Najbardziej nieoczywisty sposób na więcej FPS i płynniejsze działanie WINDOWSOWYCH gier - instalacja Linuksa

Jesteś zapalonym graczem pecetowym i komputer jest Twoją główną platformą do gier? Na 99% masz na nim Windows 10. W związku z tym ta rada wydaje Ci się zapewne jeszcze dziwniejsza niż mnie, ale okej, ja też się nie spodziewałem. Ten sposób to - jak zapewne już wiesz, bo tytuły w przeciwieństwie do artykułów czytywane są jeszcze do końca - instalacja Linuksa jako drugiego systemu operacyjnego, obok Windowsa. Wystarczy do tego pendrive i jakieś 20GB miejsca na system (oczywiście warto również coś zarezerwować na instalację gry). Poniżej chcę się podzielić moimi świeżymi doświadczeniami.

Kilka uwag początkowych

  • Większe szanse na odnotowanie wzrostu wydajności na Linuksie w grach mamy raczej na maszynach niskiej i średniej mocy niż topowych konfiguracjach - najsilniejsze i najnowsze sprzęty które testowane są w benchmarkach, na starcie dostają równie topowe wsparcie, sterowniki itp. na Windowsie. Później sytuacja często się zmienia, a uwaga skupia się na kolejnych nowościach.
  • Dotyczy to tylko niektórych gier.
  • Sposób może się sprawdzić w przypadku niektórych konfiguracji sprzętowych, na innych efekt może być zupełnie odwrotny.
  • Wpis nie stara się przekazać, że Linux jest lepszy jako platforma do grania niż Windows - nie jest. Na Windowsie ruszy wszystko, nawet u zupełnie zielonego użytkownika. Na Linuksie ruszy prawie wszystko, ale odpalanie gier z Windowsa wymaga czasem więcej zachodu (głównie w przypadku gier poza Steamem).
  • Wpisem nie mam zamiaru też udowadniać technologicznej wyższości Linuksa nad Windowsem czy Mac OS (i osobiście mało mnie takie porównania interesują; Linux jest dla mnie po prostu jedynym OS, którego używając w 2020 roku można się czuć komfortowo będąc osobą przykładającą wagę do kwestii takich jak prawo do prywatności i posiadanie kontroli nad swoim sprzętem i danymi, ale nie o tym tutaj).

Z serii 'Urzekła mnie Twoja historia'

Pomimo, że jestem zarówno graczem jak i użytkownikiem Linuksa, było to zaskoczenie. Od dawna prym u mnie wiodą konsole - komputer wykorzystywałem do grania raczej okazjonalnie, głównie do prostych tytułów niezależnych, a gdy chciałem czasem uruchomić coś większego - odpalałem Windowsa (ostatnią grą jaką skończyłem w ten sposób był Metal Gear Solid: Phantom Pain).

W związku z uzbieraniem się dość sporej biblioteki tytułów - bądź to nabytych za grosze, bądź rozdawanych za darmo, ostatnio postanowiłem uruchomić coś na moim laptopie.

Oczywiście wiedziałem, że od kilku lat granie na Linuksie w tytuły z wersją natywną dla pingwina (których powstaje naprawdę dużo odkąd Valve wybrało Linuksa jako swoją "ulubioną" platformę) jest zupełnie komfortowe, ale oczywistym wydawało mi się, że tytuły dość nowe, w wersji Windowsowej powinny działać lepiej na Windows 10.

Otóż... już nie zawsze

Sporo się zmieniło. Mój laptop z "gamingowym" nie ma nic wspólnego - całkiem mocny i7 ósmej generacji, ale karta graficzna typowa do pracy biurowej. Z ciekawości jednak uruchomiłem Windows 10 i zainstalowałem kilka bardziej wymagających gier. Zgodnie z moimi oczekiwaniami było źle. Stary Deus Ex: Human Revolution na starcie nie miał na szczęście problemów, ale już 19 FPS w Kingdom Come: Deliverance nie wyglądało dobrze. Pokaz slajdów w Shenmue III tym bardziej. Przygodę mógłbym tu zakończyć, ale po ostatnich doniesieniach dotyczących rozwijanej przez Valve na bazie projektu Wine warstwy kompatybilności Proton postanowiłem z ciekawości spróbować pod Linuksem - dokładniej Kubuntu 20.10.

Efekt? W Kingdom Come 25 FPS (nadal nie mam zamiaru tak grać, ale to jednak 25% więcej) Shenmue III natomiast nagle stało się grywalne na niskich ustawieniach. Również Alan Wake poradził sobie lepiej. Z testowanych gier tylko Deus Ex działa wolniej - w pełni grywalnie, ale potrzebuje kilku sekund więcej na początku każdego poziomu. Mój Dell ewidentnie preferuje Linuksa i wątpię, żeby na wielu maszynach efekty były aż tak dobre, ale zawsze warto sprawdzić.

* Dla jasności porównania - użyta była świeża instalacja Windows 10 z najnowszymi sterownikami Radeon, bez dodatkowego oprogramowania, a po drugiej stronie niemodyfikowane Kubuntu 20.10 bez instalowanych żadnych dodatkowych sterowników. Gry na Linuksie uruchamiałem bezpośrednio ze Steama (nie wymaga to żadnej dodatkowej konfiguracji), a w przypadku tytułów, których nie mam na Steamie - niezawodny Lutris zajął się konfiguracją za mnie.

Na KDE uzyskałem odrobinę lepszą wydajność niż w przypadku GNOME.

Podsumowanie

Oczywiście tak jak wspominałem na początku tekstu, dotyczy to konkretnych konfiguracji sprzętowych i niektórych gier, niemniej rozwój jaki następuje w ostatnim czasie (w czym spora zasługa Valve) jest naprawdę niesamowity. Dość niespodziewanie dotarliśmy do punktu, gdy nawet będąc graczem pecetowym i chcąc wycisnąć ze sprzętu jak najwięcej, warto zainstalować linuksową dystrybucję na dysku obok Windowsa.

Jaki Linux dla gracza? LINK

* Wpis pochodzi od autora bloga GeekOrganic - https://geekorganic.wordpress.com

Jeżeli jesteś zainteresowany podobnymi, zapraszam do zostawienia polubienia na FB, dodania do RSS itd. - dla niezależnych blogów takich jak GeekOrganic to wielka rzecz. Dzięki!