Ubuntu 18 - koniec pewnej epoki?

Kiedy niedawno wcisnąłem C-M-<f1> aby zrobić porządek z niesfornym programem, który zawiesił mi system, ujrzałem coś takiego:

* Canonical Livepatch is available for installation.
- Reduce system reboots and improve kernel security. Activate at:
https://ubuntu.com/livepatch

reklama

Livepatch to program do akualizowania Linuksa bez restartowania komputera. Wydawałoby się, że to nic takiego, Canonical chce po prostu ułatwić życie użytkownikom swojego systemu. Otóż nie do końca - Livepatch to własnościowy program.
Dotychczas oczywiście można było doinstalować na Ubuntu niewolne programy, ale takie opcje były opatrzone dopiskami typu «nie możemy zweryfikować bezpieczeństwa, poza tym jeśli coś się popsuje, to będziesz tam, gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę». No cóż, tak właśnie jest. Ale kiedy autorem niewolnego programu jest Canonical, to nagle ów program magicznie staje się bezpieczny (oczywiście tylko według autora) i wspierany (autora niewolnego programu może kiedyś zabraknąć). Jest to tym bardziej kuriozalne, że nie kto inny jak szef Canonicala, Mark Shuttleworth, stwierdził, że niewolny firmware jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa (prawda, ale w świetle Livepatcha ta wypowiedź trąci hipokryzją).
Tytułowa epoka to taka, w której Ubuntu mimo paru dziwnych akcji było jednak w miarę wolną dystrybucją, a na pewno dużo bardziej wolną niż np. Manjaro, w którym «na dzień dobry» mamy np. Sublime Text. W obliczu takiej ordynarnej zachęty do instalacji niewolnego programu odnoszę wrażenie, że ten stan rzeczy może się nie utrzymać zbyt długo. 

linux oprogramowanie bezpieczeństwo
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze