Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Jak stałem się (nie)szczęśliwym posiadaczem MacBooka Air

Oraz jak Microsoft od kilku miesięcy skutecznie rozjeżdża konkurencję na każdym kroku.

O tym, że sprzęt od Apple'a jest konkretnym i solidnym tworem nie trzeba chyba nikogo przekonywać - a przynajmniej nie tych, którym dane było na ich komputerach pracować. Szybkie, zwinne, bezawaryjne. Z pięknym system operacyjnym.

reklama

Oh, wróć...

Od przedszkola do OS X Yosemite

OS X od bardzo dawna kojarzył się wszystkim z pięknym, poważnie wyglądającym pulpitem oraz rewelacyjnymi ikonami o szczegółowości niespotykanej nigdzie indziej. Odwzorowanie realnych tekstur i wzornictwa jakie znamy z życia codziennego w aplikacjach na OS X było czymś, co wyróżniało OS X na tle innych systemów operacyjnych i przez długie lata było niedoścignionym wzorem do naśladowania. Wielu użytkowników spędzało godziny, dni, a nawet tygodnie na próbach uruchomienia tego cuda na swoim blaszaku, często z mizernym skutkiem.
Ale przyszedł czas na zmiany. Windows 8 stał się płaski jak deska, brzydki jak noc i wielu użytkownikom wydał się czymś na wzór zupy, do której kucharka wrzuciła co miała akurat pod ręką. ChromeOS, który nie był, nie jest i jeszcze długo nie będzie sensowną alternatywą dla Windows i OS X rozwija się w swoim tempie, ale również widać w nim prostotę na każdym kroku. Apple również zachciało być płaskie.

I im nie wyszło.

Wydaje mi się - i podkreślam, że to jest moja subiektywna opinia (jak zresztą cały ten wpis) - że Apple całkowicie niepotrzebnie spróbowało pójść za trendami, które pojawiły się w IT. Trend na spłaszczanie wszystkiego najbardziej odczuwalny stał się dla użytkowników Windows 8, którzy dostali 2 interfejsy, które mieszały się na każdym kroku i doprowadzały zwykłych użytkowników do szału. Apple Zostało przy gradientach, ale jednocześnie zlikwidowało to, co budowało przez lata - skeumorfizm. Nikt nigdzie nie robił tego tak dobrze.
Pozostały brzydkie zaokrąglenia (w iOS), pojawiły się wszędobylskie przeźroczystości, rozmycia, pstrokate kolorki, dziwne ikony jakby wzięte z innego świata (ikona preferencji systemowych w OS X 10.10 to jakaś pomyłka) i wiele więcej. Z prawdziwych zmian, które zapowiadało Apple - continuity, spotlight korzystającego z zasobów sieci oraz telefonowania z poziomu Maka większość międzynarodowej społeczności i tak nie skorzysta. Najgorsze jednak jest to, że na te zmiany każdy musi się godzić. Bo nie ma wyjścia, jeśli chce nadal tkwić w rezerwacie Apple - bądź co bądź nadal bardzo wygodnym.

Yosemite to strzał w kolano. Z armaty.

Gdy tylko pojawiła się wersja stabilna OS X 10.10 od razu pojawiły się jęki. Użytkownicy zgłaszali mnóstwo problemów. Najczęściej:


  • Problemy z wydajnością, zacinające się animacje i lagujące środowisko nawet na nowych Makach,
  • Problemy z akceleracją 3D. W niektórych przypadkach nie dało się grać na najniższych ustawieniach graficznych podczas, gdy w poprzedniej wersji OS X gra dawała radę na wysokich,
  • Drenowanie baterii. Od 100% do 0% w skrajnych przypadkach nawet 3h. Niewielki procent użytkowników doświadczył wydłużenia czasu pracy na baterii,
  • Artefakty graficzne,
  • Wywracające się bez powodu aplikacje,
  • Zamrażające się menu aplikacji,
  • Znikające tło paska menu,
  • Ciągłe problemy z WiFi i Bluetooth ciągnące się od pierwszej wersji Mavericksa,
  • Problemy z wyciekami w aplikacji Mail. Rekord to wyciek 63GB (!!!) pamięci.

Oczywiście problemów było o wiele więcej, te powyższe dotykały jednak największą część użytkowników. Sam doświadczyłem 7 z powyższych punktów (z wyjątkiem problemów z 3D i Mail.app).
Pierwsza aktualizacja miała naprawić WiFi i problemy z aplikacją pocztową. W większości przypadków problemy z WiFi nie zniknęły, a z Mail się pogłębiły.
Druga aktualizacja, która jest już w zaawansowanej fazie testów - dla dokładniejszego zobrazowania - wyglądała tak:


  • 10.10.2 beta 1: użytkownicy zgłaszają, że wywalają im się wszystkie przeglądarki z wyjątkiem Safari,
  • 10.10.2 beta 2: użytkownicy zgłaszają, że wywalają się już wszystkie przeglądarki, łącznie z Safari,
  • 10.10.2 beta 3: safari nie tylko wywala się po kilku minutach od uruchomienia ale w dodatku drenuje baterię, jak szalona.

Obserwując tok zdarzeń mam wrażenie, jakbym obserwował rozwój niszowej dystrybucji Linuksa, a nie systemu tworzonego dla profesjonalistów.

Na domiar złego użytkownicy iOS w wersji 8.1.2 zgłaszają problemy z.... Safari :) Do tego spadł czas pracy na jednym ładowaniu baterii.

Żeby się nie okazało, że w przypadku OS X 10.11 amejzingiem będzie samo to, że system działa :)

Co na to Microsoft?

Windows 8 i 8.1 były chłodno przyjętymi Okienkami. Wszędobylskie udziwnienia i próba jakby wciśnięcia na siłę interfejsu dotykowego na desktopy. Większość użytkowników kopnęła MS w cztery litery, a kupując nowe komputery szukała w pocie czoła takich z Windows 7. Windows 10 to zmieni. Ja tak nie myślę. Ja jestem tego pewien!

Oto lista ciekawszych nowości w Windows 10:


  • Pakiety, jak w Linuksach (nie wiem, jak będzie to dokładnie działało, ale brzmi ciekawie, prawda?),
  • Obsługa wirtualnych pulpitów i Expose,
  • Nowe możliwości Aero Snap,
  • Okienkowe aplikacie ModernUI, w dodatku responsywne,
  • Wieloplatformowość (przykro mi, Cannonical, nie będziecie pierwsi) - ten sam system na wszystkich urządzeniach - od zegarka po Xboxa,
  • Cortana - kto wie, do premiery może nawet w naszym języku,
  • Nowe animacje - także dla maksymalizowania i przywracania okien,
  • Gesty touchpada, podobne do tych znanych z OS X,
  • Powrót menu Start. Połączenie go z kafelkami. Uważam, że tak powinno być to rozwiązane od początku,
  • Likwidacja przeźroczystości w pasku u dołu ekranu,
  • Dużo poprawek w wyglądzie systemu, nowe - dużo bardziej dopracowane wersje aplikacji ModernUI (najnowszy build posiada m.in. nowy Sklep z możliwością zakupy Muzyki, filmów, gier i aplikacji),
  • Mniejsza instalka (według zapewnień MS),
  • Brak charm bar, który doprowadzał użytkowników do szału,
  • Nowe - oczywiście płaskie - ikony. Nadal w fazie tworzenia, finalne pewnie pojawią się niedługo przed premierą,
  • Nowe jądro systemu

Nowości jest więcej. Sporo zmienia się w wyglądzie. Zmiany nie są ogromne, ale zauważalne i wpływają pozytywnie na wygodę użytkowania i efekt końcowy. Mimo, ze nadal jest płasko, to wszystko wydaje się być czytelniejsze i mniej przypadkowe.
Microsoft niemal z każdym kolejnym buildem podkreśla, że wygląd ciągle jest poprawiany i nie powinniśmy oceniać niedopracowanych elementów dopóki nie zostaną wyraźnie poprawione. Przykładowo pasek powiadomień będzie wyglądał inaczej niż ma to miejsce w tej chwili. Poniżej na zachętę wideo przedstawiające najnowszy build Win 10 przygotowane przez portal WinBeta:

Jak widać jest spory postęp. 21-go stycznia Microsoft ujawni więcej informacji dotyczących Windows 10 - również w wersji dla smartfonów.
Oczywiście - może za wyjątkiem Cortany - wszystkie te zmiany będą dostępne dla wszystkich, a nie tylko dla wybrańców, jak w przypadku Apple. No i jak widać lista zmian jest dłuższa niż w przypadku Yosemite.

Co się dzieje z Apple? Wygląda na to, ze nic dobrego. Niedawno dla testów zainstalowałem Windows 10 na Bootcampie obok Yosemite. Wnioski? Proszę bardzo:


  • System działa płynniej i sprawniej od Yosemite,
  • Zjada na dzień dobry 1GB RAM, zamiast całych 4 (chociaż w zarządzaniu pamięcią nadal lepiej radzi sobie OS X),
  • WiFi działa bez problemu, Bluetooth również,
  • System startuje dosłownie w 10 sekund od wciśnięcia przycisku power, - Yosemite różnie, ale nigdy krócej niż 30s,
  • Procesor grzeje się bardziej niż w przypadku OS X,
  • Gesty touchapada z Win10 nie działają (w sumie nie wiem, czy nie zostały jeszcze wdrożone, czy po prostu Apple nie napisało jeszcze sterów),
  • Czas pracy na baterii- około 3,5h

Reasumując - Windows 10 w wersji Technical Preview działa na MacBooku Air zdecydowanie lepiej niż stabilny, załatany jedną aktualizacją OS X, który jest podobno dedykowany temu sprzętowi. Gwoli ścisłości - korzystam z MacBooka Air 13", z połowy 2013 roku. Jak widać Apple pisze lepsze sterowniki dla systemu konkurencji, niż dla swojego.

A co na to Google?

