Google zamyka Mobile Network Insights do monitorowania jakości sieci komórkowej

Strona główna Aktualności
Google zamyka Mobile Network Insights. To usługa monitorowania jakości sieci komórkowej. (fot. DobreProgramy)
Google zamyka Mobile Network Insights. To usługa monitorowania jakości sieci komórkowej. (fot. DobreProgramy)

O autorze

Czyżby Google czuło na swoich plecach oddech niezadowolonych użytkowników i różnych organów państwowych z wielu zakątków świata? Firma wycofała się z usługi monitorowania jakości sieci komórkowej na potrzeby operatorów strukturalnych telefonii bezprzewodowej.

Jak podaje Reuters, firma Google (a właściwie Alphabet Inc) zrezygnowała z projektu, w którym gromadziła dane na temat zasięgu telefonii komórkowej i szybkości połączenia internetowego w danej lokalizacji przez posiadaczy smartfonów z systemem Google Android. Gigant z Mountain View nie podał przyczyny takiej decyzji, ale można mieć pewne przemyślenia na ten temat.

Google Mobile Network Insights przetrwało tylko dwa lata

Usługa miała swój początek nie tak dawno temu, bo jej uruchomienie to marzec 2017 roku. Operatorzy mogli na jej podstawie za darmo zdobyć mapy pokazujące zasięg i jakość sieci. Z racji tego, że 75% smartfonów na świecie ma właśnie Androida, było to świetne narzędzie dla firm telekomunikacyjnych. Przed wiosną 2017 roku operatorzy i tak przecież radzili sobie bez tej metody, więc świat się nie zawali, ale firmy nie są zadowolone z takiego obrotu spraw.

Dzięki informacjom dostarczanym przez Mobile Network Insights usługodawcy mieli lepszy pogląd na to, gdzie należy postawić nową stację telefonii lub zmodyfikować obecnie pracującą. Dane pochodziły tylko od użytkowników, którzy zdecydowali się udostępnić Google historię lokalizacji i użytkowania oraz diagnostykę. Następnie były łączone w większe statystyki, gdzie nie znajdowały się żadne indywidualne informacje poszczególnych użytkowników. I takie finalne efekty mógł otrzymać operator.

Google dmucha na zimne

Mimo takiej metodologii, Google zapewne obawiało się reakcji użytkowników i państwowych organizacji odnośnie kwestii gromadzenia i udostępniania danych. Widać ryzyko ewentualnych zatargów z władzami (chociażby w zeszłym roku UE wprowadziło w życie rozporządzenie RODO) i niezadowolenie wcześniej nieświadomych użytkowników, to wystarczające powody. Przecież często szczegóły na temat gromadzenia i udostępniania danych nie są jasne dla typowych uwytkowników.

Fale krytyki gigantów technologicznych po ujawnieniu nasłuchiwania urządzeń smart home w nieodpowiednich momentach, liczne mniejsze i większe przypadki wycieków danych czy chociażby sprawa Facebooka i Cambridge Analytica zapewne też nie były bez znaczenia dla omawianej decyzji Google. Czyżby zapobiegawcze kroki były teraz w modzie branży IT?

© dobreprogramy