Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Optoma HD29Darbee i Liga Mistrzów na 75 calach w mieszkaniu

Dzięki uprzejmości firmy Optoma zostałem jednym z testerów biorących udział w nowej akcji dla blogerów. Do testów przydzielono mi model HD29Darbee, który pozwoli mi przetestować go w domowych warunkach przy oglądaniu wydarzeń sportowych, filmów, a także codziennej TV.

Swój udział chętnie zgłosiłem z dwóch powodów. Pierwszy to ciekawość jak w domowych warunkach sprawdza się projektor z wysokiej półki, a drugi to brak jakichkolwiek doświadczeń w tym temacie. Dodatkowo w przypadku aspektów multimedialnych, jestem osobą, która nie wymaga wyśrubowanych funkcjonalności idealnych w każdym detalu. Zdecydowanie bardziej stawiam na stabilność działania, jakość (bez przesady o czym wyżej), a także komfort i prostota obsługi.

Ale przejdźmy do konkretów.

Pierwsze wrażenia

Po rozpakowaniu oraz pierwszym uruchomieniu postanowiłem spróbować wrzucić coś na ekran.

Synology DS716+II – serwer NAS wychodzący na potrzeby biznesu oraz domu

Dzięki uprzejmości firmy Synology oraz Renaty Krajewskiej (z którą miałem okazję porozmawiać o Synology na tegorocznym HotZlocie – serdecznie pozdrawiam!), uzyskałem możliwość przetestowania serwera NAS DS716+II, który przez producenta zachwalany jest jako "Doskonały serwer NAS dla rozwijających się firm". Moim zdaniem, oprócz zastosowań biznesowych znajdzie on także miejsce dla wymagających (i nie tylko) użytkowników domowych.

Osobiście nie jestem specjalnie mocny w recenzjach natomiast ze względu na kronikarski obowiązek warto wspomnieć co nieco o podstawach. Czyli jak serwer prezentuje się fizycznie, co skrywa pod obudową, a także jak wygląda proces pierwszych kroków po rozpakowaniu i uruchomieniu urządzenia. Zapraszam do recenzji :-)

DS716+II z wyglądu

Testowany przeze mnie model cechuje się surowym i minimalistycznym wyglądem dzięki czemu na pewno trafi w gusta osób ceniących sobie właśnie takie wizualne rozwiązania. DS716+II będzie można pochwalić się zarówno klientom firmy jak i gościom ;-)

Przygód developera ciąg dalszy. Studia? Podejmijmy wyzwanie jeśli sprzyjają ku temu warunki!

Równo dwa lata i kilka dni temu rozpocząłem swoją pierwszą pracę jako programista. W związku z tym, że ta mała rocznica zbiegła się w czasie z moim trzecim podejściem do studiowania to postanowiłem za namową Areha podzielić się tym na blogu. Jednocześnie dodam od siebie kilka uwag i wskazówek, ktore potencjalnie mogą być przydatne dla osób chcących spróbować zawodowo swoich sił w IT ;)

Pierwsza praca jako programista

Mając do dyspozycji dwutygodniowy okres wolnego czasu przed rozpoczęciem pierwszej pracy jako programista, postanowiłem przygotować się do łagodnego wdrożenia się w nowy język programowania, a dokładniej Javę. Był to krótki okres, który pozwolił mi mniej więcej teoretycznie zorientować się w podstawach języka, a jednocześnie poznać aspekty towarzyszące programowaniu m. in. narzędzia przyśpieszające/optymalizujące proces tworzenia aplikacji (np. Apache Maven) albo systemy kontroli wersji.

Przy okazji dodam, że przy samej nauce podstaw Javy bardzo pomogła mi książka "Java. Podstawy. Wydanie IX", którą gorąco polecam. Swoją drogą

Zabbix – system monitorowania sieci z którego każdy admin będzie zadowolony

Podstawowym obowiązkiem administratora jest utrzymanie powierzonej mu infrastruktury sieciowej. Zaliczyć do niej można przede wszystkim serwery i stacje robocze, ale także m. in. routery oraz switche itp. Oczywiście to nie wszystko bo można także doszukać się np. urządzeń multimedialnych, które również są potrzebne w codziennej pracy firmy. Generalnie wszystko zależy od specyfiki firmy, jej wielkości, a także chęci zatrudnionego admina ;-)

