reklama

Francuska HADOPI odcięła pierwszego internautę od Sieci

Strona główna Aktualności

O autorze

Kobieta o wielu talentach, użytkowniczka OS X kochająca fotografię, kuchnię wschodnią, ciężką muzykę i poprawną polszczyznę.

Francuski organ ścigania znany jako HADOPI (Haute autorité pour la diffusion des ouvres et la protection des droits sur Internet), który jest pionierem prawa trzech ostrzeżeń, po trzech latach wysyłania do osób udostępniających i pobierających pliki naruszające prawa autorskie listów w końcu doprowadził do odcięcia pierwszego internauty od sieci. Wiadomość jest pewnym zaskoczeniem, gdyż efektywność HADOPI jest niewielka i krążą słuchy o planach na rozwiązanie projektu, który zyskał miano najdroższego urzędu do wysyłania e-maili we Francji — kosztuje 12 milionów euro rocznie. Niektórzy podejrzewają, że jest to manipulacja mająca utrzymać go przy życiu.

Przyłapany na pobieraniu i udostępnianiu zawinił dwoma plikami, ale nie zareagował na wcześniejsze ostrzeżenia. Teraz będzie musiał obejść się bez Internetu przez 15 dni i zapłacić 600 euro kary, jeśli w ciągu 10 dni nie odwoła się od decyzji sądu. Kara prawdopodobnie nie będzie szczególnie dotkliwa, gdyż dostawca, którego klientem jest skazany, musi mu zapewnić dostęp do poczty elektronicznej, komunikatora i usług VoIP.

Działania HADOPI nie sprawiły że wzrosła sprzedaż legalnych materiałów. Francuzi, owszem, ograniczyli pobieranie z sieci BitTorrent, ale wzrosła tam popularność usług VoD wątpliwej legalności, różnych usług muzycznych oraz cyberschowków.

Zamiast HADOPI Francja rozważa wprowadzenie systemu automatycznego nakładania grzywien na udostępniających pliki. Kary miałyby startować z poziomu 60 euro i rosnąć w miarę powtarzania procederu. Ten system pominąłby wymiar sprawiedliwości i budzi słuszne obawy.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama