Firefox jako uniwersalna paczka na Ubuntu. Gorszego formatu nie dało się wymyślić

Strona główna Aktualności
image
Firefox z despositphotos

O autorze

Za każdym razem gdy spotykamy się z tematem uniwersalnych paczek oprogramowania na Linuksa, czy to snapów czy flatpaków, mamy wrażenie że te lekarstwa na chorobę braku interoperacyjności między poszczególnymi dystrybucjami są gorsze od samej choroby. Weźmy za przykład popularnego Firefoksa, wydanego właśnie w stworzonym i popularyzowanym przez Canonicala formacie snap. Pierwsze co zdumiewa, to rozmiar instalacji – przeglądarka, której windowsowy instalator w ostatniej wersji ma raptem 38 MB, w wersji snapowej zajmuje niemal 200 MB! Wbrew pozorom jednak nie rozmiar jest tu głównym problemem.

Z aktualizacjami oprogramowania na dystrybucjach o skokowym modelu wydawniczym bywa różnie. Weźmy to bazowe Ubuntu – w jego najnowszej wersji 17.10.1 dostajemy obecnie Firefoksa 57, nawet jeśli wybierzemy aktualizację podczas instalacji. Dopiero dzisiaj w repozytorium pojawiła się aktualna wersja 59. Oczywiście można uruchomić binarkę pobraną ze strony Mozilli, ale nie jest to rozwiązanie idealne, zapomnijmy o zdrowej integracji takiej przeglądarki z systemem.

Paczki snap dla tych kluczowych aplikacji mogą być wybawieniem dla tych, którzy nie chcą czekać – a czasem trzeba czekać długo, bywały sytuacje, że mijały nie dni, ale tygodnie, zanim aktualna wersja aplikacji trafiała do repozytoriów Ubuntu. Dlatego dwa lata temu (sic!) Mozilla ogłosiła, że przygotuje paczkę snap z Firefoksem, stale aktualną, z której będą mogli korzystać wszyscy potrzebujący obok tego domyślnie instalowanego w systemie Firefoksa.

Widać nie był to jakiś bardzo priorytetowy temat dla producenta Firefoksa, myśleliśmy że o snapach już zapomniano. A jednak nie, jak serwis Snapcraft.io pokazuje, wersja 59.0-5 debiutuje w scentralizowanym repozytorium paczek dla Ubuntu oraz w jakimś stopniu dla tych innych dystrybucji, których twórcy zdecydowali się snapy wspierać i zaimplementowali niezbędnego demona snapd(m.in. Arch i pochodne, Debian, Fedora i OpenSUSE).

Chciałoby się więc zainstalować ją jednym kliknięciem przycisku na stronie snapcrafta – ale oto niespodzianka. Domyślnie Firefox w Ubuntu nie obsługuje protokołu snap://, więc nie zainstaluje tak Firefoksa. Wracamy do niezawodnej konsoli, wydając polecenie sudo snap install firefox. Demon snapd zadba o zależności, pobierze niezbędne biblioteki core, a później zacznie pobierać ogromną, mającą ponad 194 MB paczkę snap z przeglądarką.

Po zainstalowaniu dostajemy w siatce aplikacji dwie identyczne ikony firefoksów – odróżnić je nie ma jak, trzeba na własną rękę odkryć z czym mamy do czynienia i zmienić odpowiednio nazwę. Gdy już snapowego Firefoksa uruchomimy (co zajmie początkowo trzykrotnie więcej czasu, niż uruchomienie tego normalnego, z repozytoriów), zobaczymy, jak mało ma on wspólnego z pozostałymi komponentami systemu.

Domyślne aplikacje dla typów plików nie działają, nie działa też integracja z motywami GNOME – jeśli zmienimy domyślny motyw Ambiance na coś innego, np. nasz ulubiony Arc, to wówczas snapowy Firefox narysuje się w surowym motywie Adawaita, pasującym wówczas do reszty systemowych aplikacji jak pięść do nosa). Nie można też zaimportować danych ani profilów z innych przeglądarek, a przy zapisie pliku z przeglądarki szybko zauważymy, że zamiast trafić domyślnie do systemowych katalogów, trafi on do podkatalogu w którym zamontowany jest obraz paczki snap.

Co jednak najbardziej absurdalne, nie można uruchomić obok siebie dwóch różnych instancji Firefoksa, jednej z repozytorium, drugiej ze snapa. Jeśli klikniemy ikonę aplikacji snapowej, gdy w tle działa już Firefox z repozytorium, system otworzy po prostu drugie okno przeglądarki z repozytorium. I vice versa, jeśli w tle działa aplikacja snapowa, to kliknięcie ikony systemowego Firefoksa otworzy po prostu drugie okno Firefoksa z paczki snap.

Jak się okazuje, nie działa też moduł DRM dostarczany przez Adobe, tak więc fani Netfliksa niczego w snapowym Firefoksie sobie nie pooglądają – w pewnym momencie przeglądarka się po prostu zawiesza.

W tej sytuacji narzekanie na rozmiary paczek snap po prostu nie ma większego sensu. One i tak dzięki aktualizacjom przyrostowym delta z czasem zaoszczędzą na ilości pobieranych danych, ten duży plik pobierany będzie tylko raz. W dodatku tak naprawdę snap nie jest o wiele większy od rozmiarów Firefoksa po instalacji w linuksowym systemie – na Ubuntu 17.10 przeglądarka ze wszystkimi swoimi plikami zajmuje około 170 MB.

Jednak zainstalowany przez snapy Firefox w najmniejszym stopniu nie integruje się z systemem, a zarazem nie zapewnia wystarczającego poziomu izolacji, by wygodnie móc korzystać z różnych wersji programu, np. w celu testowania stron internetowych. Co więc nam po tych wersjach snapowych?

Warto podkreślić, że snap nie jest jakąś debiutującą dopiero, eksperymentalną technologią. Zobaczyliśmy go po raz pierwszy w grudniu 2014 roku, obecna wersja 2.30 powinna mieć dawno za sobą bolączki okresu młodzieńczego. Tymczasem jest jak jest – i w sumie nie dziwimy się, że Mozilla dopiero po dwóch latach przypomniała sobie o wydaniu Firefoksa w tym osobliwym i niewygodnym formacie.

© dobreprogramy

Komentarze