Strona używa cookies (ciasteczek). Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianach ustawień. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    X

Tydzień z elementaryOS Luna

Zainstalowałem deweloperską wersję alfa elementaryOS Luna. Powody punktuję poniżej:


  • Windows (Siódemka!) zaczął stroić jakieś dziwne fochy - złapał dwa BSOD-y w ciągu kilku tygodni, co wcześniej nie zdarzyło się przez dłuuuuugi długi czas,
  • Ten sam Windows miał jakieś obiekcje do mojego połaczenia sieciowego i nie zawsze chciało mu się podtrzymywać owo,
  • Ten sam Windows po formacie nie wyzbył się powyższych problemów,
  • Koniec z Windowsem - czas na czynnik ludzki: nie chciało mi się dochodzić do tego, co jest przyczyną powyższych problemów,
  • elementaryOS Luna na maszynce wirtualnej śmigał sobie całkiem przyjemnie i korcił.

To takie główne powody, dla których zdecydowałem się na tak drastyczny krok. A teraz po kolei ;)

Dzień pierwszy: Instalacja

Zainstalowałem to to. Instalacja nie różniła się właściwie niczym od instalacji Ubuntu, aczkolwiek efekt końcowy dużo bardziej przypadł mi do gustu. System wstał, obsługuje efekty i działa płynnie bez potrzeby instalacji sterowników. Zacząłem coś gmerać przy źródłach, napsułem i system nie chce się aktualizować i sypie błedami przy próbie instalacji jakiejkolwiek aplikacji... ups! Dobra, udało się - przywróciłem domyślną zawartość pliku sources.list. Było to proste, gdyż wystarczyło uruchomić przeglądarkę plików z prawami admina, a wtedy ma się nieskończoną władzę nad całym contentem :)

r   e   k   l   a   m   a

Dzień drugi: Zmiana komunikatora

Pierwszego dnia udawałem, że używam GG korzystając z jego webowej wersji. Tak tak, śmiejcie sie, ale póki co nie jestem w stanie pozbyć się tego protokołu na stałe.
Zainstalowałem Kadu, pobrało mi się jakieś Qt i inne pierdy. Komunikator fajny, owszem - ale kompletnie się nie potrafił zgrać z interfejsem i bardzo od niego odstawał.

Zaufałem więc Pidginowi i korzystam po dziś dzień. Rzuciłem Chroma, ma jakieś dziwne problemy z działaniem pod Linuchem ostatnio. Słyszałem, że na Ubuntu jest jeszcze gorzej, tutaj włąściwie jedyny mankament to fakt, że Chrome ma wpływ na płynność odtwarzanych dźwięków (o_O). Cóż, postanowiłem zaufać preinstalowanej Midori. Zobaczymy. Przeglądarka działa dość stabilnie i ma AdBlocka w zestawie. Tradycyjnie zaktualizowałem oprogramowanie.

Dzień trzeci: Małe problemy - nic poważnego

Po aktualizacji zaczęło mi się pojawiać jakieś okienko z komunikatem o błędzie, ale nie widzę żadnego rzucającego się w oczy problemu. Pewnie coś pod maską padło, olałem to. Zainstalowałem GIMP-a i kilka dodatkowych appek ułatwiających mi życie.
Odkryłem 'tasksel' - polecam. Zainstalowałem LAMP, skonfigurowałem, zainstalowałem phpMyAdmin, skonfigurowałem, zainstalowałem....

Przybyło mi sporo źródeł PPA. Niestety nie wszystkie aplikacje "developed for elementary" są zawarte w jednym PPA, więc trzeba się posiłkować wieloma. Zainstalowałem paczkę webcontracts. To jest genialne! Mogę dwoma kliknieciami wysłać obrazek na Imgur! I wiele innych rzeczy mogę, lub będę mógł zrobić!

Dzień czwarty: Przygody z multimediami

Eidete służąca do nagrywania filmików z tego, co gmeramy na pulpicie to pierwsza appka tego typu na Linuksie, która działa niemal w 100% sprawnie łącznie z nagrywaniem dźwięku z mikrofonu. Zapisuje nagrane materiały do formatu webm.
Snap zaczął działać po kolejnej aktualizacji. Nie ma jeszcze listy efektów specjalnych, więc zabawa nim nie ma sensu. Trzasnąłem fotkę, trzasnąłem drugą i się zawiesił. Cóż, to jeszcze wczesny build.