Google w międzyczasie pokazuje Material Design. Przez wielu stawiany za wzór. Płynne, piękne, spójne środowisko dla Androida. Zielony robocik w końcu stał się spójnym, dojrzałym i poważnym systemem mobilnym. Kolejne usługi Google dostają Material Design - pozostaje jedynie "zmaterializowanie" Chrome OS. Wygląda to tak, jakby w kwestii wzoru do naśladowania Google zamieniło się z Apple. Ba, sam uważam, że nawet MS robi teraz ładniejszy system i aplikacje. Ostatnie aktualizacje OneDrive dla WindowsPhone zdają się potwierdzać te słowa i pokazują, że i MS postawił w końcu na czytelność i usunięcie bałaganu ze swoich aplikacji.

Jak wygląda sytuacja i czemu wygrywa Microsoft?

Podsumowując Apple kręci się w kółko ze swoimi wiecznie niedopracowanymi aplikacjami i systemami. Nie dość, że zarówno iOS, jak i OS X działają z aktualizacji na aktualizację coraz gorzej to jeszcze Apple'owi dostaje się za przez wielu uważanego za brzydkiego iPhone'a 6. Niby jest tu w jakiś sposób spójne środowisko, ale osobiście nie byłbym gotów wydać dobrych kilkunastu tysięcy zł za duet iPhone/Mac, używając którego miałbym ciągłe uczucie, że siedzę na minie przeciwpiechotnej. Wystarczy, że Yosemite zaskakuje mnie co kilka dni losowymi błędami. Krótko ujmując jest jakiś ekosystem, ale uważam, że nie tyle zaczyna on wyglądem przypominać przedszkole, co pokój, który ktoś nieudolnie wykończył i powoli ze ścian zaczyna odchodzić tapeta.

Google ma swój ekosystem. Ma Androida, ma też ChromeOS. Zajął ogromny procent rynku smartfonów i tabletów, ale niewielki komputerów. Patrząc na to, czym jest system operacyjny Chrome nie zanosi się na to, aby Windows miał zostać wypchnięty z tronu. System komputerowy od Google'a to całkiem inna bajka. Reasumując jest ekosystem, ale decydując się na używanie wyłącznie usług Google na ChromeOS nie powinniśmy oczekiwać zbyt wiele. Chrome nie jest jeszcze wystarczająco dojrzałym systemem.

Na koniec zostawiłem Microsoft. Korporacja, z której w czasie, gdy rósł Android i wchodził na wojenną ścieżkę z iPhonami wielu się naśmiewało. Firma, która pokazała kilka lat temu Windows Phone 7 - dla wielu brzydki i niezrozumiały system mobilny pozbawiony dobrych rozwiązań i aplikacji. Microsoft, który pokazał później Windows 8 -zimno przyjęty system będący hybrydą wszystkiego, co się dało. Ni to system tabletowy, ni to desktopowy. MS brnął w to dalej. Teraz okazuje się, że pod koniec 2014 roku korporacja z Redmond ma najbardziej spójny, kompletny i atrakcyjny ekosystem. Windows 10 zachwyca i przez wielu już teraz został okrzyknięty następcą Windows 7. Ba - nawet legendarnego Windows XP! Windows Phone 8.1 jest dobrym systemem, któremu nie brakuje wiele do dojrzałości. Windows 10 na smartfony może również okazać się przełomowy - to okaże się 21-go stycznia. Microsoft pracuje nad DirectX 12, który pozwala robić przyzwoity sprzęt do gier nawet z Surface Pro3. Dx12 zadebiutuje oczywiście z Windows 10. Mamy zresztą Cortanę - nie tylko w Smartfonach - można znaleźć już nagrania, w których zaprezentowano Cortanę na Windows 10. Okienka stają się systemem wieloplatformowym. Zadziała od zegarków po komputery PC. Dostanie "nowe" jądro - 10.0. Na domiar tego wszystkiego Redmond uwolniło .NET i udostępni Visual Studio za darmo.

Wow

Obserwując Microsoft w ostatnich miesiącach ma się wrażenie, jakby przez ostatnie kilka(naście) lat nikt tam nie pracował na poważnie, a wszyscy ruszyli się do pracy dopiero teraz. Tylu nowości nie było w żadnym Windowsie. Ba, chyba żaden inny system operacyjny nie może pochwalić się tak pokaźną listą nowych funkcji.

Trochę zawiodło mnie Apple. Kupując Maka miałem nadzieję, że zmiany wyglądu OS X nie pójdą aż tak daleko. Nadal uważam, że system Apple'a jest bardzo wygodny i intuicyjny. Nie mniej zmiany, jakie zaszły w Yosemite mało mi się podobają. Są elementy wyglądu, które mi się podobają, a są takie, które wręcz mnie odpychają. Z dodatkowych funkcji nie dotyczy mnie żadna, bo jedynej nowej funkcji, jaką dostali użytkownicy z naszego kraju - telefonowanie z poziomu komputera - zwyczajnie nie użyję, gdyż nie posiadam iPhone'a.

Czekam z wypiekami na twarzy na końcówkę stycznia, kiedy najprawdopodobniej ukaże się publiczna wersja poglądowa Windows 10. 

windows oprogramowanie internet
reklama
r   e   k   l   a   m   a

Komentarze