reklama

Google ogranicza darmowe Google Apps

Strona główna Aktualności

O autorze

Administrator infrastruktury obsługującej portal dobreprogramy i pasjonat nowych technologii spod różnych znaków. Przed pracą miłośnik gry w squasha, po pracy fan Formuły 1.

Google ograniczyło do 50 liczbę użytkowników na jedną firmę, którzy mogą bezpłatnie korzystać z pakietu aplikacji on-line Google Apps.

Google Apps to pakiet między innymi takich aplikacji jak Gmail, Calendar czy Docs przeznaczony dla firm. Można z niego korzystać bezpłatnie, zgadzając się na oglądanie reklam lub zapłacić 50 dolarów za użytkownika i mieć dodatkowo większą przestrzeń dyskową oraz szereg dodatkowych korzyści. Wersja bezpłatna pomimo braku dodatków wydaje się jednak bardzo atrakcyjną ofertą, jest jednak jeden mankament - posiada limit użytkowników. I tu pojawia się problem.

Początkowo, po starcie usługi w 2006 roku limitu użytkowników nie było. Dopiero w lutym 2007 roku (wraz z wprowadzeniem wersji płatnej Premium) pojawił się limit na poziomie 200 osób. Szybko jednak liczba ta została zmniejszona do 100, a teraz nawet do 50. Zmieniła się również strona główna oferująca zapisanie się do usługi - zamiast porównania wersji bezpłatnej i płatnej teraz użytkowników widzi jedynie opis wersji płatnej z możliwością "bezpłatnego przetestowania". By zobaczyć porównanie, trzeba wejść w witrynę głębiej.

Google przyznaje, że zdecydowana większość spośród ponad miliona użytkowników Google Apps to użytkownicy wersji bezpłatnej. Nietrudno więc odgadnąć cel wprowadzonych zmian w limitach i na stronie głównej - firma chce przyciągnąć więcej klientów płatnej wersji Premium. Przy okazji na jaw wyszła jeszcze jedna ciekawostka - Dave Girouard z Google przyznał, że do tej pory limity nie były tak naprawdę przestrzegane, wystarczył e-mail do administratora i ograniczenie do 200 czy 100 użytkowników znikało.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić