Google powiększa możliwości aplikacji przeglądarkowych dla Chrome, masowej migracji użytkowników nie widać

Strona główna Aktualności

O autorze

Wciąż nie wygląda na to, by przeglądarkowe aplikacje stały się dla użytkowników Chrome'a realnym zamiennikiem dla przynajmniej niektórych aplikacji desktopowych. Pomimo intensywnego promowania takich rozwiązań przez Google w jego Chrome Web Store, wszelkiej maści zestawienia 5 najlepszych aplikacji dla Chrome zawierają najczęściej niewiele ponad webowe aplikacje od Google'a – Dokumenty, Dysk czy offline'owego Gmaila. Czyżby zatem nie było większego zainteresowania przekształcaniem przeglądarki w platformę uruchomieniową dla aplikacji (chyba że jest to przeglądarkowy Notatnik – data:text/html, <html contenteditable>) ? Twórcy Chrome'a się nie poddają, wprowadzając do niego nowe mechanizmy, pozwalające na lepszą integrację z pulpitem systemu operacyjnego i online'owymi usługami Google'a.

Wyprowadzenie oprogramowania dla przeglądarki poza samą przeglądarkę już się dokonało – Chrome 26 przyniosło m.in. znany z systemu Chrome OS launcher, pozwalający na uruchamianie aplikacji w formacie Packaged Apps (czyli napisanych w JavaScripcie i mających pełen dostęp do API Chrome). Można je było włączać, wyłączać, odinstalowywać tak samo, jak aplikacje natywne, bez otwierania okna przeglądarki (choć w tle Chrome „zjadało” oczywiście RAM i moc procesora). W porównaniu jednak do aplikacji natywnych brakowało im możliwości odwołania się do zasobów sprzętowych komputera – aż do teraz.

Chrome 29, które trafiło właśnie do deweloperskiego kanału wydawniczego, usuwa sporo z dotychczasowych ograniczeń. Dodano nowe interfejsy programowania i rozszerzono stare, dzięki czemu możliwe stało się m.in.:

  • Wykorzystanie przez przeglądarkowe aplikacje urządzeń podłączanych przez Bluetooth – bazujący na wersji 4.0 protokołu Bluetooth API pozwala na bezprzewodową komunikację nie tylko ze smartfonami czy głośnikami, ale też sprzętem działającym w trybie Low Energy, takim jak np. czujniki kardio.
  • Komunikowanie się aplikacji przeglądarkowych z aplikacjami natywnymi poprzez Native Messaging API; tutaj programiści Google'a wspominają o sterownikach urządzeń elektronicznych, takich jak czujniki ruchu czy skanery.
  • Automatyczne uwierzytelnianie użytkowników za pomocą protokołu OAuth 2.0, bez konieczności podawania loginu i hasła, możliwe dzięki Identity API. Co warte uwagi, interfejs ten nie ogranicza się tylko do Google'a jako dostawcy tożsamości, można skorzystać z usług stron trzecich, np. GitHuba. Identity API pozwala też aplikacjom przeglądarkowym na dostęp do innych usług Google'a, np. Dysku czy Google+.
  • Sprzedawanie produktów i usług bezpośrednio z poziomu aplikacji poprzez In App Payments API, bazującym na systemie płatności mobilnych Google Wallet.
  • Pomiar wykorzystania aplikacji przeglądarkowych przez użytkowników za pomocą Analytics API: teraz można ocenić realne zainteresowanie użytkowników taką aplikacją tak samo, jak mierzy się zainteresowanie użytkowników stronami internetowymi.

Rozbudowano także Media Gallery API – zmiany umożliwiają aplikacjom przeglądarkowym Chrome odczytywanie lokalnych mediów na dysku (za zgodą użytkownika). Domyślną galerią mediów stała się biblioteka muzyki programu iTunes.

Czy to wszystko pomoże w zwiększeniu popularności Packaged Apps? Z Chrome Web Store można się dowiedzieć, że aplikacje te łączą zalety witryn internetowych i natywnych aplikacji. Działają offline i na każdym komputerze, zawsze pozostają aktualne i mogą komunikować się z urządzeniami takimi jak dyski USB i głośniki Bluetooth. A mimo to, zainteresowanie nimi, w porównaniu do liczby użytkowników Google Chrome, pozostaje niewielkie – nawet tak intensywnie promowane „apki”, jak klient zdalnego pulpitu 2x RDP, program do rysowania diagramów Gliffy czy klient BitTorrenta jstorrent nie mają nawet 10 tys. użytkowników. W sytuacji, gdy są to w praktyce jedyne dostępne aplikacje dla google'owego Chrome OS-a, wynik ten pozostawimy najlepiej bez komentarza.

© dobreprogramy

Komentarze