Dziś mistrz, jutro żołnierz. Służba wojskowa w Korei Płd. rujnuje tym chłopakom kariery

Strona główna Aktualności

O autorze

Zarabiają setki tysięcy dolarów, a fanów mają na całym świecie. Młodym chłopakom z Korei Południowej kariery w "StarCrafta II" przerywa obowiązkowa służba wojskowa. Jeszcze żaden z rekrutów nie wrócił po szkoleniu do poziomu sprzed wojska.

W Polsce przestaliśmy myśleć o służbie wojskowej jako "roku wyjętym z życiorysu" czy o czymś, co przerywa karierę młodego człowieka. Służba w Polsce jest od ponad 10 lat zawodowa i nikt, kto zostaje żołnierzem, raczej nie przerywa z tego powodu innej kariery.

Dokładnie w odwrotny sposób o obowiązku wojskowym może natomiast myśleć Kim Doh Woo, 27-letni Koreańczyk, który jest jednym z najlepszych na świecie zawodowych graczy w "Starcrafta 2". Kim Doh-woo, grający pod pseudonimem "Classic", w wygrał do tej pory blisko 400 tys. dolarów, a w niedzielę zajął drugie miejsce w najbardziej prestiżowym turnieju na świecie – Global Starcraft 2 League (GSL).

Chociaż Classic jest u szczytu swojej kariery i z powodzeniem mógłby walczyć o kolejne wygrane i tytuły, to jego kariera e-sportowa będzie musiała się zakończyć. Każdy Koreańczyk musi rozpocząć dwuletnią służbę wojskową przed ukończeniem 27. roku życia.

Korea Południowa dla e-sportu jest niczym Brazylia dla piłki nożnej

Warto wyjaśnić jakim statusem cieszą się gwiazdy e-sportu w Korei Południowej. Tam granie w gry komputerowe ma zupełnie inny odbiór niż w Polsce czy na Zachodzie. My dopiero dorastamy do koreańskiego poziomu w tej kwestii.

Zobacz, jak sztuczna inteligencja ogrywa w "Starcrafta 2" polskiego za...

W Korei Południowej mistrzowie swoich gier traktowani są niczym gwiazdy rocka. Sponsorowani są przez takie marki jak Samsung, Intel, rodzime marki telekomunikacyjne czy linie lotnicze. Przed erą szerokopasmowego internetu, w którym dziś żyje e-sport, rozgrywki transmitowane były na żywo na dwóch tematycznych kanałach telewizyjnych. Lim Yo-hwan znany pod pseudonimem "Boxer", który uważany jest za jednego z najpopularniejszych graczy "Starcrafta" miał fanklub składający się z 600 tys. członków.

Przez to Korea Południowa nadal pozostaje najsilniejszym e-sportowym krajem. W takich grach jak "Starcraft", "Overwatch" czy "League of Legends", to właśnie Koreańczycy nadal są najlepsi na świecie, a graczy z innych krajów nazywa się "foreginers", czyli obcokrajowcami. Korea Południowa dla e-sportu jest niczym Brazylia dla piłki nożnej.

Kariera po wojsku. Wielu próbowało, nikomu się nie udało

Classic teoretycznie może grać dalej po wyjściu z wojska, ale w historii zawodowego "Starcrafta" jeszcze nie zdarzyło się, aby zawodnik wrócił na poziom sprzed służby. Próbował tego m.in. MMA, który na "Starcrafcie 2" zarobił ponad 400 tys. Po powrocie z wojska nie udało mu się jednak wrócić na szczyt.

Historia zna wiele przypadków zawodników odnoszących ogromne sukcesy, którzy zakończyli karierę z powodu służby wojskowej. Na przykład Byun Hyun-woo, 25-letni zawodnik, miał na koncie ponad 400 tys. dolarów z wygranych, i był tak dobry, że producent - studio Blizzard – trzykrotnie wprowadziło do niej zmiany z jego powodu osłabiając jego ulubione jednostki – reaperów. Karierę ze względu na służbę wojskową przerwał na początku 2019.

Bez specjalnego traktowania

Fani e-sportu od lat sugerują w internecie, że e-sportowcy powinni być tak samo traktowani jak sportowcy w kwestii służby wojskowej. Koreańscy olimpijczycy, a także piłkarze, którzy w 2002 roku doszli do półfinałów Mistrzostw Świata w piłce nożne, są wyłączeni z obowiązku.

Natomiast grający dla Tottenhamu Hotspur Hueang-min Son uniknął służby i mógł kontynuować piłkarską karierę dzięki wygraniu złotego medalu na "Azjatyckich Igrzyskach Olimpijskich" Asia Games. E-sportowcy, którzy odnoszą sukcesy na arenie światowej nie mogą jednak liczyć na podobne traktowanie, i podlegają obowiązkowi wojskowemu tak, jak wszyscy inni mężczyźni.

© dobreprogramy