r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

HoloLens będzie z początku drogą zabawką, ale gry na nią rozbudzają wyobraźnię

Strona główna AktualnościROZRYWKA

Z jednej strony mamy wyścig zbrojeń w temacie gogli VR, a z drugiej firma Microsoft spokojnie i powoli rozwija swoją technologię HoloLens. Z początku będzie to niestety bardzo droga zabawka, bo jak ogłoszono wszem i wobec, wersje deweloperskie trafią do zainteresowanych za całe 3 tysiące dolarów. Przyjmowane są zapisy na premierowy rzut, który w rękach programistów znajdzie się w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Cały czas mowa przy tym o prototypie specjalnych okularów. Nie domknięto do końca specyfikacji, zdradza się jedynie, że HoloLens oparte ma być na procesorze z rodziny x86, do tego dojdzie 2 GB RAM, moduł Wi-Fi 802.11ac, a obraz przed oczami będzie odświeżany przynajmniej 60 razy na sekundę. Nie wiadomo, kiedy w przystępnej cenie ukończony już produkt trafi pod strzechy. W porównaniu do 350 dolarów, w które celują wytwórcy gogli VR, Microsoft ma przed sobą jeszcze długą drogę ku upowszechnieniu swojej propozycji. Na pewno jednak firma potrafi już narobić apetytu na swój sprzęt.

r   e   k   l   a   m   a

Promowana jest koncepcja mixed reality gaming, czyli łączenia świata rzeczywistego z komputerowo generowanym obrazem 3D na niego nakładanym. Na swojej konferencji wizjonerzy z Redmond pokazali Project X-ray, a więc przedsmak tego, jak wyobrażają sobie salonową rozrywkę przyszłości. Okazuje się, że HoloLens potrafi wymodelować w dłoni grającego broń (w tym przypadku konstrukcję bardzo podobną do Omni-klucza z Mass Effect), która potem porusza się odpowiednio z ruchem dłoni. Ma też kilka funkcji, od pistoletu laserowego, przez swoisty odkurzacz, po holograficzne działo plazmowe.

Po co to wszystko? By się bronić przed inwazją robotów z kosmosu oczywiście, wybijającymi dziury w ścianach i posyłającymi w naszą stronę kolejne latające jednostki. HoloLens doskonale dopasowywać ma nakładane na otoczenie projekcje do faktycznego kształtu pomieszczenia, a nawet obiektów w nim się znajdujących. Z każdej powierzchni potrafi zrobić portal do innego, wirtualnego świata, ale niemal realnego, na wyciągnięcie ręki. Szkoda, że najpierw celuje w klientów biznesowych, ale też NASA pewnie szybciej sypnie kasą, niż przeciętny, niezdecydowany Jan Kowalski...

© dobreprogramy
r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

r   e   k   l   a   m   a
r   e   k   l   a   m   a
Czy wiesz, że używamy cookies (ciasteczek)? Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień.
Korzystając ze strony i asystenta pobierania wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.