotyczących braku spójności w zasadach dotyczących stosowania cytatów zagnieżdżonych w języku polskim) odsyłam na stronę w Wikipedii. Dodatkowo osoba ta zwróciła mi uwagę na fakt, że wielokropek to jednolity symbol. Widnieje on pod numerem 2026 i wygląda tak … (proszę spróbować zaznaczyć tylko jedną kropkę z tego symbolu by się przekonać, że jest to jednolity znak).

Dodać muszę, że bardzo sprawnie się je wpisuje kiedy się człowiek przyzwyczai do pewnych skrótów. Ja korzystając obecnie z Kubuntu tworząc półpauzę (prawie w ogóle innych znaków nie używam, bo nie mam okazji (lub jak w przypadku pauzy nie muszę, bo zastąpić jej półpauzą nie można tylko przy dialogach)) naciskam kolejno [Ctrl] + [Shift] + U + 2013 (po kolei wybieram te cyfry), ponieważ w kodzie UTF jest 2013 znak. Proponuję sobie przekopiować każdy symbol do zainstalowanej tablicy symboli (w Gnome domyślnie Gucharmap). I wierzcie mi, że staram się to robić gdziekolwiek się da i nie odczuwam bym jakoś tracił czas na tego typu „gimnastykę” (akurat jest to bardzo często przeze mnie używany skrót, więc szybko go opanowałem, zaś układ klawiszy też nie męczy, bo kod 2013 to klawisze bardzo blisko siebie ustawione (cyfra 0 niedaleko klawisza U)).

UWAGA: Oczywiście sens stosowania różnych symboli istnieje wyłącznie w przypadku czcionek o zmiennej szerokości!

Na koniec kilka osobistych spostrzeżeń i świadomie popełnianych błędów

Linux, czy GNU/Linux
Często widzę, że ktoś pisząc o systemie operacyjnym pisze słowo „Linux”, które określa wyłącznie nazwę jądra systemu. Samo jądro to jeszcze nie jest pełnoprawny system operacyjny, jednak najczęściej uznaje się, że „Linux” oznacza jedno i drugie. Osobiście staram się to jednak rozdzielać i mam ku temu podstawy. Od razu jednak napiszę, że nie oznacza to, że pisanie „Linux” jest zawsze błędem, bo często z kontekstu nie wynika o czym myśli autor tekstu i pasuje tutaj jedno jak i drugie (np. wspominając o otwartym oprogramowaniu nie ma większego znaczeniu, czy się człowiek skupia na samym jadrze, czy też na całym systemie).

Według mnie ważne jest by dostrzegać różnicę ponieważ specyfika systemu GNU/Linux jest taka, że zarówno jądro Linux może być wykorzystywane w innych systemach (np. Android, czy Bada (częściowo)), jak i dystrybucje takie jak Debian można mieć zarówno z jądrem Linux, jak i BSD, czy Hurd (mimo, że chyba dalej jest uznawane za niedokończone). Wszystko sprowadza się do tego, że już zdążyłem się spotkać z przypadkiem kogoś zainteresowanego światem informatyki, dla którego zaskoczeniem była informacja o tym, że Android NIE jest kolejną dystrybucją GNU/Linuksa, tylko oddzielnym systemem opartym o to samo jądro. Więc nie jest to tylko „czepianie się” – mam to praktyczny sens.

Zaznaczam również, że zdaję sobie sprawę z tego, że sami twórcy nie przywiązują do tego większej wagi, ale w sumie to nie wiele to zmienia z mojego punktu widzenia. Ja sam zaś czasem jak bardzo potrzebuję pisać skrótowo (bo mi się nie chce) to zapisuję GNU/L, choć nie wiem, czy jest to poprawna forma (bo może powinno to być GNU/L. (czyli obowiązkowo z kropką na końcu)).

Listel (oraz o własnych odczuciach względem nowych polskich słów)

Kiedyś się dowiedziałem, że w latach '80 zamiast „e-maila” funkcjonowało słowo „listel” mającym być polską nazwą dla listu elektronicznego. Jak być może się niektórzy domyślają słowo powstało z połączenia słowa „list” i dwóch pierwszych lister słowa „elektroniczny” -> list el -> listel. Niestety (według mnie) forma się nie przyjęła i dziś pisać możemy co najwyżej „mejle”, „e-maile” (lub jeśli ktoś lubi przydługie formy to może pisać „listy elektroniczne” o czym wspomniałem wcześniej). Ja sam mam taki do tego stosunek, że ponieważ wyjątkowo słowo „mejl” mnie się nie podoba i wyjątkowo odmienne zdanie mam o słowie „listel” to choć nie ma go w słowniku, to często z niego korzystam świadomie popełniając błąd. I cieszę się z tego powodu, bo uważam, że język polski zasługuje na czystość. Można pójść ze skrajności w skrajność wymyślając dla każdego jednego słowa polską wersję nawet jeśli jakieś słowa od dawna funkcjonują nawet w słownikach purystów, ale mnie o to wcale nie chodzi – mnie tylko razi taki – nazwijmy to po imieniu – głupi pęd ku niepotrzebnemu „zangielszczaniu” języka polskiego. Zachęcam przy tym gorąco wszystkich do uczenia się języków obcych!

