reklama

EA liczy na fanów Bruce'a Lee, wprowadza go do UFC

Strona główna Aktualności

O autorze

Miłośnik gier komputerowych, konsolowych i nowych technologii, zwłaszcza owoców azjatyckiej myśli technicznej. Recenzent, czasem doradca oraz fotograf, zawsze otwarty na innych ludzi. Filolog.

Co by robił Bruce Lee, gdyby legendarny mistrz sztuk walki ciągle żył? Electronic Arts uważa, że okładał przeciwników w oktagonie, rozkładając na łopatki kolejnych wrogów popisujących się mieszanymi sztukami walki. Bardzo ceniony nie tylko przez fanów sportów kontaktowych, ale też miłośników starych filmów Lee, powróci w cyfrowej formie jako jeden z zawodników do wyboru w przygotowywanej na konsole nowej generacji grze UFC, napędzanej technologią Ignite. Premiera tytułu 20 czerwca.

Przypomnę, że Electronic Arts już dawno próbowało swoich sił z własnym produktem z nurtu MMA, ale projekty marki UFC wydawane przez THQ pozostawały niepobite. Nic więc dziwnego, że po upadku firmy to EA podjęło współpracę z odpowiednią organizacją, zabezpieczając licencję i automatycznie mogąc liczyć na zainteresowanie sporego grona miłośników poprzednich odsłon bijatyki. Niektórzy pozostawali sceptycznie nastawieni do tytułu i tych ma właśnie przekonać do gry Bruce Lee. Będzie postacią, którą w przypadku zamówień przedpremierowych od razu sobie odblokujemy. W przeciwnym wypadku stanie się dostępny dopiero po ukończeniu trybu kariery na poziomie Pro.

Z takiego obrotu spraw niezwykle cieszy się Shannon Lee, córka mistrza stojąca na czele firmy noszącej jego nazwisko i doglądająca spuścizny po ojcu. W wielu bijatykach próbowano oddać hołd wojownikowi postaciami wzorowanymi na nim (Dead or Alive ma chociażby Janna Lee), ale dopiero w dziele EA faktycznie zagramy Brucem. Jest przekonana, że ludzie pokochają cyfrowo odwzorowanego idola z dzieciństwa, a przede wszystkim opcję wcielenia się w niego. Szef UFC Dana White też nie ma wątpliwość, że protoplasta mieszanych sztuk walki przyciągnie do konsolowej produkcji rzesze fanów.

To nie pierwszy raz, kiedy wizerunek Lee wykorzystywany jest w ostatnim czasie w celach promocyjnych. W zeszłym roku spory szok wywołała reklama whisky z jego cyfrowym sobowtórem, szczególnie że sam aktor był abstynentem. Na początku tego zaś choćby Mazda skorzystała z jego pomocy, podchodząc do sprawy jednak bardziej klasycznie i wykorzystując jedynie urywki scen z różnorakich filmów z Brucem.

© dobreprogramy

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieSzef Wykopu o cenzurze w Internecie: Czujemy się zmuszeni do ucieczki z Unii