Edward Snowden nie zarobi ani centa na "Pamięci nieulotnej". Zyski przejmie rząd

Strona główna Aktualności
fot. Shutterstock.com
fot. Shutterstock.com

O autorze

Edward Snowden na swej biografii Permanent Record, dostępnej w Polsce pod tytułem Pamięć nieulotna, nie zarobi ani centa. Choć brakuje dokładnych danych na temat sprzedaży, wysokie pozycje na listach bestsellerów nakazują sądzić, że pozycja sprzedaje się bardzo dobrze. Na nieszczęście autora, rękę na zyskach postanowił położyć amerykański rząd.

Jak wiadomo, Snowden pracował w przeszłości m.in. dla CIA oraz NSA, co w Pamięci nieulotnej ze szczegółami opisuje. Prawo amerykańskie jest zaś pod względem takich publikacji dość osobliwe. Podpierając się wolnością wypowiedzi i głoszenia poglądów, ustawodawcy nie zabraniają byłym tajniakom pisania o niegdysiejszych obowiązkach. Jednak dzieło musi przed wydaniem zostać przedłożone do recenzji.

To swoisty eufemizm dla procesu cenzury, który ma usuwać z treści informacje niewygodne dla rządu. Oczywiście Snowden zasadę tę, mówiąc delikatnie, zbagatelizował.

We wrześniu Departament Sprawiedliwości USA wytoczył przeciwko niepokornemu pisarzowi sprawę, twierdząc, że skoro Pamięć nieulotna nie przeszła recenzji, nie może posłużyć autorowi do czerpania jakichkolwiek profitów pieniężnych.

Sąd przyznał władzy rację

17 grudnia sędzia okręgowy Liam O'Grady dla dystryktu wschodniego Wirginii przyznał władzy rację. Zgodnie z tym, o co postulował resort sprawiedliwości, Edward Snowden ze sprzedaży Pamięci nieulotnej nie uzyska ani centa. Kwota ma trafić do państwowej puli i zostać rozdysponowana wedle uznania urzędników.

Obrona zapowiada apelację. Brett Max Kaufman, starszy prawnik z American Civil Liberties Union, który znalazł się w zespole prawnym Snowdena, stwierdził w oświadczeniu, że sugestie wydania jakiejkolwiek pozytywnej recenzji przez rząd są naciągane.

– Nie zgadzamy się z decyzją sądu i dokonamy przeglądu naszych opcji – powiedział Kaufman, cytowany przez The Verge. – Ale bardziej jasne niż kiedykolwiek wcześniej jest to, że niesprawiedliwy i nieprzejrzysty system kontroli przed publikacją, mający wpływ na miliony byłych pracowników rządowych, wymaga poważnych reform – uciął.

© dobreprogramy
s