Midori zaczęła się wieszać przy wyszukiwaniu znajomych na Facebooku. Stało się to na tyle uciążliwe, że postanowiłem dać szansę Lisowi. Nie zawiodłem się - przeglądarka działa na elementaryOS o niebo lepiej, niż na Windowsie. Noise okazał się super odtwarzaczem muzycznym, który nawet z większą kolekcją utworów radzi sobie bardzo dobrze. Audience baaaaardzo mi sie podoba! Podgląd filmu "na żywo" podczas przesuwania myszy nad osią czasu jest bardzo ciekawym i przydatnym rozwiązaniem.

Dzień piąty: Takie tam

Rozważam instalację Luny na drugim komputerze. Błąd podczas uruchamiania systemu dalej wyskakuje, ale oprócz tego nie widzę żadnych problemów. System działa szybko, sprawnie i coraz bardziej mi się podoba. Kolejna aktualizacja przyniosła jednak ciekawy błąd obiawiający się tym, że aktywowane menu z aplikacjami "odhacza" się w docku. Dziwne, ale zgłosiłem już ten fakt na launchpadzie. Niech wiedzą.
Zainstalowałem kilka dodatkowych appsów. System nawet z aplikacjami posiadającymi tradycyjne menu nie wygląda tak fatalnie, jak twierdzą niektórzy. Mówiłem już, że HotCornery na pulpicie to ekstra sprawa? Skonfigurowałem drukarkę. To jedna z dwóch czynności, do których użyłem Terminala. Drugą było dodawanie repozytoriów.

Dzień szósty: Przesiadka na stałe?

W tym momencie zwykle puszczały mi nerwy korzystając z Ubuntu. Elementary działa ślicznie. Coś czasem się wywróci, coś padnie, ale pamiętam, że to wciąż wersja rozwojowa i jeszcze nawet nie Beta (chociaż jest już bardzo bardzo blisko Bety).
Mimo paru problemów i kilku wywrotek aplikacji (sam system nie padł ani razu) korzystam i będę korzystał z tego systemu, bo wywarł na mnie ogromne wrażenie no i bądź, co bądź nadzoruję jego polską lokalizację. Na dysku wylądował Inkscape.

Wrzuciłem na dysk kopię danych z Windowsa. Przestałem zwracać uwagę na błąd Slingshota obiawiający się pokazywaniem jego ikonki w docku. Od jednego z deweloperów dowiedziałem się, że istnienie "centrum powiadomień" na wzór czy nie na wzór (bez różnicy) tego z OS X nie ma żadnego sensu, bo wszelkie powiadomienia i tak są prezentowane w docku w postaci liczników i miniaturowych pasków postępu. Ma to jakiś sens. Zawsze byłęm przeciwny dublowaniu funkcji tylko po to, żeby zyskać na amejzingu.

Dzień siódmy: Epidemia elementaryOS? Jeszcze nie :)

Nadal prócz jednego niezidentyfikowanego komunikatu o błędzie i błędzie-nie błędzie głównego menu nie dostrzegam żadnych niepokojących zjawisk. Pokazałem system znajomemu. Odpalił LiveCD u siebie i jest zachwycony. Będzie instalował. W porównaniu do Jupitera Luna jest niesamowitym krokiem na przód. Nie ma nawet, co porównywać, gdyż zwyczajnie nie ma to sensu. System działa szybko i sprawnie, czasem coś tam się sypnie, ale podstawowe aplikacje są automatycznie restartowane w razie napotkania na krytyczny błąd, więc pulpit w zasadzie nie ma prawa nam się całkowicie wywalić. Jestem bardzo zadowolony z tego wyboru. Zobaczymy, co przyniosą kolejne dni. Do Bety juz bardzo blisko :)

Na koniec filmik mojego autorstwa nagrany za pomocą Eidete prezentujący elementary w akcji:

KLIKNIJ, aby obejrzeć (YT)
(Sorry, że zwykły link, ale edytorek DP nie chciał mi osadzić odtwarzacza we wpisie :()

Chyba Ubuntu i Mint mogą zacząć trząść portkami ;) 

linux oprogramowanie inne

Komentarze