Facebook był zainteresowany kupnem Unity. Upatrywano w VR hitu na skalę smartfonów

Strona główna Aktualności
Źródło: Depositphotos
Źródło: Depositphotos

O autorze

Dyrektor generalny Facebooka, Mark Zuckerberg, w 2015 roku był poważnie zainteresowany zakupem silnika gier Unity. To historia jaką opisuje Blake Harris w swojej najnowszej książce pt. „The History of the Future”. Oczywiście, jak wiadomo, do transakcji z jakiegoś powodu nie doszło.

Harris dotarł do wiadomości e-mail Zuckerberga, w której ten porusza temat strategii Facebooka w związku z technologiami rzeczywistości wirtualnej i rozszerzonej. E-mail datowany jest na czerwiec 2015 roku, czyli trochę ponad rok po przejęciu firmy Oculus VR, przeprowadzonym w marcu roku 2014. Z treści wynika, że Zuckerberg upatrywał w VR oraz AR przyszłości komputerów.

– Jesteśmy zależni od telefonów komórkowych Google oraz Apple, ponieważ tworzą one główne platformy mobilne – pisał Zuckerberg, tłumacząc, że „celem [Facebooka – przyp. red.] jest nie tylko wygrana w VR / AR, ale także przyspieszenie jej nadejścia”. – Jeśli ktoś kupi Unity lub innego lidera w jakimkolwiek kluczowym aspekcie technologicznym tego nowego ekosystemu [VR / AR – przyp. red.], ryzykujemy wykluczenie z rynku – wyrażał obawy szef Facebooka.

Krótko mówiąc, Zuckerbergowi w tamtym czasie wydawało się, że VR / AR szybko zdobędzie rynek i nie chciał, aby jego przedsiębiorstwo zostało pominięte przy podziale tortu. Rozwiązaniem miało być przejęcie silnika Unity, w którym powstaje duża liczba gier dla headsetów VR / AR.

Rynek zweryfikował prognozy

A co z tego wyszło, wszyscy doskonale wiemy. Fakt faktem, według statystyk, należący do Facebooka Oculus Rift jest najpopularniejszym obecnie zestawem rzeczywistości wirtualnej; korzysta z niego 0,43 proc. użytkowników platformy Steam. Czy to jednak świadectwo narodzin hitu, skoro wydane na przełomie września i października karty graficzne GeForce RTX 2080 i RTX 2070 zdołały zgromadzić już ponad 0,60 proc. udziału? Bynajmniej – i rezygnacja z Unity szczególnie nie dziwi.

© dobreprogramy