r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Filtr wgrywania: Estonia forsuje radykalną cenzurę europejskiego Internetu

Strona główna AktualnościINTERNET

Gdy mowa o cenzurze internetowej, na myśl przychodzą przede wszystkim Chiny czy Iran. Wymienić w grupie wrogów wolności maleńką Estonię, znaną przede wszystkim z daleko posuniętej cyfryzacji życia publicznego, to rzecz nie do pomyślenia. A jednak –korzystając z prezydencji swojego państwa w Unii Europejskiej, przedstawiciele Estonii naciskali latem tego roku na wzmocnienie internetowej inwigilacji i wprowadzenie rozwiązań cenzorskich, które śmiało można porównać z chińskimi. Dowiadujemy się tych wszystkich rewelacji z poufnego dokumentu, opublikowanego przez EDRi, stowarzyszenie europejskich organizacji działających na rzecz praw człowieka.

Radykalne ograniczenie swobód europejskich internautów, jakiego życzyłyby sobie władze Estonii, dotyczą jak się można spodziewać, nowej dyrektywy o jednolitym rynku cyfrowym – i mają służyć (a jakże by inaczej) ochronie własności intelektualnej. Pod wieloma względami propozycje rozesłane do przedstawicieli krajów członkowskich Unii są jeszcze surowsze, niż to, co oryginalnie zaproponowała Komisja Europejska.

Pierwsza z kontrowersyjnych propozycji dotyczy tzw. podatku od linków, czy też jak to się określa w Niemczech, gdzie taka regulacja weszła już w życie, Leistungsschutzrecht (dodatkowe prawa autorskie). Mają one służyć zabezpieczeniu modelu biznesowego prasy, niezbędnego dla poprawnego funkcjonowania demokracji, obejmując ścisłą ochroną prawa autorskiego wszelkie formy publikacji. W praktyce uniemożliwiłoby to działanie wszelkiego rodzaju agregatorów treści, takich jak Google News.

r   e   k   l   a   m   a

Jedyny wyjątek estońska propozycja pozostawia dla prawa cytatu na potrzeby krytyki lub recenzji. Co ciekawe, ta pełna ochrona praw przysługiwać by miała jedynie wydawcom, kwestie relacji z autorami i innymi właścicielami praw autorskich nie byłyby objęte ochroną tej dyrektywy – pod nieobecność dowodów świadczących, że jest inaczej, wydawca miałby z definicji być uważanym za uprawnionego do zarządzania licencjami na treści i stosowania środków ochrony własności intelektualnej.

Jeszcze bardziej niepokojąca jest propozycja tzw. filtru wgrywania. Dokument przedstawia jego dwie alternatywy. Pierwsza zachowuje oryginalną propozycję Komisji Europejskiej, zgodnie z którą dostawcy hostujących treści usług internetowych musieliby wdrożyć filtr wgrywania, który ochroniłby przed udostępnianiem chronionych treści, w szczególności gdy treści takie są dostępne na cyfrowym rynku. Filtr taki miałby działać nie tylko u europejskich dostawców usług, ale także u wszystkich tych, którzy po prostu oferują usługi europejskim użytkownikom.

Druga wersja jest daleko bardziej ekstremalna – tak bardzo, że pierwsza wydaje się przy niej rozsądnym kompromisem. W praktyce kończy ona z funkcjonowaniem wszelkich serwisów internetowych pozwalających użytkownikom na swobodne wgrywanie treści, ponieważ uchyla zwolnienie dostawców usług z odpowiedzialności za wgrane treści. Innymi słowy, akty piractwa popełnione przez użytkowników obciążałyby dostawców usług, zmuszając ich do proaktywnego zdobywania licencji na publikowane u siebie treści… albo zamknięcia działalności.

Jeśli kraje członkowskie UE pójdą za propozycją prezydencji, możemy być pewni, że ten publiczny, legalny Internet za kilka lat w niczym nie będzie podobny do dzisiaj nam znanego. Jak twierdzą działacze EDRi, taki obowiązkowy filtr nie tylko kosztami swojego wprowadzenia zmiażdży małych graczy, ale też narzuci sprywatyzowaną, algorytmiczną cenzurę na wszelkie typy treści rozpowszechniane w Sieci.

Jeśli chcecie przyłączyć się do walki z przymusowym filtrowaniem wrzucanych do Sieci plików, odwiedzcie stronę SaveTheMeme.net, przed każdym z ważnych wydarzeń z tym związanych. Pierwsze głosowanie już 25 września. Z pełnym tekstem proponowanych przez Estonię zmian zapoznać się możecie na stronie StateWatch.org.

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.