Fortnite doskonałą pralnią brudnych pieniędzy. Eksperci biją na alarm

Strona główna Aktualności
Źródło: Materiały prasowe Epic Games
Źródło: Materiały prasowe Epic Games

O autorze

Fortnite odgrywa istotną rolę w procederze prania brudnych pieniędzy, na całym świecie. Do takiego wniosku doszła redakcja The Independent, po śledztwie przeprowadzonym wraz z firmą Sixgill, która zajmuje się cyberbezpieczeństwem i monitorowaniem internetu.

Chodzi o V-dolce, czyli wirtualną walutę, którą gracze mogą kupować za prawdziwe pieniądze poprzez mikropłatności, aby później wymienić ją na różnego rodzaju przedmioty w grze.

Kradzione karty kredytowe, bitcoiny i dark web

W wyniku śledztwa ustalono, że V-dolce są bardzo chętnie kupowane przez cyberprzestępców, wykorzystujących w tym celu kradzione karty kredytowe. Tak uzyskane trafiają na handel w dark webie i mediach społecznościowych, gdzie wymieniane są na bitcoiny, albo – ponownie – sprzedawane za twardą walutę, po widocznie zaniżonych cenach.

Jak podano, ślady przestępczej aktywności w związku z handlem V-dolcami odnotowano na całym świecie, m.in. w Chinach, Rosji, Hiszpanii, Anglii i krajach arabskich.

Badacze nie są w stanie podać dokładnie, jak bardzo przestępcy wzbogacają się na Fortnite, ale uważają, że większa część ofert z V-dolcami ma związek z kradzieżą. Tymczasem w ciągu zaledwie 60 dni ich sprzedawcy na samym ebayu generują około 250 tys. dol. obrotu.

Bierność twórców motywacją dla złodziei

Co ciekawe, za ten stan rzeczy eksperci obwiniają autorów gry, studio Epic Games. Mają pretensje do twórców, że ci w żaden sposób nie próbują zahamować złodziei, ani osób kupujących V-dolce po dumpingowych cenach. – Przestępcy korzystają z kradzionych kart i są kompletnie bezkarni w systemie Fortnite – punktuje Benjamin Preminger, starszy analityk w Sixgill.

Dowodów nie trzeba daleko szukać. „Jestem k***a bogaty jak ja pie***lę i sprzedaję V-dolce za grosze w ramach dobroczynności” – brzmi opis w jednej z podejrzanych ofert, dobitnie obrazując pewność siebie, a zarazem bezczelność sprzedawcy. Epic wstrzymuje się od komentarza.

© dobreprogramy