Game Boy nie tylko maszyną do gier. Odnaleziono niesamowite akcesorium po 28 latach

Strona główna Aktualności
fot. DidYouKnowGaming? - Game History Secrets
fot. DidYouKnowGaming? - Game History Secrets

O autorze

Nintendo Game Boy po dziś jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych konsol przenośnych. Mało jednak kto wie, że ta ikona lat 90. miała szerszy zakres funkcji niż tylko granie. Jeden z historyków gier wideo właśnie natrafił na pewno małe znane akcesorium, zwane WorkBoy.

WorkBoy to mikrokomputer z klawiaturą, który podłącza się do Game Boya poprzez kabel Game Link. Jego funkcje w roku 1992 (bo wtedy miał być wydany) były bardzo zaawansowane jak na swojej czasy. Można go nazwać prototypem urządzeń typu PDA. Work Boy pozwalał na m.in. tworzenie własnego harmonogramu dnia, dawał dostęp do kalendarza, zegara, książki adresowej/telefonicznej, a także narzędzi do konwersji walut i temperatur. Aplikacji było łącznie dwanaście.

fot. DidYouKnowGaming? - Game History Secrets / Nintendo Power

Został on zaprojektowany przez firmę Source Research and Development i wyprodukowany przez Fabtek Inc. (we współpracy z Nintendo). Miał on zostać oficjalnie wydany przez japońską korporację w roku 1992 (pokazano go na targach CES 1992). Niestety tak jednak się nie stało - głównie ze względu na wysoką cenę, która mogła przewyższać kosztującego wtedy 89,99 dolarów Game Boya.

Pozostały jedynie dwa prototypy, z czego na jeden z nich natknął się historyk Liam Robertson, prowadzący serwis i kanał YouTube "DidYouKnowGaming?". Zdołał on namierzyć założyciela firmy Fabtek, Franka Ballouza, który trzymał sprzęt w swoim posiadaniu i podarował go Robertsowi.

Ballouz nie posiadał egzemplarza Game Boya, żeby sprawdzić samemu Work Boya, więc wysłał Robertsonowi akcesorium z nadzieją, że po prostu zadziała. I tak właśnie było - z małym szkopułem. Work Boy wymagał specjalnego, osobnego kartridża.

Tak się fortunnie złożyło, że w ogromnym wycieku zasobów Nintendo w lipcu 2020 r. na jaw wypłynął właśnie ROM z kartridżem do Work Boya. Tym samym Robertson mógł go przetestować i stworzył z tego fascynujący, 27-minutowy materiał na swoim kanale YouTube.

© dobreprogramy
s