Gry muszą zawierać błędy, bo twórcy mają zbyt mało czasu na ich usunięcie

Strona główna Aktualności

O autorze

Tytuł brzmi absurdalnie? Moim zdaniem – tak. A musicie wiedzieć, że jest to opinia jaką wygłosił pan Roby Atadero z Obsidian Entertainment, starszy programista studia odpowiedzialnego m.in. za Fallout'a: New Vegas i serię Neverwinter Nights, podczas swojego wystąpienia na Uniwersytecie Kalifornijskim w Riverside.

Jak zdradził pan Atadero, błędy w każdej grze są klasyfikowane na trzy kategorie. Jedynie występowanie błędów kat. A, które na przykład uniemożliwiają ukończenie fabuły jest wystarczającym powodem do wstrzymania premiery. Idąc dalej, błędy kat. B usuwa się na ogół w łatce premierowej albo tuż po premierze. Wreszcie, pojawia się kat. C, czyli błędy doskonale przez twórców znane, ale na tyle – ich zdaniem – mało istotne, że bagatelizowane na rzecz „ważniejszych spraw”.

Według przedstawiciela Obsidian Entertainment problemem jest zbyt mała ilość czasu, jakim dysponują deweloperzy. Wydawcy nie chcą przesuwać premier, więc zespoły muszą pracować pod stałą presją terminu. Na dodatek poziom skomplikowania współczesnych produkcji sprawia ponoć, że wyeliminowanie jednego problemu często rodzi kolejny i produkcja się przedłuża.

– Każda gra, którą dostarczyłem, zawierała wiele błędów na starcie. I to nie jest coś około dziesięciu, ale setki – stwierdza wprost programista, podając za przykład Fallout'a 76

Niestety jak na dłoni widać tym samym, że w temacie lapsusów występujących w grach raczej nie możemy liczyć na poprawę, skoro twórcy sami wprost informują o polityce wydawców nastawionej na taśmowe wypychanie kolejnych produkcji na rynek. Ale, ale... ktoś zdziwiony?

© dobreprogramy