Odpowiedzialny administrator na pewno będzie chciał mieć wszystko pod kontrolą na tyle, na ile jest to możliwe. Dlatego w cenie będą dla niego powiadomienia via e-mail lub SMS o problemach na newralgicznej części infrastruktury. Na pewno przyda się także bieżące monitorowanie usług sieciowych (np. DNS, LDAP, AD itp.) dostępnych na poszczególnych serwerach. Przyjemnie też byłoby zobaczyć, które urządzenie generuje największy ruch w sieci albo w jakich godzinach dany serwer jest najczęściej odpytywany. A wisienką na torcie byłaby możliwość podejrzenia wyników w postaci wykresów z możliwością ich eksportu. Ta opcja może być szczególnie przydatna, gdy przełożony poprosi o raport lub trzeba będzie wnioskować o przydział nowego sprzętu. ;-)

I właśnie wszystko co powyżej, zapewnia Zabbix.

Adaptacja regału w małą serwerownię – tworzenie stałego kącika dla wszystkich urządzeń sieciowych

Jak większość moich Czytelników dobrze wie - jestem (zdeklarowanym!) chomikiem komputerowym. Kolekcjonuję sporo starego i nowego sprzętu, dzięki czemu tworzę całkiem sprawny "lab", który ułatwia mi testowanie, naukę, a także przeprowadzać przeróżne eksperymenty.

Dodatkowo jako rodzony bliźniak (w kontekście zodiakalnym) mam tendencję do częstych porządków, a zwłaszcza gdy do kolekcji dochodzi nowy sprzęt. Stąd w ostatnich dniach po głowie chodziła myśl nt. różnych możliwych rozwiązań problemu, czyli...

...stałego kącika dla wszystkich urządzeń sieciowych (i nie tylko)

Mieszkając na wynajmie niestety mam ograniczone pole do popisu. Jednak szczęśliwym trafem losu posiadam jeden regał, którego część mógłbym spokojnie przerobić na potrzeby "szafki serwerowej". Do umieszczenia w niej kwalifikowałyby się następujące sprzęty:

  • Switch 16-portowy 10/100 Zyxel'a
  • Banana Pi
  • Raspberry Pi B
  • Intel NUC DN2820FYKH
  • NAS Synology DS-212
  • NAS Qnap TS-212
  • Router TP-Link Archer C2600

Gdy taty nie było w domu, a komputer stał zamknięty w biurku — czyli o kombinowaniu w praktyce kilka anegdot

Jak zapewne większość z Was, uwielbiałem za dzieciaka godzinami przesiadywać przy komputerze. Gdy pod koniec lat 90-tych pojawił się u mnie w domu pierwszy komputer (Pentium III, 64 MB RAM) - był on dla mnie niesamowitym obiektem zainteresowania. Mając wtedy niespełna 7-8 lat, bardzo dużo radości czerpałem nie tylko z gier, ale także MS Paint'a, WordPada czy specjalnie kupowanych przez moich rodziców gier edukacyjnych firmy Optimus.

W związku z powyższym, bardzo źle znosiłem wszelkie ograniczenia i kary nań nałożone. A niestety tych było dużo, komputer nie tylko zawsze był utrudniony w dostępie poprzez zamykane biurko, ale także ograniczały go kary łapane przeze mnie i mojego starszego brata. A we wszystkim mój Tata był bardzo konsekwentny stąd nie było przebacz ;-)

Sytuacja taka miała miejsce dosyć długo, bo komputer cały czas znajdował się w pokoju rodziców, a my "stanu grzeczności" nie poprawialiśmy. Stąd trzeba było się odwoływać do różnych rozwiązań, które z dzisiejszego punktu widzenia można wspominać jako zabawne anegdoty. Kilka z nich, przypomniało mi się ostatnio przy okazji rozmowy z kolegą - dlatego postanowiłem podzielić się nimi w szerszym gronie :-)

Od teraz "Zrozumieć programowanie" będzie jeszcze łatwiej. Recenzja książki Gynvaela Coldwinda

O programowaniu powstało już naprawdę mnóstwo książek, zarówno opisujących same języki programowania jak i masę frameworków czy metodyk tworzenia kodu. Generalnie literatury jest sporo i naprawdę jest w czym przebierać, niezależnie od interesującej nas technologii.

