Google zamyka usługę darmowego Wi-Fi: w niektórych lokalizacjach nie przetrwała 3 mies.

Strona główna Aktualności

O autorze

Google powiadomił o zamknięciu usługi Station, której celem było zapewnienie darmowego Wi-Fi dla mieszkańców krajów rozwijających się. Spółka nie ukrywa, że program był nieopłacalny.

Tak, nieopłacalny – bo nikt nie mówił tu o pro publico bono i jakimś przejawie filantropii. Google chciał zarabiać na wyświetlaniu reklam. Tam, gdzie nominalnie nie zarobiłby niczego, skoro mieszkańcy nie mieli dostępu do sieci. Usługa zadebiutowała w styczniu 2016 r. w Indiach na dworcu Mumbai Central, a później rozeszła na kilkaset innych lokalizacji, m.in. w Indonezji, Meksyku, Brazylii i RPA.

Choć w kulminacyjnym momencie, w czerwcu 2018 r., Google podawał, że ma 8 mln użytkowników darmowego Wi-Fi miesięcznie, z czego każdy zużywa średnio 350 MB danych, finalnie przedsięwzięcie okazało się nieopłacalne. Można się domyślić, że monetyzacja była niższa niż zakładano.

Mimo że jeszcze w listopadzie 2019 r. powstało 125 nowych punktów dostępu, a do listy wspieranych dołączył nowy kraj, RPA, program Station odchodzi w zapomnienie. Nie oznacza to jednak, że wbudowane w jego ramach punkty Wi-Fi znikną. Google i tak nie budował ich sam, korzystając z umów z lokalnymi przedsiębiorcami. Teraz infrastruktura powróci w macierzyste ręce. Przykładowo, indyjska firma RailTel już zdążyła ogłosić, że wsparcia nie przerwie.

Co to oznacza w skali globalnej? Na pewno jest to swoista porażka modelu biznesowego opartego wyłącznie na reklamach, w którym swego czasu giganci upatrywali szansy na zdobycie rynków wschodzących. Fakt faktem darmowe Wi-Fi to nie tylko Google Station, ale także chociażby projekt Internet.org autorstwa Facebooka. Ten drugi niby jeszcze się trzyma. Ale jak długo?

© dobreprogramy
s