r   e   k   l   a   m   a
reklama

Idą zmiany w Google Play, by rozwiązać nie ten problem, co rozwiązać trzeba

Strona główna Aktualności

O autorze

Hodowca maszyn wirtualnych i psów, poza tym stary linuksiarz, bonvivant i śmieszek. W 2012 roku napisał na DP o algorytmie haszowania Keccak i wciąż pamięta, jak on działa.

W przyszłym tygodniu sklep Google Play będzie robił porządki na półkach. Dziś pęka on w brzegach od aplikacji, coraz trudniej użytkownikom połapać się w jego ofercie, szczególnie że pełno jest tam oprogramowania niskiej jakości, nafaszerowanego reklamami, czy wręcz otwarcie spamerskiego (nie wspominając już o zdarzających się wypadkach występowania malware). Receptą na to ma być… więcej kategorii.

Od 28 września w Play zadebiutują takie kategorie aplikacji jak sztuka i wzornictwo, motoryzacja, uroda, randkowanie, wydarzenia, kulinaria, dom i rodzicielstwo. Autorzy będą mogli do nich swobodnie przypisywać swoje programy i gry. Kilka kategorii zmieni nazwy – transport ma nazywać się teraz „Mapy i nawigacja”, a kategoria „Media i wideo” otrzyma nazwę „odtwarzacze i edytory wideo”.

Wprowadzenie nowych kategorii ma dać producentom oprogramowania większą szansę na sukces finansowy – coraz trudniej bowiem zarobić na aplikacjach na Androida. Z przedstawionych w lipcu br. przez dostawcę usługi analitycznej App Annie danych wynika, że choć liczba pobrań aplikacji ze sklepu Google’a jest dwukrotnie większa od liczby pobrań aplikacji z AppStore, to jednak przychody z nich są dwukrotnie mniejsze. Nie zaskakuje więc, że to na iOS-a powstaje większość nowego mobilnego oprogramowania, które dopiero później zostaje przeniesione na Androida.

Dodanie ośmiu nowych kategorii być może ułatwi użytkownikom wyszukiwanie interesujących aplikacji, ale raczej nie sprawi, że będą czuli się bezpieczniej. Trzeba to otwarcie powiedzieć – pobieranie mniej znanego oprogramowania ze sklepu Play może skończyć się źle. W tym miesiącu firma Lookout odkryła tam cztery aplikacje zawierające szkodnika Overseer, potrafiącego wykraść z telefonu sporo informacji – przydatnych np. do ataków spearphishingowych.

Sam rynek mobilnych aplikacji wydaje się zresztą hamować. Pokazała to firma badawcza comScore, informując w swoim raporcie, że co drugi posiadacz smartfona w USA nie pobiera już żadnych aplikacji mobilnych ze sklepów. Może po prostu wszystko to, czego większości użytkowników faktycznie potrzeba, jest już dziś na smartfonach preinstalowane?

© dobreprogramy
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze

reklama
Polecamy w WP TechnologieWP TechnologieMnóstwo maili o RODO zalało moją skrzynkę. Teraz wiem, kto o mnie pamięta