Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Laptopy poleasingowe - Czyli nie taki diabeł straszny, a wręcz przeciwnie... ;-)

Potrzebuję laptopa... Taka myśl dopadła mnie dosłownie na początku roku, a potrzeby po prostu przycisnęły mnie do muru. Mobilność, scentralizowanie i przede wszystkim... komfort pracy (tak, wyłożę się z lapkiem na łóżku :P) to były główne argumenty przemawiające za laptopem. Zacząłem zabawę od kalkulacji kosztów i wyszło na to, że nie stać mnie na nowego laptopa, spełniającego moje wymagania. A zwłaszcza nie stać mnie na wymarzonego macbooka. .. Dlatego też postanowiłem skupić się na sprzęcie poleasingowym i summa summarum, był to bardzo dobry kierunek... :-)

Czemu akurat poleasingowy laptop?

Na początku, zanim odpowiem na to pytanie - warto by wspomnieć co to jest i o co chodzi. A więc, poleasingowy - wcale nie musi to być tylko laptop, albowiem może to być też inny sprzęt komputerowy w tym także peryferia, którego pozbywa się dana (najczęściej duża) firma, podczas wymiany infrastruktury firmowej.

Nie do końca interesowało mnie zawsze jak to dokładnie wygląda od strony biznesowej, czy firmy same sprzedają taki sprzęt, czy zostaje on wykupiony przez specjalizujące się w tym przedsiębiorczości? Może ktoś kompetentny wypowie się w komentarzach :-) Na pewno sporo takiego sprzętu można spokojnie kupić na Allegro i innych mniejszych/większych portalach aukcyjnych i nie. A także istnieje sporo różnych firm, które zajmują się dystrybucją sprzętu poleasingowego w atrakcyjnych cenach.

r   e   k   l   a   m   a

Ważne natomiast jest to, że taka wymiana w odbywa się co średnio co 2-3 lata. Często jest to sprzęt prosto sprowadzony z fabryki i tylko "trendy" albo nie wiem jak to nazwać - powodują, że ten w pełni sprawny np. laptop - jest sprzedawany na rzecz innego nowego. Ok, jakaś logika w tym jest, ale dla mnie to nie jest przekonujące rozwiązanie. Zawsze bardziej staram się wyciskać ze sprzętu najwięcej możliwości, najdłużej jak się da, niż sprzedawać go ze starości. Ewentualnie wykorzystać jego części na rzecz innych komputerów. Dlatego u mnie najstarszy "złom" ma już 8 lat i dalej hula jak trzeba i całkiem nieźle mu idzie :-)

Tak czy tak, wracając do meritum sprawy - z poleasingowym sprzętem mam do czynienia od całkiem niedawna, ponieważ znajomy wraz z bratem handlują takowym sprzętem. Tyle że, ściągany on jest z hurtowni i firm z różnych zakątków świata, ale m. in. są to Szwecja, Niemcy, Anglia itd. Nie raz jakiś tam laptop albo komputer wpadł mi w łapki i nie omieszkałem nie sprawdzić jak wygląda (w środku i na zewnątrz) oraz jak działa - szczerze powiem, że naprawdę wszystko jest ok. Są co najwyżej ubytki na wyglądzie, ale sprawność - średnio 75% na plus.

Summa summarum to właśnie na tych "przeglądach", które robiłem - przekonałem się o słuszności tezy, że Dell i IBM tworzą najlepszy sprzęt jakościowo jaki może być. A teraz zestawienie zalet i wad, które sam sobie zrobiłem przed rozpoczęciem poszukiwań.

Zalety sprzętu poleasingowego...


  • tani koszt zakupu, rzadko kiedy przekraczający 1200zł
  • sprzęt sprawdzony przed zakupem w firmie dystrybującej
  • gwarancja od dwóch tygodni do pół roku
  • markowy, dobry sprzęt kosztujący 2-3 lata temu kilka tysięcy, teraz kosztujący około tysiąca bo... "stary" ;]
  • w większości oferowane laptopy, pochodzą z linii biznesowej przez co są bardziej rozbudowane (np. o GPS, 3G itd.) i dopracowane

...i wady


  • wyglądem czasem nie grzeszą, sporo rys, przetarć itd.
  • sprzęt nie jest nowy, ktoś go kiedyś używał więc zwiększa się ryzyko ewentualnej awarii
  • kwestia udanego wyboru sprzedawcy i odwagi przy zakupie, czy aby nie jesteśmy robieni w ciula ;-)

Pamiętam, że takie wstępnie rozpisałem sobie zalety i wady, które wpłynęły na mnie pozytywnie i po kilku nieprzespanych od przemyśleń nocach...

