reklama

Galaxy Note 7 znów pokazał, że nie jesteśmy posiadaczami własnych smartfonów

Strona główna Aktualności

O autorze

Na dziobie okrętu. Stawia znaczące nad znaczonym, lubi czapki z daszkiem, teorię gier, tłumaczenia maszynowe i karabiny maszynowe.

Zapoczątkowana z premierą pierwszego iPhone'a smartfonowa rewolucja, poza ogromem oczywistych nowości, przyniosła także zmiany w tym, jak myślimy o urządzeniach. A konkretniej o posiadaniu urządzeń. Ogromne możliwości zdalnej obsługi i kontroli nad urządzeniami, jakie posiadają producenci, sprawiają, że w zasadzie rzadko już dziś można mówić, że posiada się nie tylko smartfon, ale także całkowitą nad nim kontrolę.

Kolejny dobitny przykład takiego stanu rzeczy płynie do nas z Kanady. I nie, nie należy tutaj zważać na tamtejsze realia – to, że producent ma dziś większą władze nad urządzeniem niż jego nabywca można uznać za trend globalny. Równie dobrze, choć być może przy bardziej aktywnym sprzeciwie konsumentów, taka sytuacja mogłaby się zdarzyć gdziekolwiek, także w Polsce.

Sprawa dotyczy smartfonu, który sam w sobie stanowi problem. Mowa o niesławnym Samsungu Galaxy Note 7, którego wybuchające baterie mocno zachwiały reputacją koreańskiego producenta i w zasadzie pozbawiły iPhone'a 7 konkurentów do tytułu najlepiej sprzedającego się flagowca 2017 roku.

Jak wiadomo Samsung zrobił wiele, aby jak najwięcej egzemplarzy Samsunga Galaxy Note'a 7 zostało zutylizowanych. W zamian klienci mieli otrzymać inne urządzenia bądź zwrot pieniędzy. Nie brakło takich, którzy nie byli usatysfakcjonowani takim stanem rzeczy i w ogóle odmówili współpracy z Samsungiem, gdyż ich (wciąż) sprawny Note 7 całkowicie ich satysfakcjonuje.

Oczywiście stanowi to zagrożenie nie tylko dla ich bezpieczeństwa, ale także innych osób. Wykluczmy jednak na moment ten drugi element, zakładając, że z ryzykownego urządzenia posiadacz Note'a 7 będzie korzystać tylko w domu i nie będzie narażał na szwank zdrowia innych. Wydawać by się mogło, że ma prawo decydować o podobnych kwestiach na własną odpowiedzialność, nawet ryzykując własne zdrowie.

Otóż nie. Kanadyjski Samsung ogłosił bowiem, że od 15 grudnia uparci posiadacze Note'a 7 zostaną odcięci od sieci wszystkich tamtejszych operatorów komórkowych. Niemożliwe będzie zatem wybranie połączenia, wysłanie SMS-a, korzystanie z transmisji danych. Natomiast już od 12 grudnia niemożliwe będzie również połączenie się z Wi-Fi i korzystanie z Bluetooth.

Dość ironicznie wypada natomiast informacja, że za pomocą niebezpiecznych Note'ów można będzie... połączyć się z numerem alarmowym 911. Kanadyjski Samsung zdecydował, że warto zaryzykować (mimo że we wszystkich innych przypadkach zablokował urządzenie) i pozwolić, by użytkownicy przykładali potencjalnie wybuchowe urządzeni do głowy, ale tylko po to, by... wezwać pomoc.

Przykład jest wyolbrzymiony, wykazałem się też nie lada optymizmem, zakładając, że uparci użytkownicy Note'ów nie będą z nich korzystać na co dzień, np. w tłoku. Chodzi jednak o jaskrawe przedstawienie tego, jak wielką kontrolę mają dziś producenci sprzętu i oprogramowania. Dając subiektywnie nieatrakcyjną rekompensatę, mogą po prostu brutalnie wymuszać na klientach (lecz raczej nie właścicielach urządzeń) konkretne działania.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama