reklama

Fundacja Wolnego Oprogramowania: Google powinno uwolnić VP8

Strona główna Aktualności

O autorze

Związał się z portalem dobreprogramy w 2009 roku. Zaczynał jako autor newsów, ma na koncie także kilka artykułów. Obecnie prowadzi cykl podsumowania blogów, w ramach którego opisuje tygodniową aktywność blogerów dobrychprogramów.

Fundacja Wolnego Oprogramowania wezwała Google by wydał kodek VP8 na wolnej licencji i uczynił z niego podstawowe narzędzie dystrybucji filmów na YouTube. Takie posunięcie zlikwidowałoby także problem z kodekiem obsługującym tag <VIDEO> w HTML5 - obecnie o to miano rywalizuje komercyjne H.264 i wolne Ogg Theora.

Przypomnijmy, że Google kupiło On2 latem zeszłego roku, lecz technologie, w których posiadanie weszli, nie zostały jeszcze wdrożone w produktach korporacji. W dorobku wykupionego On2 znalazł się m.in. wysokiej jakości kodek VP8 mogący z powodzeniem zastąpić stosowany powszechnie H.264. Fundacja Wolnego Oprogramowania widząc w nowym nabytku internetowego giganta szansę na uwolnienie wideo w sieci, zwróciła się z wnioskiem do Google o otwarcie kodeka. Gdyby korporacja przystała na sugestie Free Software Foundation i wydała VP8 na wolnej licencji, technologia ta mogłaby z powodzeniem obsługiwać tag <VIDEO> w HTML5. Pomyślmy tylko, ile można osiągnąć poprzez uwolnienie kodeka VP8, udostępnienie go na nieodwołalnej, nieodpłatnej licencji i wprowadzenie VP8 do serwisu YouTube. Można zakończyć uzależnienie Internetu od własnościowego oprogramowania (Flash) oraz patentów, jakimi obarczone są formaty wideo - napisali przedstawiciele Fundacji Wolnego Oprogramowania w liście otwartym do Google.

Trudno przewidzieć, jak Google zareaguje na wezwanie Fundacji Wolnego Oprogramowania. Internetowy gigant lubi przedstawiać się w roli obrońcy wolności Internetu i propagatora otwartych formatów, toteż ewentualna odmowa uwolnienia VP8 byłaby dużą rysą na tym precyzyjnie kreowanym wizerunku.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić