Fotografia moim Kumplem

Naszło mnie dziś, aby spojrzeć nieco retrospektywnie na moje występy na blogu DP, z których pierwszy miał miejsce 27 listopada 2017r. I od tamtego dnia do dziś, wypuszczając co parę dni nowe wpisy, umieściłem ich dotąd jedenaście. Ten jest dwunasty.

Jak zauważyłem, przez ten miesiąc uformowała się już grupa osób, które zaakceptowały formułę bloga, jego styl, wraz z wypełniającą go treścią – słowem i obrazem. Choć nie wszystkim, jak się wydaje, może odpowiadać tematyka moich wpisów blogowych.

Więc tym pierwszym, gdy się pojawiają w komentarzach, dziękuję szczególnie, bo są ważnym uzasadnieniem tego, co robię. Przywołując porównanie do gry na gitarze - czuję się potrzebny, gdy moje słowo i obraz zadziała, jak szarpnięcie strun gitary wywołujących rezonans. Więc dopóty szarpać będę moje struny, dopóki rezonans będzie się pojawiał. Bo albo struna pęknie, albo pudło rezonansowe…

Na ten moment chciałbym się jednak cofnąć do zdarzenia, które walnie przyczyniło się do mojego wejścia na platformę blogową DP. A najważniejsze w tym okazało się wyciągnięcie do mnie pomocnej dłoni przez dwóch Kolegów o blogowych imionach: lordjahuxomo_pl.

Ujęły mnie ich proste słowa, którymi udzielili mi porady jak założyć własnego bloga:

lordjahu - „Zacznij od pisania :) Dużo osób od tego zaczyna i za szybko kończy. Zapraszamy na platformę blogową”

Jeszcze krócej ujął to xomo_pl – „zacznij pisać :)”

I tymi zwykłymi słowami, wypowiedzianymi życzliwie, wypowiedzianymi jak równy z równym – osiągnęli efekt piorunujący. To wspomnienie, o moich początkach na blogu, jestem winien obu Kolegom, bo im się to po prostu, za ich pozytywną rolę, należy. Dziękuję!

Natomiast do napisania niniejszego tekstu bezpośrednio skłonił mnie blogowy wpis Kolegi lordjahu pt.„Od lustrzanki do kompaktu, część 5”

Odniósł się w nim, m.in., do mojego udziału w procesie odradzania się jego tęsknoty za fotografowaniem, w której mieści się wielki sentyment do tego, co na jakiś czas utracił i do czego pragnie powrócić. A ten udział, to po prostu samo moje pojawienie się na blogu, gdzie staram się opowiadać o mojej fotograficznej pasji inspirowanej pięknem Natury i dziełami rąk ludzkich. I chyba najpiękniejszym podsumowaniem moich miesięcznych dokonań na blogu są słowa Kolegi lordjahu, jakie przeczytałem w przywołanym wyżej jego wpisie blogowym. Oddaję mu głos:

Wszystko co do tej pory napisałem, obróciło się przeciwko mnie w momencie blogowego debiutu użytkownika Signomi. Ten amator fotografii mający za sobą 50-paroletni staż, przypomniał mi co tak ważnego utraciłem, porzucając fotografię. To uczucie dźwigania ciężkiego sprzętu, kontakt z naturą, obserwacja, zmysł przestrzenny ... Utraciłem te wartości na rzecz robienia zdjęć podglądowych i filmów do materiałów recenzenckich ... na szczęście można i to cofnąć. 

W momencie jego pierwszej publikacji, zrozumiałem że moje poszukiwania mogą trwać i trwać i nigdy się nie zakończyć. Z każdym nowym wpisem udowadnia on że fotografia może być fajnym kumplem z którym po prostu wychodzi się na spacer, koleżanką do której mówimy cnotliwe słowa podczas udanych ujęć, bytem który daje nam szczęście podczas robienia tego co kochamy.”

I muszę podziękować Koledze lordjahu, za te piękne słowa. Dziękuję - i jednocześnie cieszę się, że taki staruszek jak ja, przydał się jeszcze do czegoś :). Słowa Kolegi potwierdzają i uczą, że warto być wiernym swoim marzeniom. Wiernym temu, w co wierzymy, że jest piękne i pożyteczne. Że można kroczyć tą drogą wbrew wszelkim przeciwnym wichrom. Że warto i można inspirować innych swoją radością życia, aby i oni poczuli jej ciepło. I mam nadzieję, że nie będzie miał nic przeciw temu, abym jego słowa o tym, czym może być fotografowanie, poniósł dalej. To słowa piękne i ważne. Mają ogromny potencjał przyciągania i przekonywania. Zresztą, jak wyczuwam, wśród gości na moim blogu jest kilka osób, którym idea „kumpla” jest bliska.

Najbardziej jednak trafiła mi do serca formuła wypływająca z zamieszczonego wyżej cytatu autorstwa lordjahu: „Fotografia moim kumplem”. Niesie ona ze sobą ogromny ładunek emocji i pozytywnej energii. Jeżeli gdzieś na moim blogu, w odniesieniu do fotografowania użyję słowa „kumpel”, to napisanie go z wielkiej litery, po pierwsze, przypominać będzie, że jest wyrazem idei Kolegi lordjahu, którą, jako piękną roślinę posadził w naszym wspólnym ogródku blogowym, a po drugie, wielka litera ma być szacunkiem dla przyjaciela, dla Kumpla właśnie. :)

No i ten mój Kumpel, jak zauważył Kolega lordjahu, ma już ponad pięćdziesiąt lat. Mój Kumpel to fajny gość, niemal członek rodziny, cierpliwy nauczyciel. Przez ten czas Kumpel nauczył mnie pewnej bardzo ważnej rzeczy. Otóż, dzięki niemu, na moje (ale i innych) fotograficzne wspomnienia patrzę oczami serca, a nie przez lupę… Czego wszystkim życzę…