Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Banana Pi w drewnianej obudowie...

Banana Pi, to kolejny po Raspberry Pi mini-komputerek, który sprawdza się w naprawdę przeróżnych zastosowaniach. Choćby na łamach blogów DP, możemy zapoznać się z zastosowaniami w postaci serwera NAS (tu i tu na blogu Cyryllo ), podłączyć ekran dotykowy (przykład Wojtkaadamsa ) albo jak Cyryllo (wierny fanboj Banany :P), stworzyć automat do gier. .. Jak widać, pomysłów jest mnóstwo :-)

W moim przypadku, Banana pełni rolę serwera udostępniającego drukarkę (CUPS), na dniach planuję uruchomić na nim Pi MusicBox (opisywany niedawno przez Command-Dos'a oraz przez Cyryllo ), a także małą, lokalną bazę PostgreSQL. Pewnie w miarę rozwoju i potrzeb mojej małej sieci, wykorzystanie tego komputerka rozrośnie się w różnych kierunkach... ;-) (już mam pomysł na zerowanie dysków z użyciem Banany ;P)

Co to za serwer bez obudowy...

W związku z opisanym wyżej wykorzystaniem, Banana co logiczne - musi być stale podłączona do zasilania oraz lokalnej sieci. A co za tym idzie, warto zadbać o jakieś bezpieczne "lokum" w postaci obudowy. Pozwoli to zapobiegnąć usterkom typu samoistnego odłączenia się którejś wtyczki (co już mi się zdarzyło parę razy), czy potencjalnym uszkodzeniom mechanicznym.

r   e   k   l   a   m   a

Dlatego wykorzystując czas spędzony u rodzinki, w warsztacie stolarskim Szwagra napotkałem się z dwoma pudełkami-szkatułkami, które od razu wpadły mi w oko. Jako, że okazały się one nikomu niepotrzebne - postanowiłem je wykorzystać właśnie jako obudowy, a jednocześnie skorzystać z pomocy obecnego na miejscu stolarza :D Dodatkowo motorem napędowym dla tego projektu, była moja słabość do majsterkowania - co mogłem opisać przy okazji rozbudowy mojego biurka komputerowego z wykorzystaniem obudowy serwera :-)

Każde z pudełek miało swoje przeznaczenie jako obudowy zarówno dla Banany, jak i Raspberry, które Redakcja rozdawała przy okazji pierwszego ColdZlotu. Na początku wymagały one konkretnego przeszlifowania i usunięcia różnych defektów, a także sklejenia pęknięć.

Dodatkowo sklejka z której były zbudowane, okazała się za słaba ażeby zamieścić na nich nakrętki (używane do mocowania płyt głównych) pod śrubki komputerowe. Potrzebne więc było wypełnienie podstawy kawałkami sklejnonej podwójnie dykty.

W trakcie warsztatowych robót, mogłem także nawoskować wyszlifowane powierzchnie. Przez co pudełeczko pod Bananę nabrało ładnej, brązowej barwy.

Sztuka robienia szczelin pod wtyczki i gniazda...

Po kilku dniach, znajdując chwilę czasu (szczęście w nieszczęściu trafiło na moje trwające zwolnienie lekarskie), mogłem pomierzyć wymiary gniazd Banany oraz przypisanych im wtyczek, by wyciąć odpowiednie szczeliny. Wpierw jednak należało osadzić płytkę wewnątrz obudowy. W tym celu wywierciłem odpowiednie otwory, które następnie zalałem klejem szybkoschnącym i zamieściłem tam nakrętki.

Po wyschnięciu kleju, mogłem wykonać pomiary szczelin dla wtyczek. O ile wymiary poszły jako tako, tak szlifowanie otworów pozostawia jak dla mnie, sporo do życzenia... Na usprawiedliwienie mogę jedynie zasłonić się brakiem praktyki w tego typu robótkach ręcznych... ;-)

Aczkolwiek wtyczki nawet spasowały do wyszlifowanych szczelin... uff ;-P

Około dwóch godzin pracy ołówkiem, pilnikami i wszystkie najpotrzebniejsze gniazda są dostępne w obudowie. Testy w postaci podłączeń wtyczek także poszły sprawnie i o dziwo otwory nie wymagały poprawek.

Banana już w bezpiecznym miejscu

Po spasowaniu wtyczek, Banana mogła zostać podłączona i wraz z obudową - ulokowana w bezpiecznym miejscu.

Przy okazji, szukałem rozwiązania w postaci umocowania górnej cześci pudełka względem dolnej. Z początku chciałem wykorzystać do tego w miarę długie i cienkie śruby, ale niestety nie znalazłem odpowiednich. Stąd chwilowo pokrycie obudowy będzie zrobione w sposób mandżulski aż wymyślęc coś mądrego. Ale miało być praktycznie i w miarę ładnie... zamierzony efekt chyba udało mi się osiągnąć... ;-)

A mi po przyjemnej zabawie, pozostało posprzątać bałagan...

Co z drugim pudełkiem-obudową?

Spostrzegawczy Czytelnik pewnie zauważył, że trop drugiej obudowy urwał się w pewnym momencie... I słusznie, albowiem dedykowane pod Raspberry-Pi pudełko - czeka w stanie wyszlifowanym na pomalowanie farbą/lakierem i wycięcie otworów. Jednak na to przyjdzie czas wkrótce... ;-) 

sprzęt hobby

Komentarze