Historia Motoroli Rokr E1, czyli krótka opowieść o tym, jak Apple odbiło się od rynku telefonów

Strona główna Aktualności
Każdy sukces rodzi się w bólach. Źródło: Depositphotos
Każdy sukces rodzi się w bólach. Źródło: Depositphotos

O autorze

Patrząc z perspektywy czasu na dzisiejszy rynek elektroniki użytkowej, mogłoby się wydawać, że wszystko, czego dotknie Apple, zamienia się w złoto. Szczególnie jeśli mowa o urządzeniach przenośnych, powstałych pod okiem legendarnego Steve'a Jobsa. iPod, iPhone, iPad – wszystko to sprzęt, który osiągnął niebywały sukces komercyjny, stając się przy tym wyznacznikiem licznych trendów, a w efekcie – inspiracją dla konkurencji. Ale nie zawsze tak było.

Dzisiaj niewielu zdaje sobie sprawę, że zanim w 2007 r. pierwszy model iPhone'a zapoczątkował rozwój smartfonów w znanej do dzisiaj formie, firma z Cupertino zdążyła w związku z telefonami zaliczyć bardzo poważną wpadkę. A to za sprawą partnerstwa z Motorolą i niezwykle chaotycznej próby przeniesienia atutów iPoda na grunt komórek...

Telefony komórkowe zagrożeniem dla iPoda

Był rok 2005. Apple żyło wtedy migracją z PowerPC na x86 i prawdopodobnie nie miało mocy przerobowych, aby zaangażować się w jeszcze jeden duży projekt. Tymczasem iPod, który w tamtych czasach generował ponad 40 proc. przychodów korporacji, zaczynał odczuwać na plecach oddech konkurencji. I nie, nie chodziło o inne odtwarzacze sensu stricto, ale rosnący w siłę segment tzw. telefonów muzycznych, takich jak te z serii Walkman marki Sony Ericsson.

Bo też warto pamiętać, że w latach poprzedzających iPhone'a, czyli de facto dzisiejsze smartfony, rynek telefonów klasy wyższej szedł dwoma równoległymi torami. Z jednej strony stały odpowiadające definicji smartfona konstrukcje z systemem Symbian lub BlackBerry OS, anonsowane wtedy głównie jako biznesowe, z drugiej zaś – ograniczone pod względem programowym, ale kuszące relatywnie niezłymi aparatami czy właśnie odtwarzaczami muzyki modele codziennego użytku.

Jak już ustaliliśmy, zespół Jobsa nie był jeszcze w stanie pracować nad własnym telefonem, ale dysponował uwielbianą na całym świecie platformą iTunes. I oto w stylu zdecydowanie niepodobnym do regularnej polityki Apple zdecydowało się podjąć współpracę z innym podmiotem.

Zaskakujący mariaż i niezrozumiałe decyzje

Nie wiadomo dokładnie, dlaczego wybrano akurat Motorolę. Trzeba przyznać natomiast, że finalnie wyszło z tego mariażu coś na kształt średniowiecznego małżeństwa z przymusu, a przynajmniej obie firmy zachowywały się tak, jakby chciały możliwie najszybciej odbębnić zobowiązania i o wszystkim zapomnieć. Przy tak lekceważącym podejściu, wspólny projekt nie miał prawa się udać.

W założeniu, Motorola miała opracować telefon, do którego Apple przygotuje oprogramowanie iTunes. Wyszło tak, że nowego urządzenia nie przygotowano, jedynie nieznacznie modyfikując istniejący model E398 (zmiana obudowy na białą, z czarnej, dodanie dodatkowego przycisku i poprawa ekranu), model klasy najwyżej średniej – dodajmy; w plastikowej obudowie i z kiepskim nawet jak na ówczesne realia aparatem 0,3 MP. Nie wykazali się także programiści z Cupertino, którzy z jakiegoś powodu ograniczyli liczbę utworów w bibliotece do 100, pomimo obecności czytnika kart microSD. Dla odniesienia, iPoda reklamowano hasłem „1 000 piosenek w twojej kieszeni”.

Myślicie, że to koniec wpadek i dziwacznych decyzji? Bynajmniej – sam Steve Jobs, prezentując pierwszy telefon z odtwarzaczem iTunes, nie przygotował się dostatecznie dobrze i pomylił podczas omawiania głównej ponoć funkcji. Na dodatek tego samego dnia odbyła się premiera iPoda Nano, co z kolei rozzłościło szefa Motoroli, Eda Zandera. Ten grzmiał później w mediach, że Apple przyćmiło telefon swym flagowym produktem i upatrywał w tym przyczyn niskiej sprzedaży.

Szybki projekt, jeszcze szybsze zakończenie

Nigdy nie podano, ile egzemplarzy znalazło nabywców, aczkolwiek wsparcie dla słuchawki porzucono dokładnie rok po premierze, we wrześniu 2006 r., co niejako mówi samo za siebie. W czerwcu 2007 r. pojawił się z kolei pierwszy iPhone, który ostatecznie pogrzebał pamięć po tworzonym na kolanie projekcie z Motorolą. Co szczególnie zabawne, w dalszej kolejności dawni partnerzy udali się do sądu, rozpoczynając jeden z pierwszych głośnych sporów patentowych, niemniej nie było to bezpośrednio związane ze wspólnym projektem telefonu. (Ale za to świetnie podsumowuje wzajemny stosunek firm). I cóż, ręka w górę, ktokolwiek dzisiaj jeszcze pamięta o Motoroli Rokr E1.

© dobreprogramy