Gen 11. Nadchodzące karty graficzne Intela z pełnym wsparciem w Linuksie

Strona główna Aktualności
Fot. Materiały prasowe
Fot. Materiały prasowe

O autorze

Użytkownicy Linuksa, preferujący sterowniki otwartoźródłowe mają powód do zadowolenia. Wiemy, że Gen 11, nowej generacji zintegrowana grafika dla m.in. układów Ice Lake i Elkhart Lake, może już poszczycić się finalnym wsparciem w kodzie otwartego sterownika OpenGL/Vulkan. Intel pragnie zachować aktualny trend i od początku zapewnić jak najlepszą kompatybilność.

Z nadchodzącym cyklem jądra Linux 5.2, sterownik Intel i915 DRM przestaje uważać Gen 11 za sprzęt "eksperymentalny". Co więcej, przestrzeń użytkownika jest ponoć całkowicie gotowa na następną generację – informuje Michael Larabel z "Phoronix".

Programista open source Intela, Jason Ekstrand, usunął ostrzeżenia o niekompletnej obsłudze Gen 11 z repozytorium Mesa. Zarówno dla sterownika i965 OpenGL, jak i ANV Vulkan, wsparcie dla grafiki Gen 11 uważane jest za kompletne. "Powinna działać całkiem wydajnie" – czytamy. Do tej pory, gdy używa się sterowników OpenGL/Vulkan z Gen 11, w czasie inicjacji pojawia się ostrzeżenie.

Coś więcej niż wyświetlanie pulpitu

Wiadomo, że z uwagi na dobrą kompatybilność układy graficzne Intela często są dla użytkowników Linuksa pierwszym wyborem. Problem tkwi w wydajności, gdyż 24 jednostki wykonawcze (EU) w obecnej Gen 9 nadają się co najwyżej do wyświetlania pulpitu i naprawdę prostych gier.

Technicznie rzecz biorąc, te 24 EU rozbito pomiędzy trzy bloki strukturalne. Gen 11 ma takich bloków otrzymać osiem, co daje aż 64 jednostki przy proporcjonalnie większych rejestrach i pamięci L1. Efekt? Intel mówi o 1 TFLOPS mocy obliczeniowej w obliczeniach zmiennoprzecinkowych pojedynczej precyzji. Uwzględniając poprawki w samej architekturze, Gen 11 ma kompletnie wyprzeć z rynku najprostsze karty dedykowane, takie jak na przykład popularny GeForce MX 150.

Karty graficzne "Linux-ready"

Dla kogoś, kto wykorzystuje komputer głównie do pracy i multimediów, a takie są przecież wymagania lwiej części posiadaczy Linuksa, Gen 11 zdaje się być świetną propozycją. Zwłaszcza jeśli uzyska równie dobre wsparcie programowe, co poprzednie karty graficzne Intela. (A pamiętajmy jeszcze o zestawie nowych dekoderów i sprzętowym mapowaniu tonów w HDR).

Przy okazji – ciekawe, co w przypadku Linuksa i dedykowanych kart graficznych Intel Xe, na rok 2020. Bardzo prawdopodobne, że niebiescy pójdą tą samą drogą.

© dobreprogramy
s