Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Czego może uczyć nas Linux?

Od prawie roku, używam dystrybucji opartych na Linuxie, jako podstawowego systemu na co dzień. Najpierw rozpocząłem ("pełną") przygodę od Gentoo, gdy na wakacyjnym stażu był to odgórnie zarządzony system do używania przez stażystów, by następnie w okolicach października/listopada przerzucić się na Debiana. Który to, najbardziej przypasował mi do gustu i preferencji.
Co prawda we wcześniejszych latach, miałem kilka podejść do Linuxa, ale zawsze było coś... czego po prostu mi brakowało. Chyba potrzebowałem takiego przyparcia do muru z koniecznością używania tego systemu, aby wreszcie "poszerzyć horyzont" i patrzeć innymi pryzmatami na ten system ;-)

Tak czy tak, po tych kilku miesiącach, dzisiaj zdałem sobie sprawę, że generalnie - to sam Linux bardzo sporo mnie nauczył. Może co poniektórzy będą uznawać ten wpis, za gadkę czysto hmm... "filozoficzną", albowiem dzielę się moimi subiektywnymi spostrzeżeniami, które powstały na podstawie używania systemu operacyjnego. Tak, wiem - trochę to śmiesznie brzmi, ale jednak coś w tym jest - o ile jest to zbliżone do filozofii Wolnego Oprogramowania, za które słynny na dobrychprogramach Webnull, to nawet i groźbami cielesnymi reagował (:D), to ja chcę uniknąć wojenek systemowych.

Chcę napisać tylko swoje odczucia, a także chciałbym wskazać, że nie tylko ludzie, zdarzenia bądź np. literatura - mają na nas duży wpływ. Ale są też swego rodzaju "narzędzia" (bo w sumie w codziennej pracy, pracuję właśnie za pomocą Debiana), których używanie potrafi utrwalić w nas pewne podejście do życia, zaszczepić idee i wzorce albo po prostu poszerzyć horyzont postrzegania świata ;-)

r   e   k   l   a   m   a

Więc, czego mnie nauczył Linux po niecałym roku użytkowania?

...Kombinowania i upartości zwanej wytrwałością - to podstawa

Linux (przynajmniej dla mnie) to nie tylko system gdzie wykonam podstawowe czynności związane z Internetem, grami albo multimediami, ale także (a może i przede wszystkim) z pracą. Jako początkujacy administrator systemów Linuxowych, a także pasjonat bezpieczeństwa komputerowego - Linux otwiera mi świetną drogę, poprzez mnogość możliwości wykorzystania jego potencjału, a także powszechność użytku w obydwóch branżach.

Dla co poniektórych, Linuxowy terminal jest czymś strasznym, wręcz odpychającym. I nic w tym dziwnego, każdy ma przecież prawo do tego typu podejścia, a także nie ma obowiązku zmiany swoich przyzwyczajeń. Ja natomiast pomimo początkowej fazy "nieogarnięcia się" w przytłaczającej ilości komend i ich kombinacji, jednak podjąłęm wyzwanie i zacząłęm grzebać w konfiguracjach usług, pakietów, protokołów itd. itp. Nie raz coś zepsułem, czasem naprawiłem, a często po prostu "gubiłem się" w gąszczu systemu plików :D Zdarzało się nawet tak, że wyłączenie konsoli i włączenie od nowa - to był najgorszy możliwy pomysł.

Pomimo tego wszystkiego, zacząłem nadal uparcie kombinować i wytrwale to robiąc, z czasem bardzo to polubiłem. Nawet moja Dziewczyna niekiedy jest pełna podziwu, że z przyjemnością wertuję setki logów pojawiających się na ekranie, z taką pasją jakbym co najmniej "tworzył" jakieś dzieło :P A całe to podejście, przejawia się coraz bardziej w moim życiu codziennym, po prostu rzadziej pozostawiam nierozwiązane zagadki. Dodatkowo, wytrwałość w moim przypadku nabrała żywszych odcieni, przez co bardzo często jak mam coś zrobić, to po prostu zrobię, nie ważne kiedy, ale zrobię ;-)

Z upartością tylko jest czasem problem, bo nie jest to de facto pozytywna cecha w życiu, a bardzo często upartość przyciąga do siebie inne negatywy :D

... tego, że darmowe, nie jest gorsze.

Od zawsze wydawało mi się, że to co darmowe może i owszem, potrafi być lepsze, ale... częstokroć rzeczywistość pokazywała coś innego. Podobna sytuacja jest z oprogramowaniem, jak dobrze wiadomo Linux jest darmowy i przeznaczony do powszechnego użytku. Jest nieograniczony prawnie, można go wykorzystywać praktycznie we wszystkich możliwych sytuacjach, a nawet i zarobkowych. Dodatkowo, dzięki dużej społeczności skupionej wokół Linuxa, istnieje masa darmowego oprogramowania o podobnym podejściu licencyjnym, które (jak również zauważyłem), bardzo często jest po prostu lepsze niż płatne albo ograniczone licencyjnie odpowiedniki.

