Facebook walczy z uzależnieniem od Facebooka, ale jakby od niechcenia

Strona główna Aktualności

O autorze

Od dawna analitycy zastanawiają się, jaki wpływ ma Facebook na nasze życie i relacje oraz dlaczego wpływ ten jest negatywny. Według badań samego Facebooka problemem nie jest kontakt ze znajomymi przez internet, ale brak tego kontaktu – pasywne przewijanie niekończącego się strumienia wpisów i zdjęć, które czyni z użytkowników Facebooka zombie mające tylko jeden kciuk. Facebook zamierza z tym walczyć.

Niebawem w aplikacji do przeglądania Facebooka i Instagrama znajdziemy licznik czasu, jaki z nimi spędzamy. Statystyki będą pokazywane w minutach za ostatni tydzień i będzie można też sprawdzić średni czas spędzony w mediach społecznościowych w ciągu tygodnia. Gdy funkcje te będą dostępne, co powinno się stać lada chwila, zobaczymy specjalne powiadomienie z instrukcją obsługi. Warto dodać, że mała grupa użytkowników posłuży za grupę kontrolną i nie dostanie tej funkcji. Facebook najpierw sprawdzi, jak monitorowanie czasu wpłynie na nasze zachowanie.

To dobry początek, ale niestety opcje te zostały tak zakopane, żeby czasami użytkownik nie dotarł do nich przypadkiem i nie dowiedział się, ile czasu marnuje każdego dnia na pasywne przewijanie na ekranie. Ponadto aplikacje nie monitorują realnej aktywności i nie rozróżniają przeglądania i faktycznego kontaktu ze znajomymi bądź dyskusji w grupach. Statystyki znajdziemy w ustawieniach obu aplikacji, co nie jest miejscem, do którego zaglądamy codziennie. W tym wykonaniu walka z uzależnieniem od Facebooka jest skazana na porażkę.

Na szczęście walka z uzależnieniem nie sprowadza się do pokazywania czasu spędzonego z aplikacją na ładnym wykresie w każdej z aplikacji. Możliwe będzie także ustalenie sobie limitu, po którym aplikacja wyśle informację, że warto przestać. Jednak na przypomnieniu się skończy. Aplikacja nie będzie miała żadnej blokady i w zasadzie można bez problemu przejść do ustawień i w każdej chwili sobie ten limit powiększyć. Bez zewnętrznych narzędzi leczenie uzależnienia będzie bazowało jedynie na silnej woli użytkownika, a w starciu z masą postów i zdjęć do polubienia mało kro wygrywa. Facebook obiecuje, że nie będzie korzystał z danych o naszych limitach przeglądania przy dopasowywaniu reklam, ale użyje ich przy dalszym projektowaniu aplikacji.

By Facebook i Instagram nie przyciągały uwagi użytkowników, można będzie też wyciszyć powiadomienia push, ale wciąż będziemy widzieć je na ekranie. Wyciszanie działa tylko na 8 godzin, więc lepiej skorzystać z ustawień powiadomień Facebooka albo po prostu nie pozwalać aplikacji na wyświetlanie powiadomień na poziomie systemu.

Dodatkowo od początku lipca użytkownicy Instagrama mogą zobaczyć informację o tym, że obejrzeli już wszystkie zaległe zdjęcia z ostatnich dwóch dni i nie ma sensu marnować więcej czasu w aplikacji. To jednak nie sprawdzi się na Facebooku, który nie zachowuje chronologicznej kolejności wpisów. W zasadzie po każdym uruchomieniu aplikacji zobaczymy wpisy w innej kolejności, co daje nam poczucie natłoku świeżych informacji, które trzeba natychmiast obejrzeć i przeczytać. Tu przede wszystkim przydałyby się dalsze zmiany. Na początku powinniśmy dostawać materiały, które prawdopodobnie skomentujemy. Dzięki temu korzystanie z Facebooka będzie mieć więcej sensu w kontekście relacji międzyludzkich.

Firma jest podobno w stawie poświęcić część zysków na rzecz tego, byśmy czerpali więcej radości z jej produktów i korzystali z nich świadomie. Częścią tej strategii jest zmniejszanie zasięgu kiepskiej jakości treści oraz fałszywych informacji, mających naciągnąć nas na kliknięcia. Odbiło się to na liczbie użytkowników – obecnie Facebook rośnie najwolniej w swojej krótkiej historii. W dłuższej perspektywie jest to jednak dobra decyzja. Jeśli Facebook i Instagram przestaną być postrzegane przez użytkowników jako pożeracze wolnego czasu, świadomi użytkownicy nie zrezygnują z korzystania z nich i dalej będą odbiorcami licznych reklam. Facebook postawił na tę strategię sporo pieniędzy, co warto odnotować.

Jednak proponowane obecnie narzędzia są zbyt łagodne i za dobrze ukryte, by coś zmienić. Potrzebny jest ciągle widoczny licznik i permanentna blokada aplikacji, a do tego wyraźne rozróżnianie aktywności „dobrych” od „złych”. Do walki z uzależnieniem od Facebooka proponujemy skorzystać z bardziej agresywnych opcji Digital Wellbeing na Androidzie i Screen Time na iOS-ie.

© dobreprogramy