r   e   k   l   a   m   a
reklama

Google i Apple bronią muzyki Taylor Swift przed piractwem na Telegramie

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

Telegram cieszy się coraz większą popularnością wśród internautów, poszukujących komunikatora lekkiego, uniwersalnego, bezpiecznego i wolnego od cenzury. Jednak ta wolność od cenzury ma swoje granice nawet w Telegramie. Czasem stworzony przez Pawła Durowa komunikator musi coś złożyć w ofierze, by pozostać dostępnym dla zwykłych użytkowników. Taki właśnie los spotkał kanał @top_pop, wykorzystywany nie tylko do rozsyłania informacji o nowej muzyce, ale czasem też do udostępniania całych albumów popularnych gwiazd estrady.

Wykorzystanie komunikatora do piractwa nie jest niczym nowym – możliwość łatwego pisania botów, które przeszukują sieć, a następnie prezentują ciekawe znaleziska subskrybentom kanału czy grupy sprawiła, że wiele osób korzysta z tego jako z dodatkowej obok komunikacji funkcji Telegrama. Jak poszukać, to znajdzie się setki takich kanałów i grup.

Udostępnianie plików na małą skalę w prywatnych grupach jest oczywiście nie do namierzenia, jednak gdy robi się to przez publiczne kanały, w końcu zainteresować się muszą właściciele praw autorskich. Tak właśnie stało się z @top_pop. Operator kanału, Anton (sic!) Wagin, w pewnym momencie otrzymał powiadomienie o blokadzie od samego wydawcy Telegrama. Każdy, kto próbowałby na kanał wejść, czy to za pomocą aplikacji mobilnej, desktopowej czy webowej, dostawał komunikat o jego zablokowaniu za naruszenie praw autorskich.

Powodem blokady miało być nielegalne udostępnianie albumu „Reputation” amerykańskiej supergwiazdy pop, Taylor Swift. Co jednak najbardziej w tym wszystkim interesujące, to nie organizacje zbiorowego zarządzania prawami autorskimi zmusiły wydawcę Telegrama do takiego działania.

Z przedstawionych przez Pawła Durowa wyjaśnień wynika, że to przedstawiciele Apple i Google nawiązali w tej sprawie kontakt, grożąc zablokowaniem dystrybucji Telegrama w sklepach App Store i Google Play, o ile komunikator nie zablokuje kanału wykorzystywanego do piracenia treści należących do Universal Music.

Durow wyjaśnia, że nie miał wyboru, wskazując na oficjalne FAQ aplikacji. Misją Telegramu jest dostarczenie bezpiecznego środka komunikacji, działającego na całej planecie. Aby móc to realizować tam, gdzie jest to najbardziej potrzebne, i móc dalej rozprowadzać swoje oprogramowanie przez sklepy z aplikacjami, musi oferować system zwalczania nielegalnie rozpowszechnianych treści. Dotyczy on oczywiście tylko publicznie dostępnych informacji, takich jak zestawy naklejek, kanały i boty. Wszystko to, co pozostaje w rozmowach prywatnych, cenzurowane być nie może, ze względów technicznych.

Cała sprawa pokazuje jednak potęgę monopolu oficjalnych sklepów z aplikacjami na urządzenia mobilne – twórcy oprogramowania mobilnego zmuszeni są do spełniania każdego kaprysu Apple i Google w stopniu niewyobrażalnym dla producentów oprogramowania na Windows. Otwarty model dystrybucji na relatywnie otwartą platformę Microsoftu sprawiał przecież, że niezależni deweloperzy robili co chcieli, a Microsoft nie mógł uczynić nic, by ich przed tym powstrzymać. Niestety, wydaje się, że w przyszłości to raczej Windows pójdzie w stronę iOS-a, niż odwrotnie, i te czasy swobody oprogramowania na desktopie w końcu miną. Obrońcy praw autorskich na pewno docenią stan rzeczy, w którym nie będzie można już zainstalować na Windows PC jakiegoś uTorrenta.

W naszej bazie oprogramowania znajdziecie Telegram na Androida, iOS-a i Windows Phone’a. Dostępna jest także wersja przeglądarkowa oraz klienty przeznaczone na Windowsa, macOS-a oraz Linuksa.

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNa Facebooku zamówisz hydraulika. Nowość w Marketplace