Systemy Windows, niestety niektóre gorsze inne lepsze - ale wszystkie płatne. Często to koszt rzędu kilku stówek, które de facto trzeba doliczyć do nowo zakupionego sprzętu, a jednocześnie w zależności od potrzeb - najczęściej są to pieniądze rzucone w błoto dla zwykłego użytkownika, ponieważ najpopularniejsze dystrybucje Linuxa, spokojnie sprostają jego potrzebom.

Apropo Windowsa, przypomniał mi się tekst, który usłyszałem od Dziewczyny przy okazji zwykłej zwyczajnej rozmowy (użytkowniczka Windows od zawsze, tyle że ambitna pod kątem poznania Linuxa jako ciekawej alternatywy :-))


- hej, co tam porabiasz?
- właśnie instaluję windowsa...
- windowsa? przewróciłeś się Kochanie?!

Taka reakcja dosyć mocno rozbawiła mnie wtedy, ale że był to żart sytuacyjny, to nie każdego może tak bardzo rozbawić, a szkoda ;p

...starać się by żyć zgodnie z prawem i naturą.

Sytuacja, deczko podoba do poprzedniej sekcji. A dokładniej, odkąd zacząłem czynnie korzystać z Linuxa, wpoiłem sobie w nawyk życie zgodnie z licencjami , a także prawem (bardziej niż zwykle). Przynajmniej w zakresie oprogramowania, bo w przypadku multimediów, mam odmienne zdanie, do czego jawnie się przyznaję ;-)

Teraz, staram się unikać pirackich wersji oprogramowania, a do tego jeśli już muszę pozyskać coś płatnego, to to kupuję, a nie ściągam. Może dla niektórych jest to naiwne podejście, ale jednak - przez Linuxa zacząłem doceniać pracę innych, szczególnie zauważając mnogą ilosć deweloperów mających bardzo duży wpływ w rozwój dystrybucji Linuxa. Robią to charytatywnie, dla własnej przyjemności i doświadczenia - podziwiam takie podejście, bo nie dość, że pochłania sporą ilość czasu, to jeszcze nie wynagradza niczym poza satysfakcją i kształtowaniem umiejętności.

Taki stan rzeczy, sprowokował mnie do tego abym bardziej doceniał pracę innych, zwłaszcza tych, którzy na tym zarabiają. Chyba, że sami ustalają licencję dla powszechnego użytku, to wtedy szukam czy można przesłać jakieś podziękowania, albo skromny datek.

...czuć się wolnym, bo granice ustalam tylko ja.

System Linuxowy, a także oprogramowanie z nim związane - w większości nie posiada żadnych granic. Jawny jest kod źródłowy, możliwe do edycji są wszelkie pliki konfiguracyjne, częstokroć wszystko można zrobić... To jest system, który każdy może dostosować pod siebie, czyli swoje gusta, preferencje i potrzeby. W tym układzie, jedyną granicą jest wyobraźnia użytkownika, którą zawsze może poszerzać :-)

Używanie Linuxa, to też spory komfort - prawny, o czym wyżej pisałem, ale także względem bezpieczeństwa. Na szczęście, nie jest to tak "atrakcyjny" system dla złośliwego oprogramowania, co wynika z małej popularności. Ale dodatkowo też, można znaleźć inne "wolne" funkcje jak np. przeróżne środowiska graficzne do wyboru, albo i dystrybucje.

Przeróżne są też formy zastosowania np. Linux działa swobodnie na Raspberry Pi, przejmując spokojnie sporą liczbę funkcjonalności, które można zastosować w dniu codziennym. Począwszy od przeglądania Internetu, a nawet i na prostych, rozluźniających grach kończąc... na urządzeniu, które ma tylko 512 MB RAM oraz procesor z taktowanie 0.7 GHz :-)

Linux nie jest piękny, Linux po prostu zaszczepia pozytywne wzorce

Nie staram się tutaj ewangelizować, lecz jedynie dzielę się moim spostrzeżeniem wobec świata, które najprawdopodobniej przełożyło się z dużej ilości czasu poświęconego dla Linuxa, którego użytkowanie wpoiło mi kilka pozytywnych wzorców. Brzmi to trochę smutno, a nawet i strasznie, ale spokojnie - to nie były noce spędzone przed komputerem, lecz jedynie wolne chwile z racjonalnym podejściem do czasu nań przeznaczonego :-)

Summa summarum, staram się nie wyolbrzymiać roli Linuxa w moim życiu, ale po prostu zauważam pewne pozytywne przejawy. Częstokroć przecież można na dobrychprogramach w komentarzach przeczytać treści typu "co Ty widzisz w linuxie", albo "jak można używać systemu bazującego na konsoli". Ten tekst przez takie osoby prawdopodobnie nie zostanie przeczytany, ale z drugiej strony - może ktoś poszerzy horyzont postrzegania tego systemu jako hobby, narzędzia albo kto wie jeszcze czego, które potrafi wpłynąć dobrze na podejście do życia :-) 

linux oprogramowanie

Komentarze