r   e   k   l   a   m   a
reklama

Galaxy S9 słabo się sprzedaje. W nowych smartfonach nie ma już nic interesującego?

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Przed rozpoczęciem tegorocznego MWC w Barcelonie autor napisał kilka słów o bajkach na trudne czasy w branży mobilnej, twierdząc że jest źle, a będzie jeszcze gorzej, producenci smartfonów nie bardzo potrafią bowiem znaleźć dróg wyjścia z technologicznego impasu, w jakim utkwili. I chyba napisał to w złą godzinę, bo kilka dni po tym Samsung ogłosił, że wycofuje się z wyścigu na innowacje w smartfonach, a pomniejsi producenci głównie na MWC licytowali się, który to bardziej upodobni swój sprzęt do iPhone’a X. A teraz analitycy zaczynają otwarcie mówić, że to równia pochyła. Ile firm wyleci ze smartfonowego biznesu w ciągu najbliższych 2-3 lat?

Koreańska agencja prasowa Yonhap tydzień temu sygnalizowała: – zainteresowanie nowym Samsungiem Galaxy S9 jest niższe niż oczekiwano. „Niższe” nie brzmi jednak jeszcze strasznie, może to tylko chwilowe zwątpienie konsumentów? Resztki optymizmu rozwiewa jednak Jeff Johnston, analityk z firmy Arthur Wood Research, który powołując się na swoje źródła u dystrybutorów mówi, że zamówienia na nowego flagowca mają być o połowę niższe niż były dla Galaxy S8. Samsung spodziewał się tymczasem wzrostu rok do roku na poziomie 10-15 procent.

Co się stało, że ludzie po roku nie chcą zapłacić 3599 zł za androidowego flagowca (w podstawowej wersji S9), dzięki któremu ich życie stałoby się hmm… no właśnie? Lepsze? Johnston twierdzi że konsumenci przestają wierzyć w bajki opowiadane im przez marketing producentów. Ludzie zaczęli wymieniać smartfony w o wiele wolniejszym tempie, w miarę jak ich nowe funkcjonalności przestały być interesujące. Analityk mówi więc otwarcie: sprzedaż smartfonów zaczęła coraz szybciej spadać.

Ten problem nie dotyka tylko Samsunga i innych producentów sprzętu z Androidem. Ucierpi też Apple jak również dostawcy komponentów, m.in. Qualcomm i Broadcom. Inwestorzy Apple’a już mają być na krawędzi, ale prawdziwe rozczarowanie dopiero przyjdzie w kilku najbliższych kwartałach. Co bowiem firma z Cupertino ma dziś do zaoferowania poza koszmarną monobrwią na swoim flagowcu? Pamiętamy, że podczas prezentacji iOS-a 11, jedną z głównych atrakcji były animowane emoji, odzwierciedlające wyraz twarzy wysyłającego. Największe poruszenie w mediach wzbudziło oczywiście poniższe emoji. Niechciana metafora kierunku rozwoju techniki.

Innowacyjne animowane interaktywne emoji Apple (źródło: emojipedia)

Brak pomysłów to jednak nie wszystko, co gnębi producentów. Wdali się w wyścig na cyferki, na którym wszyscy przegrywają. Modele kolejnych generacji smartfonów stają się coraz droższe w produkcji. Według analityków z IHS Markit, koszt wyprodukowania (komponenty plus montaż) jednego egzemplarza Samsunga Galaxy S7 wynosił ponad 307 dolarów. Za wyprodukowanie egzemplarza Galaxy S8 trzeba było już zapłacić ponad 350 dolarów. Nowy Galaxy S9 może kosztować niespełna 400 dolarów – a gdzie koszt prac badawczo-rozwojowych?

Zapotrzebowanie na nowe flagowe smartfony wróci zapewne dopiero wraz z jakimś przełomowym wynalazkiem, np. elastycznymi ekranami i obudowami, czy też nową generacją akumulatorów pozwalających na ładowanie raz na tydzień. Póki do tego nie dojdzie sprzedawać jakoś będą jedynie ci producenci, którzy ze swoich produktów uczynili przedmioty kultu. Niekoniecznie musi to być iPhone X, sprzęt butikowy, taki jak Light Phone 2, jest tu jeszcze bardziej obiecujący.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieTest najlepszych telewizorów na Mundial