reklama

Google z nowym logo na nowe czasy. To ukłon w stronę Alphabetu?

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

305 bajtów – tyle może zajmować w swojej najmniejszej formie nowe logo Google, mające odzwierciedlać nowe sposoby, na jakie ludzie odwiedzają Google. Dyskutować o umiejętnościach zatrudnionych w Mountain View projektantów można długo, ale nie sposób zaprzeczyć temu, że nowa forma jest po prostu lżejsza i jakby bardziej zabawna. Dla porównania, dotychczasowe logo zajmowało około 14 tys. bajtów.

Który to już raz Google zmienia swoje logo w ciągu tych ostatnich kilkunastu lat, tego już nie jesteśmy pewni, ale pewni jesteśmy, że nie jest to zmiana po raz ostatni. Obecne logo to dobre logo na nasze czasy, w których usługi wielkiego G trafiają do użytkowników już wcale nie przede wszystkim przez stronę internetową w przeglądarce, ale poprzez przeróżne aplikacje i urządzenia, od smartfonów po telewizory, a niektórzy mogą je zobaczyć nawet na wyświetlaczu samochodowego centrum multimediów.

Nowe logo to także ukłon w stronę typografii użytej w logotypie firmy Alphabet, czyli holdingu, do którego dziś Google należy. Pozbycie się szeryfowego fontu, delikatniejsze barwy – to wszystko nie jest przypadkowe. To także forma, która ma łatwo pokazywać, jak Google działa dla swoich użytkowników, czy to przez pismo, mowę czy dotyk.

Wraz ze zmianą logo firmy dostajemy oczywiście modernizację identyfikacji wizualnej wykorzystywanej w innych usługach. Pojawia się w nich nowa forma G, w szczególności w wyszukiwarce (kolorowe G) i Google+ (białe, monochromatyczne G na czerwonej tarczy, z cieniem zgodnym z Material Design).

Wszystkie te zmiany będą w ciągu najbliższych dni trafiały do produktów i usług firmy z Mountain View, tak że pewnie o starym szeryfowym logo zapomnimy bardzo szybko.

© dobreprogramy
reklama

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieNie wiemy, co jemy - państwowe badania to kropla w morzu. Projekt FoodRentgen chce to zmienić