Rozpocząłem poszukiwania. Cel - poleasingowy Dell

I szukałem, po allegro, po gumtree - co jakiś czas wypytywałem znajomego o asortyment. No ogólnie to trochę się naszukałem, aż do momentu...

Spojrzałem na specyfikację, potem na cenę, potem znowu na specyfikację, potem na cenę, potem na opis... i zadzwoniłem, a za godzinę miałem go już kupionego w rękach :D

Nie zastanawiałem się ani chwili, bo raz że od razu mi się spodobał, to dwa -- za taki sprzęt zawołałbym spokojnie 1100-1200 i dam sobie rękę uciąć że sprzedałbym bez problemu :-) Oczywiście zastrzegłem sobie dwutygodniowy okres rozruchowy, a do tego spytałem o powód sprzedaży -- bowiem jest to naprawdę niezły sprzęt jak na swoją klasę...

Bo Ojciec kupił w Norwegii pięć takich, dwa sprzedał, a trzy zostawił w domu. Ten akurat nie spodobał się siostrze, bo jest... mało różowy.

No cóż, mi ten brak różu wyszedł na rękę :-)

Tak czy tak, sprawdziłem co i jak - przede wszystkim skorzystałem z bardzo przydatnej opcji jaką umożliwia Dell, a dokładniej "Service Tag", który po wpisaniu na stronie Della - pokazuje informacje dotyczącego danego sprzętu, a także historii ewentualnych napraw itd.

W moim przypadku, laptop został "wyprodukowany", a dokładnie złożony w Polsce w 2009 roku. Dokładnie 5 lat temu - całkiem nieźle się trzyma jak na ten wiek, zdjęcia poniżej :-)

Co prawda widać, że ma już sporo zarysowań, a także przetarć - jednakże, za cenę 800zł nie ma co wybrzydzać. Przynajmniej takie jest moje zdanie, póki co jestem w pełni z niego zadowolony :-)

Rozumiem, że ktoś może mi zarzucić iż jest to inwestowanie w "złom", ale ja jestem innego zdania. Ten model, a dokładniej Dell Latitude e6400 - ma możliwość rozszerzenia pamięci do 8 GB. Dodatkowo, zamiast napędu optycznego można zamontować drugi dysk, dlatego też myślę o zakupie dysku SSD w przyszłości. Generalnie sprzęt nie powinien mnie zawieść przynajmniej przez najbliższe dwa lata :-)

Obawiałem się jeszcze rozdzielczości - zadeklarowana to 1440x900, ale okazuje się że w pełni wystarcza na moje potrzeby. Przyzwyczajony do Full HD na monitorze - nie zostałem zbytnio przytłoczony sporo mniejszą rozdzielczością, a wręcz przeciwnie. Czasami po prostu w ogóle nie odczuwam różnicy :-)

Sprzęt poleasingowy nie jest taki straszny jak piszą!

Niestety, różne mity chodzą wokół sprzętu poleasingowego. Racja, nie jest to sprzęt nowy -- ale za to ma swoje zalety, które tak naprawdę częstokroć potrafią przewyższyć nad tymi co do nowego sprzętu :-)

Na własnej skórze przekonuję się, że logika kupowania wszystkie co nowe jest czasami przesadą. Laptop, który kupiłem spokojnie wystarczy mi do blogowania, internetów, a także spełnia podstawowe założenia jak administrowanie, a także kodzenie.
Postawiony na nim Debian (pomimo, że mam naklejkę pod spodem z licencją na Windows 7 Pro) - redukuje mi pobór zasobów do zdecydowanego minimum, jednocześnie oferując dużą wydajność i komfort pracy.

Sprzęt za 800 zł spełnia pomyślnie zadania odpowiednika przynajmniej dwa albo trzy razy droższego... Polecam takie rozwiązanie osobom, które stoją przed kupnem nowego laptopa - czy czasem poleasingowy "złom" (złośliwie ujmując :P), nie będzie najlepszym rozwiązaniem? Rozważcie też i taką opcję :-)

Pozdrawiam,
GBM. 

sprzęt internet porady

Komentarze