Haker / kraker
Nie wiem, czy znam najbardziej pierwotne współczesne znaczenie słowa haker, ale ostaję przy tym czego się dowiedziałem z dokumentu telewizyjnego Revolution OS. Problem, który tutaj poruszam polega na tym, że czasem z powodu własnej niewiedzy, a czasem (o, zgrozo!) ze względu na chęć pozostawienia innych ludzi w niewiedzy (jeśli ktoś stosuje te zwroty zamiennie ponieważ uważa, że użytkownik może nie znać różnicy i on to robi dla jego dobra, to powinien według mnie jeszcze trzykrotnie ponownie przemyśleć sprawę i zastanowić się, czy te argumenty faktycznie wystarczają do poparcia swojej tezy) niezależnie od tego czy się chce pisać o kimś pozytywnie, czy negatywnie, to automatycznie stosuje słowo hacker (czyli np. zarówno w odniesieniu do ludzi uczestniczących np. w konkursie Pwn2Own, jak i do osób, które łamią zabezpieczenia by wykraść dane i sprzedać na czarnym rynku), mimo że słowo hacker oznacza raczej osobę bystrą potrafiącą stosować różne sztuczki np. by sobie umilić pracę na komputerze lub by ujawnić lukę w oprogramowaniu danej firmy po to by ją o tym poinformować, żeby zdążyła ona lukę załatać nim ktoś o niecnych zamiar ją sam odkryje, zaś właśnie tych ludzi o niecnych zamiarach zwykło się nazywać krakerami. Poruszam tutaj temat mocno drażliwy i zdają sobie sprawę, że może wiele osób się ze mną nie zgadzać. Jednym z powodów jest fakt, że czasem nazywa się wszystkich tych ludzi hackerami, a ich zamiary są oznaczane kolorem (chyba czarny, biały, czerwony, itp. co ma sugerować, że jeden jest chaotyczny dobry, drugi neutralny, a trzeci zdecydowanie praworządny zły). Ten argument potrafię zbić sugestią by robić właśnie w ten sposób… Znaczy to tyle, że jeśli ktoś autentycznie myśli o kolorowym hakerze to niech konsekwentnie o kolorze wspomina, bo słowo haker nie oznacza nic w takim razie póki się koloru nie dołoży.

Jeśli ktoś mimo wszystko nie czuje na czym polega problem to niech sobie wyobrazi policjanta i przestępcę i obu nazwie przestępcami. Przecież tak na prawdę to trudno ich od siebie odróżnić. Obaj umieją się dobrze bić, noszą broń, a niestety nieraz i jedni i drudzy kogoś zabijają. Uważam, że takie podejście do sprawy byłoby wyjątkowo krzywdzące.

Zakończenie

Nie oczekuję od nikogo, że automatycznie będzie odpowiadać na zapotrzebowanie ludzi korzystających na co dzień z najnowszych angielskich słów ze świata informatyki tworząc przemyślane polskie odpowiedniki, ale wydaje mi się, że ograniczanie się do zmiany pisowni na polską nie załatwia sprawy. Co ma wspólnego z językiem polskim „mejl”, „enkapsulacja”, „target” (słowo coraz częściej wypowiadane, przez nowoczesnych fachowców od marketingu), czy „edycja”? Przyznam szczerze, że nie czuję „tego”… Oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale w ten sposób pewnego dnia się okaże, że ju lisynerze szud liw mi jakiś koment, żebym bi hepi, bo z jednej strony nie było chęci by wykazać się kreatywnością, a z drugiej popularność języka angielskiego sprawiła, że ojczysty nasz język jest po prostu niepotrzebny.

Na koniec chciałbym polecić zainteresowanym ostatnio numer tygodnika Polityka, w którym zwrócono uwagę na źródło współczesnych zmian z języku polskim i problemach w komunikowaniem się między pokoleniami (związanych np. z korzystaniem z Facebooka).

Mam nadzieję, że zrozumiesz drogi czytelniku mój punkt widzenia i go zaakceptujesz tak samo jak ja jestem skory zaakceptować odmienny punkt widzenia osoby, która świadomie (nie tylko przez zdawanie sobie sprawy z własnych czynów, ale też przez ich zrozumienie) tak się zachowuje.

Na koniec jeszcze kilka moich ulubionych słów: abstrakcja, kontekst, przerzeżże (pojawiło się jakiś czas temu na Narodowym Dyktandzie, w wiadomościach o tym wspomnieli jako o najciekawszym słowie i zapamiętałem je bo można dzięki niemu zabłysnąć przy laseczkach albo podreperować sobie szacunek na dzielni).

Bibliografia

Przy tworzeniu tego wpisu korzystałem z encyklopedii Wikipedii, znalezionych odpowiedzi na wątpliwości w Poradni Językowej PWN, ogłoszeń Rady Języka Polskiego, niekonkretnych znalezisk po skorzystaniu z wyszukiwarki Google oraz wiedzy nabytej podczas zajęć z szanownym panem mgr. Zdzisławem Płoskim (który m.i. wykłada(ł) przedmiot Systemy Operacyjne na Uniwersytecie Wrocławskim).

Chciałbym ponadto podziękować koledze, który się najczęściej w internecie ukrywa pod nickiem macned (choć chyba nie na tym portalu), za kilka sugestii i drobną korektę.

PS Nie zapomniałem o zaczętej przeze mnie dwa tygodnie temu serii o programach do nieliniowej edycji wideo. Po prostu trudno mi czasem zebrać myśli, a temat dziś poruszony po prostu uważam, za obecnie ważniejszy.

PPS A jeśli ktoś nie czytał komentarzy pod wspomnianym na początku artykułem to tylko skrótowo opowiem, że problem dotyczył użycia formy „P.S.” i moim zwróceniu uwagi, że poprawnie jest pisać „PS”, choć później się z tego wycofałem, gdyż o ile prawdą jest, że w języku polskim istnieje akronim „PS”, to nie wyklucza on stosowania skrótu łacińskiego wyrażenia postscriptum tak samo jak nikt nikomu nie zabroni mówienia „Quidquid agis, prudenter agas et respice finem” pomiędzy polskimi słowami. 

Komentarze