Natomiast w poniedziałek 27 października 2015 - premierę miała książka autorstwa Gynvaela Coldwinda pt. "Zrozumieć programowanie". W założeniu ma ona opisywać podstawowe zagadnienia dotyczące programowania z którymi programiści stykają się w codziennej pracy. Opisane przykłady omawiają często nawet najniższe warstwy środowiska wykonania, a zaprezentowane są z użyciem języków C, C++, Python oraz Java.

Książka została napisana w taki sposób, że wszystkie poruszone tematy i zagadnienia można odnieść do każdego innego języka programowania (opartego na paradygmacie obiektowym lub proceduralnym). Wszystko napisane lekkim, łatwym do przyswojenia językiem, ale o tym za chwilę...

Mała uwaga na początek:

Charakter wpisu oraz bloga jest w pełni osobisty. Zamieszczam tutaj prywatne opinie, komentarze, przemyślenia – za żadne z nich nie dostaję wynagrodzenia, a także innych korzyści. Zamieszczane wpisy są moją własną, prywatną inicjatywą.

Intel NUC5i7RYH i prezentacje 3D, a także praca na systemie Windows 8.1

Zgodnie z trwająca akcją Intela, postanowiłem podzielić się drugim wpisem recenzującym szybkość i pracę Intel NUC5i7RYH na systemie Windows 8.1. Dodatkowo dużo uwagi poświęciłem na benchmark 3D z użyciem programu Unigine Heaven Benchmark 4.0.

Niestety, pomimo że sprzęt oddałem już w czwartek - to okres dwóch tygodni nie jest wystarczający aby wykonać naprawdę dobre testy. Miałem pomysł na stworzenie środowiska serwerowego z użyciem NUC5i7RYH, gdzie postawiona webaplikacja byłaby testowana z użyciem oprogramowania jMeter. Myślę, że byłby to sposób na sprawdzenie wydajności NUC'a w realnych warunkach. Natomiast pomimo podjętych prób, nie udało mi się dokończyć tego pomysłu - stąd niestety tylko te dwie recenzje...

Dla zainteresowanych pierwszym testem, rozbebeszającym NUC-a do części prawie pierwszych ;-)

Tymczasem przejdźmy do meritum wpisu...

Czy Intel NUC5i7RYH może być sprzętem mobilnym i reprezentacyjnym na spotkaniach z klientami?

Długo zastanawiałem się, jak ugryźć wątek biznesowy w którego ujęte mają zostać sprzęty dostarczone przez firmę Intel... Z jednej strony jako programiście, przyszedł mi na myśl wątek serwerowo-aplikacyjnego użytku. Z drugiej, po głębszym przemyśleniu uznałem, że NUC5i7RYH może sprawdzić się bardzo dobrze przy przeróżnych spotkaniach biznesowych, jako narzędzie do prezentacji, pokazów itp. Dlatego też, mój okres dwutygodniowych testów z tym uroczym komputerkiem zacznę właśnie od drugiego "pomysłu" na biznesowe wykorzystanie.

Na początku zanim jeszcze przejdę do meritum wpisu, chciałbym wspomnieć iż zawodowo zajmuję się programowaniem, stąd trochę bliskie mi są np. spotkania z klientami, szkolenia czy inne charakterystyczne dla tej branży, "biznesowe" czynności. Dodatkowo samo ujęcie możliwości technicznych NUC'a, będę przedstawiał w ściśle konkretnych, technicznych warunkach. Ot taki wzmianka o pełnej, subiektywnej ocenie ;-)

Panie i Panowie, oto NUC5i7RYH

Po otworzeniu pudełka i wypakowaniu naszego bohatera, pierwsze co mi przyszło do głowy to myśl, że pokazując się z ów NUC-iem - na pewno nie miałbym się czego wstydzić.

Banana Pi w drewnianej obudowie...

Banana Pi, to kolejny po Raspberry Pi mini-komputerek, który sprawdza się w naprawdę przeróżnych zastosowaniach. Choćby na łamach blogów DP, możemy zapoznać się z zastosowaniami w postaci serwera NAS (tu i tu na blogu Cyryllo), podłączyć ekran dotykowy (przykład Wojtkaadamsa) albo jak Cyryllo (wierny fanboj Banany :P), stworzyć automat do gier... Jak widać, pomysłów jest mnóstwo :-)

W moim przypadku, Banana pełni rolę serwera udostępniającego drukarkę (CUPS), na dniach planuję uruchomić na nim Pi MusicBox (